wtorek, 31 grudnia 2013

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 22

*Nicole*
Obudziłam się.Słabe światło oświetlało pokój z pod zasłon.Rozejrzałam się wokoło.Pusto.Lekko podniosłam się i osunęłam do krawędzi łóżka, wstając.Powolnym krokiem zbliżyłam się do łazienki.Stając przed lustrem nie wierzyłam w siebie.Wyglądałam jak psu z gardła wyciągnięta.Blada twarz,mocno widoczne wory pod oczami,zapadnięte policzki.Wydarzenia z wczorajszego dnia dały się we znaki.Starałam się o tym nie myśleć.Zrzuciłam z siebie t-shirt Harrego po czym zsunęłam z siebie bieliznę i weszłam pod prysznic.Zaraz po odkręceniu wody poczułam na skórze przyjemnie ciepło oraz orzeźwienie.Lubiłam brać długie prysznice.Dzięki nim czułam że wszystkie moje kłopoty spływają gdzieś razem z wodą zostawiając mnie w spokoju.Po zakończonym relaksie wyszłam z kabiny i otuliłam się ręcznikiem.Wyszłam z łazienki po rzeczy do ubrania.Z moich włosów kapała woda tworząc mokrą ścieżkę z łazienki prosto do walizki.Wyjmując z torby kilka ubrań i kosmetyczkę wróciłam do łazienki.Powoli nasunęłam na siebie wyciągnięte ciuchy i zaczęłam suszyć włosy.Po skończonym procesie nacieplania mojej głowy związałam włosy w wysokiego koka na czubku mojej głowy.Zabrałam się za zakrycie wszystkich niedoskonałości na mojej twarzy.Podkład,kreski i trochę tuszu.Spojrzałam w lustro ostatni raz i powtarzając sobie w duchu że będzie dobrze byłam gotowa na wszystko co miało się dzisiaj wydarzyć.Wychodząc z łazienki potknęłam się i runęłam na ziemię uderzając głową o krawędź szafki.Trochę mnie zamroczyło i zrobiło mi się trochę słabo ale po chwili wszystko wróciło do normy.Ostrożnie się podniosłam i odłożyłam rzeczy na szafkę.Obejrzałam się po pokoju i lekko uchylając drzwi wyszłam na korytarz.Powolnym krokiem zeszłam na dół.W kuchni siedziała Ness z chłopakami, zauważając mnie lekko się uśmiechnęła.Stanęłam w progu opierając się o ścianę a Harry podszedł do mnie całując mnie w czoło i lekko przytulając.
-Zrobiłem ci śniadanie-szepną.
-Dziękuję-cmoknęłam jego policzek i poczochrałam go po włosach.Usiadłam przy talerzu na którym leżały dwa naleśniki z bitą śmietaną.Jadłam w ciszy.Nie chciałam poruszać żadnych tematów nie miałam na to najmniejszej ochoty ponieważ przez dwa najbliższe dni muszę załatwić pogrzeb i inne ważne sprawy związane z babcią.Po skończonym posiłku odniosłam talerz do zlewu i umyłam go.Na parapecie zauważyłam zdjęcie moje i babci.Oczy mi się zaszkliły.Stanęłam w bezruchu przypominając sobie każdą chwilę z nią spędzoną.Talerz wyleciał mi z rąk rozbijając się na miliony kawałków.Przetarłam oczy i podnosząc pierwszy kawałek szkła z nieuwagi wbiłam go w rękę.Krew leciała ciurkiem z mojej dłoni.Harry natychmiast do mnie podbiegł podnosząc mnie z podłogi i trzymając za rękę.
-Chodź muszę opatrzeć Ci rękę-powiedział.-Ness zajmie się talerzem-popatrzył na nią znacząco a ona kiwnęła głową-Chodź-powiedział chwytając mnie za drugą rękę i ciągnąc za sobą.Weszliśmy do małej łazienki.Hazz chwycił mnie za talię i posadził na szafce obok zlewu.
-Gdzie jest apteczka?-zapytał.
-W pierwszej szufladzie pod lustrem-wskazałam palcem.Wyciągną cały ekwipunek apteczki.Wziął wodę utlenioną i przemył moją ranę.Ostrożnie opatrzył moją rękę i po skończonym procesie oczyszczania nakleił plaster.Zbliżył swoją twarz do mojej.
-Nie denerwuj się tak.Jesteś strasznie zestresowana.Musisz się uspokoić-cmokną lekko moje usta.-Kocham Cię ale musisz mi coś obiecać...-szepnął.
-Słucham...-mruknęłam.
-Spędzisz ze mną teraz trochę czasu, masz powiedzieć mi wszystko co ci leży na sercu i masz się uspokoić-pogłaskał mnie lekko po włosach-Okey?-zapytał.Pokiwałam głową na tak i lekko się do niego przytuliłam.Wyszliśmy z łazienki trzymając się za ręce i skierowaliśmy się do pokoju w którym obecnie nocowaliśmy.Położyłam się na łóżku i Harry zaraz obok mnie.Położyłam głowę na jego ramieniu i rysowałam palcem różne symbole na jego brzuchu.
-Wiesz co mnie męczy...że to akurat ona.Ta która była dla mnie najważniejsza.
-Bliscy kiedyś muszą odejść.Podobnie jak my sami.Teoretycznie jesteśmy świadomi tego że każdy z nas odejdzie kiedyś z tego świata ale kiedy przychodzi moment całkowitego zaśnięcia na wieki bardzo ciężko się z tym pogodzić.
-Tak ale to nie ma najmniejszego sensu.Gdybym wiedziała że jest chora lub że źle się czuje mogłabym pogodzić się z tym że odchodzi ale to było niespodziewane.W pierwszej kolejności nie dowierzałam że to się stało ale w momencie ostatnich słów lekarza "nie ma już ratunku" mój umysł przyjął do siebie że ona już nie wróci.
-Będzie dobrze obiecuję-cmokną mnie w czoło a ja w tuliłam się w niego jeszcze bardziej.To właśnie w nim kochałam.Mogłam mu powiedzieć o wszystkim a on nigdy mnie nie osądzał tylko pomagał uporać się z problemem.Leżeliśmy w ciszy ale jak zawsze coś musiało ją przerwać.Mój telefon zaczął wibrować na szafce nocnej.Szybko się podniosłam i odebrałam.
-Panna Carter?-usłyszałam głos w słuchawce.
-Tak.Słucham?
-Dzwonię ze szpitala.Chcę poinformować że pani babcia miała chwilowe zatrzymanie serca.Proszę o natychmiastowe przybycie.
-Dobrze zaraz będę-odparłam i w podskokach zbiegłam na dół.Zawołałam Ness i Nialla.Harry był tuż za mną.
-Nicole co się stało?-zapytała moja przyjaciółka.
-Dzwonili ze szpitala, coś z babcią.-powiedziałam, nakładając na siebie kurtkę.Wsiedliśmy do starego samochodu babci.Nie ma to jak cisnąć się w małym garbusie.Szczerze mówiąc "ciasny ale własny".W szpitalu byliśmy po 30 minutach bo samochód nie jeździł zbyt szybko.Wbiegłam na górę i weszłam do gabinetu lekarza który zajmował się moją babcią.
-Dzień Dobry-powiedziałam wchodząc do pokoju-O co chodzi z zatrzymaniem serca?-zapytałam.
-Dzień Dobry.Chodzi o to że pani babcia żyje.Miała nagłe zatrzymanie serca.Jest to nagły stan chorobowy w którym dochodzi do nagłego zatrzymania pracy mechanicznej serca przez co ustaje krążenie krwi.Może to trwać kilka godzin lub dni.Wygląda to jak zgon i właśnie gdy już zajmowaliśmy się pani babcią w pewnym momencie odzyskała puls.Całe szczęście że trwało to u niej tylko kilka godzin.Mogło być gorzej.
-Czyli ona żyje?Tak?Jak się czuje?
-Żyje-uśmiechną się lekko-Jej stan jest dobry,czuje się w miarę dobrze i chyba niedawno zasnęła.Odzyskuje siły.Będziemy musieli zostawić ją na kilka dni na obserwację ale jej stan o wiele się poprawił.
-Mogę do niej zajrzeć?
-Jasne.Ma pani do tego pełne prawo.Mam tylko pytanie czy mogła by pani powiadomić swoich rodziców?
-Wolałabym żeby pan to zrobił nie mamy za dobrych kontaktów.-wytłumaczyłam-Więc ja już pójdę.Dziękuję bardzo-wyszłam z gabinetu i po drodze na salę babci wytłumaczyłam wszystko moim towarzyszom.Siedzieliśmy w sali gdy ona spała.Cieszyłam się jak nie wiem co.Całe szczęście że to tylko zatrzymanie akcji serca.Może spędzę z nią jeszcze trochę czasu.Tak właśnie miną nam tydzień.Odwiedzaliśmy ją a w dzień wypisu musieliśmy wracać do Londynu.Była w domu, bezpieczna.Moi rodzice z nią zostaną.Muszę powiedzieć że trochę nas to zbliżyło.Przynajmniej trochę się do nich odzywam.Pożegnaliśmy się z babcią i obiecaliśmy jej że będziemy dzwonić codziennie.Rozmawiałam z Ness gdy w pewnym momencie zauważyłam jak moja babcia komunikuje się z Harrym (moja babcia mistrz angielskiego!) śmiesznie to trochę wyglądało ale nie usłyszałam co do niego mówiła.Pożegnaliśmy się z nią i wsiedliśmy do taksówki.Wsiadając do samolotu zapytałam Harrego o to co pytała go babcia.
-To tajemniaca...-tylko tyle usłyszałam z jego ust.

wtorek, 3 grudnia 2013

Rozdział 21

Wracam! Po długiej przerwie czas na kolejny rozdział :D

*Oczami Nicole*
Rodzicielka zbliżała się do mnie powolnym krokiem.Uniosłam brwi ku górze a Harry mocniej ścisną moją rękę.Zrobiłam głęboki w dech.Gdy była już blisko przysunęłam Harrego bliżej siebie.
-Nicole, dziecko!-powiedziała rozkładając ręce.Co ona sobie myślała? Że wskoczę jej w ramiona? Że tak  po prostu skoczę jej w ramiona i zapomnę co o mnie mówiła? Nie.Tak nie będzie.Patrząc na nią z pogardą minęłam ją ciągnąc Harrego za sobą a Ness i Niall podążali za nami.
-Nicole! Zatrzymaj się!-krzyknęła.-Mówię do ciebie nie słyszysz?-zdenerwowała się.Miałam ją głęboko gdzieś.Zatrzymałam się i obróciłam.
-Nie jestem tu po to żeby z tobą rozmawiać i na ciebie patrzeć jestem tutaj dla babci.Chcę spędzić z nią możliwe że ostatnie chwile w miłej atmosferze i nic a na pewno nie ty mi tego nie spieprzy!-splunęłam i zakładając ręce na piersi ruszyłam w stronę sali w której była babcia.Wraz z Ness poprosiłam chłopaków aby zostali na zewnątrz po czym uchylając drzwi weszłyśmy do pokoju.
*Oczami Harrego*
Usiadłem razem z Niallem na szpitalnym krzesełku.Siedzieliśmy w milczeniu.W pewnym momencie poczułem czyjąś dłoń na moim ramieniu.Obróciłem głowę w stronę właścicielki kończyny.Była to matka Nicole.Całe szczęście kobieta mówiła biegle po angielsku.
-Czy mogłabym Cię prosić na słówko?-zapytała.
-Jasne-odparłem i ruszyłem za kobietą.-Słucham-powiedziałem podchodząc do niej.
-Chciałam porozmawiać z tobą o Nicole.
-Myślę że nie byłaby zadowolona z tego że z panią rozmawiam-skrzyżowałem ręce na piersi.Wiedziałem jak potraktowała Nicole.Była jej matką z zrobiła jej coś takiego.
-Rozumiem.Domyślam się co o mnie myślisz ale chciałabym naprawić relację z moją córką.
-Przykro mi ale muszę przyznać że trochę na to za późno!Po dwóch latach próbuje panie "naprawić relację"? Jak by się pani czuła gdyby pani matka zostawiła ją?Nie pomogła jej w walce z nałogiem tylko bardziej ją pogrążyła? Radziłbym dokładnie zastanowić się nad tym co chce panie zrobić bo jej uczucia co do pani są błache-wzruszyłem ramionami i odszedłem pozostawiając kobietę przy ścianie.Usiadłem obok Nialla i powiedziałem mu co chciała kobieta.Dyskutowaliśmy o różnych tematach gdy w pewnym momencie Ness wyszła z pokoju z lekkim uśmiechem i poprosiła mnie i Nialla do środka.Szedłem za przyjacielem.Będąc już w środku zobaczyłem Nicole siedzącą z uśmiechem przy starszej kobiecie a Ness stała obok nas.
-Chodźcie tutaj-powiedziała Nic uśmiechając się do nas.-Przywitajcie się.Podszedłem do łóżka wraz z Niallem.Przedstawiliśmy się a staruszka uśmiechnęła się.
-Chłopcy moi drodzy muszę wam coś powiedzieć-powiedziała drżącym głosem-Istotki które kochacie są dla mnie najważniejsze więc macie się nimi zająć gdy mnie nie będzie.Opiekujcie się nimi i nie rańcie ich.Pokażcie im co to miłość-uśmiechnęła się chwytając nas za ręce.-A teraz jeżeli pozwolicie chciałybyśmy zostać same.Pokiwaliśmy głowami i wyszliśmy.Siedzieliśmy na korytarzu dobre 20 minut gdy w pewnym momencie z sali wybiegła cała zapłakana Nicole.Nie zdążyłem jej złapać.Szukała lekarza.Ciągnęła go do sali za rękę.Kazała mu się pośpieszyć.Chyba wiedziałem co się dzieje.Wparowałem do sali jak poparzony.Lekarz próbował obudzić kobietę.Podszedłem do Nicole.Przytuliłem ją mocno bo wiedziałem że zaraz pęknie.Po chwili tak się stało.Wybuchła płaczem.Do sali wbiegli jej rodzice a razem z nimi chyba rodzice Nessi.
-Przykro mi...nie ma już ratunku-powiedział lekarz i zawołał pielęgniarki.Dosłownie wyniosłem Nicole z pokoju.Posadziłem ją na swoich kolanach siadając na krześle.Wtuliła się we mnie.Siedzieliśmy tu długo.Sami.Ness i Niall wrócili do domu.Pocieszałem ją a ona opowiadała mi historie o jej babci.Z opowiadań wydawała się na prawdę wspaniała.Jedną godzinę przesiedzieliśmy w milczeniu.Wtuleni w siebie.Wróciliśmy do domu około godziny 23:30.Zaprowadziłem ją do łóżka i położyłem się obok.Nigdy nie zapomnę słów jej babci "Istotki które kochacie są dla mnie najważniejsze więc macie się nimi zająć gdy mnie nie będzie.Opiekujcie się nimi i nie rańcie ich.Pokażcie im co to miłość" Przytuliłem ją i całując ją w czoło szepnąłem:
-Będzie dobrze.Obiecuję.

wtorek, 17 września 2013

Rozdział 20

UWAGA! 20 ROZDZIAŁ! A TERAZ DZIEŃ DOBRY WIECZÓR I ZAPRASZAM DO CZYTANIA! ZA WSZYSTKIE BŁĘDY I GŁUPOTY PRZEPRASZAM! ♥ CZYTASZ=KOMENTUJESZ♥♥♥
**************
*Oczami Lou*
Wróciłem do domu w samych skowronkach.Niedziela rano.Iż wczorajszy koncert się nie odbył będzie on dzisiaj więc musiałem wrócić do domu przed południem.Wchodząc do domu zastałem ciszę.Była już 10:00.Śpiochy-pomyślałem i zajrzałem do kuchni.O dziwo moim oczom ukazała się postać smukłej brunetki.Nicole.
-O hej-szepnąłem podchodząc do niej.
-Hej-uścisnęła mnie na powitanie-musisz mi pomóc!Co mam zrobić na śniadanie?-zapytała szczerząc się.
-Co ty masz zrobić?-zapytałem.
-Yhmmm...-mruknęła.
-A może zrobimy coś razem i proponuję.....grzanki z nutellą!-machnąłem rękoma.
-Pomożesz mi?
-Jasne!
-Super-klasnęła w dłonie-więc zabierzmy się za grzanki.
-Wiec tak...ilu nas będzie?-zapytałem.
-To tak ja,Harry,Zayn i Perrie u Liama jest Sophie więc kolejna dwójka do tego ty a Niall i Ness jeszcze nie przyszli ale domyślam się że będą przecież jest niedziela-zaśmiała się-A jak Eve?Będzie?I udało się?-zapytała z iskierką w oczach.Lekko się zarumieniłem.
-Jesteśmy razem-mruknąłem ledwo słyszalnie i uśmiechnąłem się na samą myśl o niej.
-Serio?-wytrzeszczyła oczy-TO GRATULACJE!-rzuciła mi się na szyję.
-Ale nie będzie jej dzisiaj-posmutniałem-pracuje
-Ooo szkoda-odsunęła się ze smutną miną.
-Dobra zabierajmy się za gotowanie-szturchnąłem ją a humor momentalnie jej się poprawił.Chyba lubiła gotować.Wyjęliśmy wszystkie potrzebne składniki i zaczęła się robota.Nicole robiła herbaty a ja wsadzałem chleb to tostera(czyt. grzankera xD ) wyjęliśmy nutelle.Powoli w kuchni pojawiały się kolejne dusze siadając przy stole i czekając na śniadanie.Nie minęło dziesięć minut a wszystko było gotowe z fenomenalnym efektem.Zajadaliśmy się całą siódemką gdy do domu wpadli także Niall i Nessi.
-Oooo jak dobrze idealnie na śniadanie-krzyknęła Ness z korytarza.Zaśmialiśmy się.Mój telefon zawibrował a zauważając na wyświetlaczu imię Eve poszedłem odebrać.
*Oczami Nicole*
Jedliśmy śniadanie w swoim towarzystwie.Louis jak znikną tak go nie ma.Rozmawialiśmy, śmialiśmy się.W pewnym momencie do Ness zadzwonił telefon.Momentalnie ucichliśmy.
-Halo?-powiedziała do słuchawki-MAMA?!Jak ty...o co...ale...dobra słucham no-warknęła.Byliśmy pokłócone z naszymi rodzicami nie dziwiłam się że tak zareagowała.-Dobrze mamo powiem jej-jej mina z wściekłej zrobiła się smutno,zmartwiona i lekko zdziwiona.Po chwili odłożyła telefon.
-Nic musimy lecieć do Polski.Najlepiej jak najszybciej!-wstała panikując.
-Ness.Uspokuj się! Co się stało?-zapytałam także się podnosząc.
-Babcia...miała zawał.Jest w szpitalu w ciężkim stanie ale jest jakaś nadzieja.Musimy tam jechać-łza spłynęła zarówno po moim jak i po jej policzku.
-Dobrze.Tak, musimy lecieć-podeszłam do niej i pogłaskałam uspokajająco po ramieniu-musimy się spakować i polecimy-powiedziałam.
-Nie puszczę cię samej w takim stanie-powiedział Harry podchodząc do mnie.
-Przyłączam się-dodał Nialler wstając.
-Chłopaki macie koncert-wydukałam.
-Za półtorej godziny i dwie godziny koncertu a zanim się spakujecie my już będziemy-przytulił mnie Harry.
-Masz rację-powiedziała Ness-potrzebujemy was.Poczekamy-uśmiechnęła się lekko w stronę Nialla.
-Chodźcie chłopaki musimy jechać!-krzykną Lou wchodząc do kuchni-co się stało?-zapytał.
-Wyjaśnimy ci po drodze-mrukną Zayn i klepną nas po ramieniu mijając nas.
-Idźcie-pchnęłam lekko Harrego z udawanym uśmiechem na ustach.
-Dobrze.Pa.Będziemy niedługo i pojedziemy razem.Będzie dobrze.
-Dziękuję-szepnęłam i musnęłam lekko jego usta na odchodne.-Wpierw pójdziemy do ciebie-powiedziałam-Tylko się przebiorę.
-Okey.Chodź pomogę ci coś wybrać-zaproponowała.
-Dziękuję-chwyciłam ją za rękę.Drżała.Nie kontaktowałyśmy się z babcią od 2 lat ale kochamy ją bardzo mocno.Weszłyśmy na górę i udałyśmy się do naszej garderoby.Szybko wybrałam sobie strój.Szybkim tempem zrobiłam sobie makijaż a na szyi zawiesiłam łańcuszek który dostałam od babci.
-Chodźmy-powiedziałam i tak po krótkiej chwili wyszłyśmy z domu-Nie martw się.Będzie dobrze-uspokajałam Ness chociaż w głębi duszy straszliwie się bałam.
-Staram się tak myśleć ale...babcia ma już swoje lata wiesz o tym-szturchnęła mnie a ja przypomniałam ją sobie.Krótko włosa brunetka o brązowych oczach.Zawsze uśmiechnięta i pogodna.Stawiała na swoim i u niej zawsze byłeś głodny.Uśmiechnęłam się pod nosem i zauważyłam że jesteśmy na miejscu.Weszłyśmy do środka a Ness od razu chwyciła za walizki a ja szukałam jej dokumentów i paszportu.Grzebałam po szafkach gdy natknęłam się na zdjęcie babci.
-Ness chodź tutaj!-krzyknęłam.Przybiegła natychmiastowo.Pokazałam jej zdjęcie.
-Zawsze taka była-uśmiechnęła się i dotknęła palcem zdjęcia-tęsknię za nią-spuściła wzrok ale zaraz z powrotem pobiegła się pakować.Pod zdjęciem leżał paszport i reszta potrzebnych nam dokumentów.Wszystko wpakowałam do jej torebki(podręcznej jak to u kobiety wypada) i zarezerwowałam bilety na samolot o 16:15.
-Gotowa?-zapytałam-Już trzynasta a ja jeszcze nie spakowałam siebie i Harrego a poza tym musisz się zająć rzeczami Nialla-szturchnęłam ją.
-Tak już tylko się przebiorę-dopięła walizkę i wskoczyła do łazienki.Wyszła ślicznie ale gustownie ubrana.Szybko złapała za walizki i poszłyśmy z powrotem do nas.Dosłownie wbiegłyśmy do domu a ja wrzucałam najpotrzebniejsze rzeczy zarówno moje jak i Harrego.Ness poszła pakować Nialla.Ona lepiej zrobi to niż ja.Nasze dokumenty włożyłam do torebki i po godzinie byłam gotowa.Już 14:40.Gdzie oni są?-zamyśliłam się ale dźwięk trzaskających drzwi wyrwał mnie z tego.W mgnieniu oka znalazłyśmy się z walizkami na dole.Chłopcy szybko się z nami przywitali i zanieśli rzeczy do samochodu a my pożegnałyśmy się z resztą.Po chwili siedziałyśmy już w samochodzie a na lotnisku jeszcze szybciej.Odprawa nie była długa a lot trwał dwie godziny.Następnie czekała nas dwu i pół godzinna podróż z Warszawy do Białegostoku.Gdy byłyśmy już w rodzinnym mieście babci postanowiłyśmy w pierw odwieźć nasze rzeczy.Podałyśmy taksówkarzowi adres i zajechałyśmy pod sam dom babci.Trochę się tutaj zmieniło(trochę czyt. baaaardzo). Staliśmy we czwórkę pod drzwiami.Babcia na pewno nic to nie zmieniła.Zajrzałam pod wycieraczkę, a jak jest klucz.Otworzyłam drzwi i skierowałam się biegiem do mojego starego pokoju.Gdy otworzyłam drzwi ujrzałam to co kilka lat temu.Te same żółte ściany, to samo biurko,szafa i zabawki ale łóżko inne,takie duże.Aj ta babcia wiedziała że kiedyś na pewno wrócę.Zostawiliśmy rzeczy i jeszcze raz zamówiliśmy taksówkę.Zamykając drzwi na klucz i odkładając go pod wycieraczkę wskoczyłam do taksówki a w szpitalu byliśmy po dziesięciu minutach.
-Ładny miałaś pokój-mrukną mi Harry na ucho.
-Dziękuję skarbie-uśmiechnęłam się zadziornie i pstryknęłam go w nos.Wysiadając z taksówki Ness zapłaciła.Ustawiliśmy się przed wielkim budynkiem.Złapałam Harrego za rękę i razem weszliśmy tam.Nie lubię takich miejsc.Biało, śmierdzi lekami, pełno chorych.Odgoniłam myśli na sam widok jaki ujrzałam.Moi rodzice.Siedzieli na krzesłach przed salą.Zatrzymałam się.Mama wstała.Wciąż taka sama,smukła blondynka o zielonych oczach i mocnych rysach twarzy.Przypomniałam ją sobie dwa lata temu.Ta pogarda w jej oczach teraz była smutna i zaskoczona.Zakryła ręką usta i zbliżała się do mnie..........

piątek, 13 września 2013

Rozdział 19

Dzień dobry wieczór ♥ CZYTASZ=KOMENTUJESZ przepraszam za błędy ;c Przypominam że słowa zaznaczone w tekście na czerwono to linki w które możecie klikać aby zobaczyć dodane przeze mnie obrazki <3 Jestem kurde mistrzem +18 hahahahaha takie sceny są pokazane że praktycznie nic więc nie ma się co obawiać ♥

*************
*Oczami Nessi*
Dowiedziałam się od Nialla jaka sytuacja zdarzyła się Nicole więc od razu po pracy pobiegłam do domu chłopaków.Drzwi otworzył mi Liam.Szybko się z nim przywitałam i wyminęłam go.Wbiegłam na górę i z impetem otworzyłam drzwi wchodząc do pokoju jednak po chwili się wycofałam.Zobaczyłam coś naprawdę słodkiego.Spojrzałam na nich i powolnym krokiem podeszłam do drzwi garderoby.Po cichu wygrzebałam jakiś t-shirt i dres Nic i na paluszkach wyszłam lekko zamykając drzwi.Przeszłam przez korytarz i zapukałam do pokoju Nialla.Nikt mi nie odpowiadał więc weszłam sama.Czy tu wszyscy w tym domu o tej godzinie śpią prócz Liama? Blondas słodko sobie drzemał.Weszłam do łazienki i przebrałam się w rzeczy wygrzebane z szafy Nicole.Położyłam się obok Niallera na łóżku i zaczęłam oglądać jakiś film.
*Oczami Louisa*
Siedziałem u siebie w pokoju i szykowałem się na spotkanie z Eve.Gdy wszedłem do kuchni w domu było cicho.Aż za cicho.Na blacie zauważyłem dwie karteczki 1."Jestem z Perrie-Zayn xx" 2."Poszedłem spotkać się z Sophie (koleżanka ze szkoły)-Liam xx".Wzruszyłem ramionami i dołożyłem swoją kartkę.Wychodząc z domu zauważyłem buty Ness więc pewnie była u Nialla.Zarzuciłem kurtkę bo chociaż był czerwcowy wieczór było chłodno.Wyszedłem z domu i udałem się do parku na bardzo ważne dla mnie spotkanie.Spokojnie szedłem ulicą gdy nagle wpadła na mnie jakaś dziewczyna.Wysoka,szczupła,ciemne włosy i zielone oczy.Śliczna ale płakała.
-Co się stało?-zapytałem nieznajomą a ona podniosła głowę ukradkiem wycierając łzy.
-Wszystko jest dobrze nie martw się.Przepraszam-powiedziała i wyminęła mnie.Szybko złapałem ją za rękę.
-Co się stało.Mnie możesz powiedzieć-dziewczyna popatrzyła na mnie zapłakanymi oczami i westchnęła.Jej broda lekko zadrżała.
-Moi rodzice właśnie mieli wypadek,są w bardzo ciężkim stanie i nie wiem co będzie z nimi dalej.Muszę dotrzeć do szpitala jak najszybciej ale nie mam samochodu,autobusy stoją w korkach a metro ma przebudowę stacji-powiedziała patrząc mi głęboko w oczy.Nie byliśmy daleko od mojego domu więc wpadłem na pomysł.
-Chodź.Zawiozę cię.-zaproponowałem.
-Nawet cię nie znam-chlipnęła.
-Jestem Louis i obiecuję że nic ci nie zrobię.Chcę ci tylko pomóc a teraz chodź bo się rozmyślę-uśmiechnąłem się lekko i złapałem ją za rękę.-mój dom jest dwie ulice dalej więc weźmiemy samochód i pojedziemy.Dobrze?-zapytałem.
-Dobrze.Dziękuję ci Louis-powiedziała i resztę drogi do domu spędziliśmy w ciszy.Zaczął padać deszcz ale na całe szczęście byliśmy już blisko domu.Będąc już na podjeździe szybko wsiedliśmy do samochodu.
-Ymmm...Jestem Eleanor-mruknęła patrząc w szybę i lekko się rumieniąc.
-Miło mi cię poznać-uśmiechnąłem się lekko i pogładziłem ją po ramieniu-będzie dobrze-uspokoiłem ją.
-Dziękuję Louis-uśmiechnęła się lekko i chwyciła moją rękę.
-Wiesz trochę się boję nawiązywać nowe znajomości-zarumieniła się lekko.
-Taka dziewczyna jak ty nie ma się czego wstydzić-rozbawiłem ją lekko.Resztę podróży spędziliśmy poznając się nawzajem.Po 30 minutach byliśmy w szpitalu którego adres wcześniej podała mi Eleanor.
-Dziękuję Louis-odwróciła się do mnie uśmiechając się lekko i wypuszczając pojedynczą łzę.Szybko ją wytarłem.
-Nie ma za co.Dasz sobie radę?-zapytałem.
-Tak.Możesz jechać-przygryzła wnętrze policzka wychodząc z samochodu-dziękuję i mam nadzieję że do zobaczenia.
-Pa-powiedziałem gdy zamknęła drzwi.Odprowadziłem ją wzrokiem.Była śliczna i bardzo ciekawa pod względem charakteru.Zamyśliłem się lekko lecz wyrwał mnie z tego zegarek.Była 20:20.Eve.Zupełnie o niej zapomniałem.Ruszyłem z piskiem opon w stronę parku w którym mieliśmy się spotkać.Z Eleanor wymieniłem się numerami więc na pewno jeszcze się z nią spotkam.Wydaje mi się że zostaniemy przyjaciółmi.Ale teraz najważniejsza była Eve.W parku byłem po dwudziestu minutach.Szybko wyskoczyłem z samochodu i ruszyłem w stronę miejsca naszych spotkań.Ruda dosyć niska dziewczyna stała pod drzewem.Była smutna.
-Eve!-krzyknąłem będąc już blisko.Nie zareagowała.Stała w miejscu.Podszedłem bliżej.
-Gdzie byłeś?Czekam na ciebie już dwie godziny.Co było ważniejsze?To miała być szczera rozmowa wiesz jak mi na niej zależało-spuściła wzrok.
-Wiem.Przepraszam cię najmocniej na świecie ale rodzice mojej...znajomej mieli wypadek i musiałem zawieźć ją do szpitala.Nie wiedziałem że potrwa to tak długo ale szpital jest na obrzeżach miasta.Jechałem jak szalony aby się z tobą zobaczyć.Przepraszam-powiedziałem patrząc na nią.Lekko podniosła głowę.
-Aha.Nie sądziłam że wydarzyło się coś takiego.Przykro mi.
-To nie twój kłopot.-uśmiechnąłem się-może przejdę od razu do rzeczy i nie będę przeciągał.Eve chciałem ci powiedzieć że cię...-przerwał mi niespodziewany pocałunek.
-Też cię kocham Louis-powiedziała i przytuliła się do mnie.Nic nie mówiłem.Staliśmy tak wtuleni w siebie.
*Oczami Nialla*
Przebudziłem się.Lekko przetarłem oczy i zobaczyłem siedzącą obok mnie i oglądającą jakiś film Ness.
-Witaj śpiochu-powiedziała uśmiechając się.
-Czeeeść-dałem jej całusa w policzek-co tutaj robisz?-zapytałem podnosząc się z łóżka.
-Przyszłam do Nic ale spała więc przyszłam do ciebie ale ty też spałeś i nie chciałam cię budzić więc włączyłam sobie film-wyszczerzyła się.-Mam taką prośbę.Odprowadzisz mnie do domu? I zostaniesz ze mną?
-Jasne-odparłem i uśmiechnąłem się.
-Wiec chodźmy!-podniosła się z łóżka klaszcząc w dłonie.Zostawiłem kartkę na blacie jako czwarty i szybko wyszliśmy z domu.
*Oczami Nicole*
Przebudziłam się wraz z trzaśnięciem drzwi wejściowych.Przetarłam oczy i wygramoliłam się z pod Harrego.Zdjęłam szorty i T-shirt i na bieliznę nałożyłam koszulę Hazzy.Zeszłam na dół.Na blacie cztery
kartki.Jak widać byliśmy sami w domu.Trochę zgłodniałam więc zajrzałam do lodówki gdy w pewnym momencie poczułam czyjeś ręce na mojej talii.Lekko się wzdrygnęłam.
-To tylko ja-mrukną mi do ucha Harreh.Odwróciłam się w jego stronę zamykając lodówkę.Zaczęliśmy od krótkiego pocałunku ale wszystko zaczęło się pogłębiać.Było coraz namiętniej W pewnym momencie Harry podniósł mnie a ja oplotłam swoje nogi w okół jego bioder.Zaniósł mnie na górę i rzucił na łóżko zamykając drzwi na kluczyk i przy tym zdejmując koszulkę.Po godzinie było już po wszystkim.
-Kocham Cię Harry-musnęłam jego usta.
-Też cię kocham.-mrukną a ja wtuliłam się w niego.Czułam się bezpiecznie.Nigdy nie czułam takiego ciepła.Kochałam go całym sercem i teraz już do końca w pełni czułam to.Byłam tego na 100% pewna.Po wszystkich zastanowieniach zamknęłam oczy i powędrowałam do krainy głębokiego snu.
*Oczami Ness*
Szliśmy sobie z Niallem do mojego domu gdy na schodach zobaczyłam jakiś list.Szybko podniosłam go i weszliśmy do środka.Zdjęliśmy buty i udaliśmy się do kuchni a ja otworzyłam kopertę.List nie był długi.
"Witaj Ness.Chciałbym ci powiedzieć że bardzo mi przykro z powodu śmierci Victora.Był moim przyjacielem,bratem.Ale mam do ciebie bardzo ważną sprawę.Rodzice Nicole próbowali się z nią kontaktować ale dzwonili do mnie.Tutaj masz ich nowy adres: Long Acre 12/a Badlington.Zmienili tylko dom.Nadal mieszkają w tym samym mieście.Tutaj masz natomiast ich numer telefonu: +44552378904. Daj wszystko dla Nic gdy będzie gotowa.
                                                                                               Przepraszam za wszystko.Jonathan"
Szybko przeczytałam całą wiadomość i lekko się zamyśliłam.Podałam list Niallowi.
-Tylko ty będziesz wiedziała kiedy będzie gotowa-pogładził mnie po ramieniu-a teraz chodź spać.Wyglądasz na zmęczoną-powiedział i chwycił mnie za rękę ciągnąc na górę do mojej sypialni.Szybko przebrałam się w piżamę i wskoczyłam na łóżko a on zaraz obok mnie.
-Dziękuję że jesteś-powiedziałam zamykając oczy i przytulając się do niego.
-A ja dziękuję tobie-cmokną lekko moje czoło i tak w krótkim czasie obaj odpłynęliśmy...........
**************

wtorek, 10 września 2013

Rozdział 18

Dzień Dobrywieczór ♥ CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;3 Za wszelkie błędy PRZEPRASZAM!
******
*Oczami Nicole*
-Jonathan...?
-Nicole...-serce zabiło mi szybciej na dźwięk jego głosu.
-Co ty tutaj robisz?-wytrzeszczyłam oczy mówiąc ciszej nie będąc pewna w to co widzę.
-Ja...szukałem cię...chciałem z tobą porozmawiać-jąkał się.
-Ale ja nie chcę z tobą rozmawiać-skrzyżowałam ręce na piersi.
-Nicole...ja nie chcę cię do niczego przekonywać.Chcę po prostu porozmawiać-powiedział pewnie.Schyliłam głowę zastanawiając się czy zgodzić się na rozmowę.
-Dobrze.Ale nie tutaj-powiedziałam.Odetchną z ulgą.
-Dobrze.Gdzie?-zapytał.
-Właśnie wybierałam się na zakupy więc...możemy pogadać w drodze-powiedziałam i ruszyłam na przód wymijając go.-Idziesz?-zapytałam będąc już na chodniku przed domem.
-Tak...przepraszam zamyśliłem się-mrukną i dołączył do mnie.Dziwnie jest iść koło niego nie trzymając go za rękę.Owszem rzadko wychodziliśmy na jakieś spacery ale takie też się zdarzały.Popatrzyłam na niego.Nic się nie zmienił.Wciąż ta sama ponura mina te same ruchy i oczy w których ukrywał się gniew.
-O czym chcesz porozmawiać?-zapytałam go wyrywając przy tym z zamyślenia-i...jak mnie znalazłeś?
-Nie było ciężko-uśmiechną się lekko-Na początku byłem w naszym...znaczy...no rozumiesz, w domu ale tam jest pusto.U Ness nikogo nie było od wczoraj, a drugą osobą o jakiej pomyślałem był Harry.A właśnie co u niego?-zaciekawił się lekko.
-Wszystko dobrze-mruknęłam zdziwiona jego nagłym zainteresowaniem-o czym chcesz rozmawiać?
-Chciałem przeprosić cię za wszystko co zrobiłem...za wszystko począwszy od wciągnięcia cię w to gówno czyli narkotyki itp. kończąc na zdradzie-podrapał się po karku i włożył ręce do kieszeni.Weszliśmy do parku-Mówię szczerze-spuścił lekko głowę.Powtórzyłam sobie w głowie słowa które mi powiedział.
-Wybaczam-westchnęłam-Ale nie licz na nic więcej-powiedziałam stanowczo.
-Możemy usiąść?-zapytał zatrzymując się przy ławeczce.
-Dobrze-przytaknęłam i usadowiłam się na drugim końcu ławki.
-Mam dla ciebie ważną wiadomość-westchną
-Jaką?-zapytałam zdziwiona.
-Twoi rodzice do mnie dzwonili-mrukną.
-Jak to?-wytrzeszczyłam oczy.
-Dzwonili kilka razy, chcieli z tobą rozmawiać ale powiedziałem im o tym że się...rozstaliśmy-lekko posmutniał-Twoja mama się martwi.Boi się że coś ci się stało chociaż zapewniłem ją że nic ci nie jest-usprawiedliwił się.
-Co?Kiedy dzwonili?
-W czwartek.Przedwczoraj.
-Ooo zaczęli się interesować-zbulwersowałam się lekko-Jak próbowałam nawiązać z nimi kontakt w tamtym roku to jakoś nie mieli zamiaru ze mną rozmawiać a tu nagle naszła ich ochota-wkurzyłam się.
-Nicole...spokojnie.Wiem że jesteś zdenerwowana ale uspokój się-mrukną.Westchnęłam i policzyłam do dziesięciu.
-Czego chcieli?-syknęłam
-Chcieli twojego numeru,adresu wszystkiego,informacji.Domyśliłem się że nie chciałabyś z nimi rozmawiać więc nie podałem im numeru poza tym nie mam go bo zmieniłaś-przeczesał włosy.
-Dziękuję że mi o tym powiedziałeś-złagodniałam.
-Musiałem.Chcę cię jeszcze o coś zapytać...-powiedział.
-Słucham-skrzywiłam się lekko.
-Co u ciebie?Jak się czujesz?-wypowiadając te słowa był taki...no nie wiem troskliwy?
-U mnie?...Dobrze-mruknęłam.
-Znalazłaś sobie kogoś?Pewnie nie muszę pytać...spotykasz się z Harrym?-poczułam chłód przy wypowiadaniu imienia mojego chłopaka.
-Tak.Jesteśmy razem-powiedziałam z dumą.-A ty?Znalazłeś kogoś czy nadal...
-Tak nadal się spotykamy-powiedział a ja przypomniałam sobie ten dzień kiedy ich nakryłam.Ta parszywa twarz z toną tapety, te blond loki (taki żarcik).Szczerze mówiąc trochę mnie zemdliło.
-Między nami w porządku?-zapytał.
-Jonathan...między nami nigdy nie będzie do końca w porządku ale częściowo...tak-uśmiechnęłam się lekko.
-Cieszę się-powiedział.Szczerze mówiąc to cieszę się że to sobie jakoś wyjaśniliśmy.
-Muszę iść-powiedziałam krótko i podniosłam się z ławki.
-Dziękuję że zemną porozmawiałaś-skwitował i także się podniósł.Przytuliłam się do niego lekko na pożegnanie.Czułam się inaczej niż kiedyś.Było mi niewygodnie, niekomfortowo.Może dlatego że zaczął bardziej mnie ściskać i jeździć rękoma po mojej talii.
-Puść mnie-warknęłam.
-Nicole...nie widzisz tego?Pasujemy do siebie idealnie-szepną mi do ucha po czym przeszedł  mnie dreszcz.
-Nie!Puść mnie!-krzyknęłam.Próbowałam się wyrwać ale był silniejszy.Przyparł mnie do drzewa i zaczął całować po szyi.Krzyczałam.Jak na utrapienie nikogo dookoła nie było.Biłam go i szarpałam się.Czułam że opadam już z sił, że nie dam rady gdy w pewnym momencie poczułam się wolna.Jonathan leżał na ziemi a chłopak o kruczo-czarnych włosach okładał go pięściami.
-Zayn?-zakryłam usta ręką gdy się do mnie odwrócił.W pewnym momencie wstał i chwycił mnie za rękę.
-Chodź!Szybko!-pociągną mnie-Musimy iść!-poganiał mnie.Odwróciłam się ostatni raz do podnoszącego się już Jonathana.
-Między nami nigdy nie będzie w porządku!-krzyknęłam będąc już na końcu ścieżki prowadzącej przez park.Szybko wsiadłam do samochodu do którego skierował mnie Zayn.Wsiadłam na miejsce pasażera a on wsuną się za kierownicę.
-Dziękuję-wydukałam.
-Nie ma za co-uśmiechną się lekko-Mam nadzieję że nic ci nie jest-zmartwił się.
-Wszystko jest dobrze-mruknęłam-obiecaj mi że Harry się nie dowie-szepnęłam.
-Za późno...-mrukną.
-Jak to? I co robiłeś w parku przecież macie próby?-zapytałam.
-Mieliśmy przerwę więc wyskoczyłem aby spotkać się z Perrie to właśnie robiłem w parku i w pewnym momencie usłyszeliśmy jak ktoś krzyczy.Podeszliśmy bliżej i wtedy cię zobaczyłem.Poprosiłem Perrie aby dała znać Harremu.Nie chciałem żeby miał później wyrzuty.Przepraszam-mrukną.
-Może to i dobrze.Dziękuję Zayn-powiedziałam i pogłaskałam go po ramieniu.
-Dla przyjaciół wszystko-powiedział patrząc w moją stronę z uśmiechem który od razu odwzajemniłam.-Zawiozę cię do domu okey?
-Tak.Chciałam iść na zakupy ale może lepiej nie będę nigdzie sama chodziła.-wywnioskowałam.
-Też tak uważam-skwitował.-Jesteśmy-uśmiechną się.
-Co, już?-zapytałam zdziwiona szybkim dotarciem do domu.
-No tak to tylko trzy ulice z tąd-zaśmiała się.
-Dziękuję jeszcze raz-pomachałam mu zamykając drzwi.Odwróciłam się a go już nie było.Samochód Harrego stał na podjeździe.Weszłam powolnym krokiem po schodach i otworzyłam lekko drzwi.Przekroczyłam próg i zdjęłam buty gdy poczułam uścisk.Zatopiłam się w jego ramionach.Teraz czułam się w stu procentach bezpieczna.
-Nic ci nie jest?Wszystko okey?-szepną mi do ucha.
-Tak Harry...wszystko dobrze-mruknęłam wtulając się w niego.-Przepraszam-szepnęłam.Odsuną mnie lekko od siebie.
-Nie masz za co-powiedział ledwo słyszalnie i musną moje usta.-Chodź.Musisz odpocząć-powiedział i zaprowadził mnie na górę.Przeprałam się.Harry także zmienił koszulę i jeansy na dres.Poszłam do łazienki zmyć makijaż.Gdy wróciłam Harry leżał na łóżku i czekał na mnie wybierając film.Dołączyłam do niego i wybraliśmy "Plan B".Włączyliśmy i usiedliśmy na łóżku.Przytuliłam się do niego a on kreślił kciukiem na moim ramieniu kółeczka co mnie łaskotało.Spojrzałam na niego.
-Kocham Cię Harry...-wyznałam mu miłość.Tak centralnie.Pierwszy raz w naszym związku.Cmokną lekko moje usta.
-Ja też Cię kocham-uśmiechną się do mnie ukazując szereg białych ząbków i te cudowne dołeczki.Spojrzałam mu w oczy i zatonęłam...zatonęłam w zielonym oceanie jego uczuć...
******
NASTĘPNY W PIĄTEK! ;D

piątek, 6 września 2013

Rozdział 17

CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ♥ ZA WSZELKIE BŁĘDY PRZEPRASZAM! Następny rozdział we wtorek ;3 (przypominam) ;D
************
*Oczami Niall'a*
Obudziłem się o 8:20.Sobota rano.Ness słodko sobie jeszcze spała.Przypomniałem sobie słowa które wczoraj mi powiedziała.Uśmiechnąłem się pod nosem.Wstałem i zrzuciłem z siebie piżamkę po czym przebrałem się w dresy i t-shirt i zbiegłem na dół.
-Hey Nialler!-pomachała mi Nicole-Ness wyszła wczoraj do domu czy nie?-zapytała.
-Nie...spała u mnie-uśmiechnąłem się lekko.
-Czy wy...?
-Nie,nie! spokojnie!-wszystkiemu zaprzeczyłem bo wiem co miała na myśli-Powiedziałem jej że mi się podoba...powiedziała że ja jej też ale prosiła żebym zaczekał...
-Niall nie bądź na nią zły...proszę.
-Nie potrafiłbym...rozumiem ją...zawsze będę na nią czekać.To jej obiecałem-uśmiechnąłem się lekko a ona mnie przytuliła.
-Dziękuję Niall...wiele dla niej zrobiłeś-pogłaskała mnie po policzku i wyszła z kuchni.Postanowiłem że zrobię jej śniadanie.Złapałem za dwa jajka (BEZ SKOJARZEŃ!) i rozbiłem na patelni.Tak o to w krótkim czasie powstała moja specjalność czyli jajecznica.Zrobiłem też herbatę i stawiając wszystko na tacy zaniosłem do pokoju.Ness już nie spała.Leżała tylko w łóżku i się uśmiechała.Podszedłem i podałem jej śniadanie.
-Niall nie musiałeś!-poczochrała moje włosy.
-Ale mogłem i chciałem.
-Dziękuję-cmoknęła mnie w policzek.
-Jedź,jedź szybciutko bo spóźnisz się do pracy!-powiedziałem kierując się w stronę łazienki.
-Okey dziękuję że mi przypomniałeś!-krzyknęła gdy byłem już za drzwiami.Dzisiaj mamy koncert z chłopakami o 16:00 na arenie O2.Postanowiłem wziąć prysznic więc odkręciłem wodę i wszystko potoczyło się szybko.
*Oczami Ness*
Niall zrobił mi pyszne śniadanie ale niestety muszę się wygramolić z łóżka i iść do Nicole po jakieś ciuchy.Z tego co wiem ma dzisiaj wolne więc na szczęście jest w domu.Zaniosłam tackę na której były naczynia na dół i wstawiłam wszystko do zmywarki a następnie udałam się do przyjaciółki.Lekko zapukałam do drzwi będąc już na górze.
-Proszę-usłyszałam i lekko uchyliłam drzwi.Nic stała w łazience i robiła makijaż a Hazzy nie było.
-HEY!-krzyknęłam.
-Hey co tam?-zapytała wychodząc z łazienki.
-Potrzebne mi jakieś ciuchy do pracy.Pożyczysz mi coś?-zapytałam drapiąc się po karku.
-Jasne-odparła z uśmiechem i skierowała się w kierunku szafy.Pogrzebała chwilę i za chwilę wygrzebała czarne rurki,sweterek i jakieś dodatki.Szybko przebrałam się z dresów i koszulki Nialla w rzeczy wybrane przez Nic.
-Dziękuję ci kochana-uścisnęłam ją-okey ja lecę bo się spóźnię! PA!-krzyknęłam będąc już za drzwiami.
-Pa!-usłyszałam odpowiedzi i poszłam do sypialni Nialla po telefon i inne takie.
-Ślicznie wyglądasz-usłyszałam przekraczając drzwi do pokoju.
-Dziękuję-zarumieniłam się lekko i w pośpiechu chwytałam wszystkie moje rzeczy.
-Zawsze tak wyglądasz-uśmiechną się blondas-nie śpiesz się tak podwiozę cię-przytrzymał mnie.
-Naprawdę?Dziękuję Nialler-uściskałam go-to możemy już iść?
-Tak chodź-powiedział i wyszliśmy z domu.
*Oczami Nicole*
Ness wyszła dość szybko a ja że skończyłam robić makijaż postanowiłam się przebrać.Szybko wybrałam coś z szafy.Postanowiłam że przejdę się do galerii.Chłopcy mają dzisiaj koncert ale w domu było zbyt cicho.Czy nikogo tu niema oprócz mnie?Harry pojechał na spotkanie z Gemmą bo przyjechała do miasta a reszta...nie wiem.Zeszłam na dół i napisałam na karteczce że wyszłam a następnie przyczepiłam ją na blat w kuchni.Zrobiłam ostatnie poprawki przed lustrem i chwyciłam klucz zarówno od domu jak i od samochodu i otworzyłam drzwi wychodząc.Od razu na kogoś wpadłam.Szybko podniosłam głowę i aż zaparło mi dech w piersiach.
-Jonathan...?

wtorek, 3 września 2013

Rozdział 16

Panie i panowie...raczej panie ;d oto nowy rozdział ;D zdecydowałam że rozdziały będę albo raz a co najwyżej dwa razy w tygodniu ;) we wtorki i piątki! ;3 CZYTASZ=KOMENTUJESZ! :)
***********
*Oczami Ness*
Przebudziłam się wraz z dźwiękiem budzika.Przetarłam oczy i westchnęłam.
-To chyba jednak nie był sen-mruknęłam uśmiechając się pod nosem i przypominając sobie wczorajszy dzień spędzony z Niallem.Wzięłam telefon do ręki a na jego ekranie ukazał się sms.
-"Heeeeeeeey! mam dla cb ważną wiadomość! przyjdź do domu chłopaków jak tylko wrócisz z pracy! AAAAAAAAAAAAAAAAAAA! KC ~Nicole ♥"-uśmiechnęłam się i wygramoliłam z łóżka.Poszłam do garderoby i wybrałam coś do pracy.Praca w sklepie muzycznym może nie była cudownie płatna ale zarabiałam tyle ile potrzebowałam.Odbyłam poranną toaletę i zleciałam na dół na śniadanie.Zjadłam płatki z mlekiem i spokojnie, spacerkiem udałam się do pracy.W sklepie jak zawsze tłok.W pierw jeden cię woła to zaraz drugi krzyczy że do niego nie przychodzisz.Ugh...szału można dostać.I tak uleciało 6 godzin pracy.Była 15:11 gdy wyszłam ze sklepu.Ruszyłam w kierunku domu chłopaków.Założyłam słuchawki na uszy i pod domem byłam po 10 minutach.Podeszłam do drzwi i zapukałam.Otworzył Niall.
-Oooo hey!Ślicznie wyglądasz...-uśmiechną się.
-Dziękuję-zarumieniłam się lekko.Staliśmy w ciszy.Patrzyłam mu prosto w oczy-wpuścisz mnie czy będziemy tak stać i się na siebie patrzeć-szturchnęłam go.
-Na ciebie mógłbym patrzeć cały czas-mrukną.
-Co mówisz bo nie słyszałam?...-uśmiechnęłam się lekko bo nie wiedziałam co dokładnie powiedział.
-Nie, nie...nic, wejdź-uśmiechną się szeroko i otworzył przede mną drzwi.Weszłam.
-Przyszłam do Nicole...jest na górze?-zapytałam trzymając rękę na jego ramieniu.
-Tak-posmutniał lekko.
-Później do ciebie przyjdę-cmoknęłam go w policzek i czmychnęłam na górę.
*Oczami Nicole*
Byłam strasznie podekscytowana.Czekałam na Nessi.Muszę jej to powiedzieć jako pierwszej! Już 15:27 powinna już być.Niecierpliwiłam się.Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi po schodach i biegnie przez korytarz zaraz po tym drzwi otworzyły się z impetem.
-Nic co chcesz mi powiedzieć?-zapytała podekscytowana.
-Ja...ja i Harry jesteśmy oficjalnie razem-oznajmiłam a ona otworzyła szerzej oczy i pisnęła.
-Wiedziałam! Wiedziałam że się wam uda!-cieszyła się.Skakałyśmy jak opętane po pokoju gdy wszedł Harry.Nass rzuciła mu się na szyję.
-Nareszcie!-zaczęła go ściskać najmocniej jak potrafiła.Chłopak nie wiedział o co chodzi.Popatrzył na mnie pytająco a ja tylko się uśmiechnęłam.Chyba jeszcze nie załapał.
-Ness...o co chodzi?-lekko ją od siebie oddalił.
-Nie wiesz o co chodzi? Przecież jesteście razem!-krzyknęła.Harry tylko się zaśmiał.
-Też się cieszę!-uśmiechną się i podszedł do mnie dając soczystego buziaka.
-To co może pójdziemy powiedzieć reszcie?-zaproponowałam.
-Jasne-uśmiechną się lekko.Zeszliśmy we trójkę na dół.Nikogo tam nie było.
-Narada za 3 sekundy!-krzykną Harry a zaraz po kolei w rządku przed nami ustawili się Louis,Liam,Zayn,Niall i Eve.
-Chcieliśmy wam coś ogłosić...-zaczęłam.
-ONI SĄ RAZEM!-wrzasnęła Ness przytulając nas i znów zaczęła skakać po pokoju.
-Serio?-zapytał Lou.Twierdząco pokiwaliśmy głowami a po domu rozległ się wrzask zachwytu.Wszyscy krzyczeliśmy i wariowaliśmy.Świetna zabawa.Gdy już się uspokoiliśmy chłopaki zasiedli przed telewizorem a ja, Ness i Eve poszłyśmy robić kolację.Zdecydowałyśmy się na ryż z truskawkami.po 30 minutach wszystko było ustawione na stole więc wszyscy zasiedliśmy do jedzenia.Szczerze mówiąc było wyśmienite.Po skończonym posiłku udaliśmy się z Harrym do sypialni na górę a Ness zniknęła gdzieś z Niallem.Harry poszedł wziąć prysznic.Więc ja skorzystałam z okazji i wyjęłam paczkę fajek z torebki.Wyszłam na balkon i zapaliłam.Zaciągając się dymem myślałam na dym jakie szczęście mnie spotkało że mam Harrego.Może wreszcie moje życie się zmieni.Straciłam rachubę czasu.Poczułam objęcie w talii.
-Kochanie skończ z tym...-mrukną loczek.
-Skończę...nie teraz ale obiecuję ci że kiedyś, specjalnie dla ciebie skończę z tym-pogłaskałam jego policzek.
-Dziękuję-szepną, smyrając nosem moją szyję.-Chodź do środka...zimno jest.
-Dobrze-mruknęłam i wypaliłam peta do końca rzucając go gdzieś za barierkę.Weszliśmy do pokoju.
-Chodź rozpakujemy twoje rzeczy do szafy-zaproponował.
-Ale Harry ja...
-Żadnych ale! Będziesz mieszkać ze mną...znaczy...mam nadzieję że się zgodzisz-uśmiechną się do mnie.Lekko pokiwałam głową na tak a on chwycił mnie za rękę.-Więc chodź rozpakujemy cię.-powiedział i ruszyliśmy w kierunku garderoby.
*Oczami Ness*
Niall był jakiś nieobecny przy kolacji.Postanowiłam z nim porozmawiać.
-Niall...?-zapukałam lekko uchylając drzwi od jego pokoju.Siedział na parapecie patrząc w okno.Podeszłm do niego i mocno przytuliłam.-Niall...co jest?-szepnęłam.-Co się dzieję?
-Nic takiego Ness...
-Niall przecież widzę...o co chodzi? Popatrz na mnie-odwrócił głowę w moją stronę-Czy chodzi o mnie?-zapytałam.
-Nie...znaczy tak...znaczy częściowo, tak jakby-spuścił wzrok-Chodzi o to że podobasz mi się Nessi ale wiem że nie jesteś gotowa na nowy związek...minęło kilka dni od śmierci Victora i...
-Czekaj Niall...-przerwałam mu-Nawet mnie nie zapytałeś.Owszem czuję się źle po stracie Victora bo kochałam go ale to nie znaczy że nie mogę pokochać drugi raz-uśmiechnęłam się lekko-Owszem może nie dam rady próbować teraz ale chcę...chcę i to właśnie z tobą chcę się związać-pogłaskałam go po policzku-chciałabym jednak byś poczekał...nie wiem ile, miesiąc...a może tylko dwa tygodnie...obiecuję że jeżeli poczekasz na mnie jeszcze trochę będę twoja ale na razie...sam dobrze mnie rozumiesz...muszę sobie wszystko poukładać a gdy wszystko będzie już okey powiem ci...chyba że sam się domyślisz-lekko uśmiechną się po moich słowach.Musnęłam czule jego usta-ale na razie trochę poczekaj-szepnęłam.
-Będę czekał ile będzie trzeba...zawsze będę czekał-mrukną i przytulił mnie do siebie.Wstał z parapetu i pociągną mnie za rękę.Usiedliśmy na łóżku a on chwycił gitarę.W moich oczach pojawił się iskierki a o uszy obił się dźwięk lekko szarpanych strun do przygrywki z piosenki "Moments"...
*******

Nie wiem ;/

Nie wiem czy mam pisać dalej bo nikt nie komentuje i mi trochę smutno ;c CZYTASZ=KOMENTUJESZ :) mi sprawia to radość i wiem że chociaż ktoś to czyta ;3

poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 15

*Oczami Nicole*
Miło jest patrzeć na kogoś kogo się kocha a on jest szczęśliwy.Uśmiechnęłam się pod nosem.Patrzyłam tak na Ness gdy poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach które przyciągnęły mnie do siebie.
-Harreh...-mruknęłam odwracając się do niego.
-Słucham?-uśmiechnął się.
-Która godzina?-zapytałam.
-No zaraz 10-spojrzał na zegarek.
-Co? Muszę jechać do pracy!-spanikowałam
-Spokojnie zawiozę cię-pogłaskał mnie po ramieniu-Idź się ubierz a ja zrobię ci kanapki i zjesz w drodze-uśmiechnął się pokazując dołeczki.
-Boże drogi, dziękuję że cię mam-powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.Wbiegłam na górę po schodach i natknęłam się na Eve.
-Hey!-krzyknęłam i przytuliłam ją.-Co ty tutaj robisz?-zapytałam.
-Aaaa Louis dzwonił żebym przyjechała bo się nudzi więc przyjechałam a teraz idę na dół po coś do jedzenia-uśmiechnęła się.-a co u ciebie, jak się czujesz?
-Już jest okey-powiedziałam-to dzięki Harremu i Ness-zaśmiałam się na myśl o nich-przepraszam cię ale spieszę się do pracy-powiedziałam i wyminęłam ją-miłej zabawy z Lou-krzyknęłam z końca korytarza.
-Dzięki-odkrzyknęła przez śmiech.Weszłam do sypialni Harrego i wyjęłam z walizki jakieś rzeczy i ubrałam je.Uczesałam się i zrobiłam lekki makijaż po czym zbiegłam na dół.Harry już czekał więc szybko wyszliśmy i wsiedliśmy do samochodu.Jechaliśmy w ciszy a ja jadłam.Myślałam o naszym "związku".Nie byliśmy oficjalnie razem.
-Harry?
-Yhmmm...-mrukną.
-Chcę z Tobą porozmawiać.-powiedziałam.
-O czym?-uśmiechną się lekko i zerkną na mnie.
-O nas-chrząknęłam.Chyba się lekko zdziwił bo przychamował-chodzi o to że mieszkam z tobą a nie powinnam nie jesteśmy nawet razem a do tego tak cię wykorzystuję-lekko machnęłam ręką-chciałam zapytać na czym stoimy...bo...ja cię kocham ale nie wiem jak to z nami jest-powiedziałam i popatrzyłam na niego.
-Ja też cię kocham-popatrzył na mnie lekko się uśmiechając i złączył nasze dłonie.
-Więc...jesteśmy razem?-zapytałam.
-Mam taką nadzieję-uśmiechną się.Poczułam ulgę i motylki w brzuchu.Cieszyłam się.Nie zauważyłam kiedy byliśmy na miejscu.Popatrzyłam na niego i lekko musnęłam jego usta.
-Dziękuję...kochanie-uśmiechnęłam się.
-Nie ma za co słoneczko-po tych słowach oboje wybuchnęliśmy śmiechem.Pożegnałam się z nim i uradowana udałam się do budynku.
*Oczami Ness*
Niall jest naprawdę miłym chłopakiem...i umie poprawić humor.Cały ranek mnie rozśmiesza.Zjadłam z nim śniadanie i postanowiliśmy wybrać się na spacer.Umówiliśmy się przy kfc.Pobiegłam do swojego domu przebrać się z czarnej sukienki w coś normalnego.Szybko wygrzebałam coś z szafy, uczesałam włosy i zrobiłam makijaż.Wychodząc z domu spojrzałam na zdjęcie Victora wiszące na ścianie.Łza zakręciła mi się w oku ale szybko ją wytarłam i wyszłam na spotkanie z moim przyjacielem.Gdy doszłam na miejsce już tam na mnie czekał.
-Hej-powiedziałam i uściskałam go-długo czekasz?
-Nie właśnie przyszedłem-zaśmiał się.
-O to dobrze bo już się bałam-uśmiechnęłam się szczerze i zanurzyłam się w jego błękitnych oczach.-to co idziemy?-zapytałam.
-Jasne!-wykrzykną i pociągną mnie za rękę.Szliśmy śmiejąc się i wygłupiając.Naprawdę miło spędzało się z nim czas.Czułam w nim przyjaciela.Kogoś kogo mogłabym poprosić o wszystko.Zaszliśmy do małej budki z lodami.Dostałam dwie gałki lodów truskawkowych.Niall wziął to samo i ruszyliśmy w dalszą podróż.Opowiedziałam mu o sobie wszystko po czym on zrewanżował się tym samym.Znał mnie już całą.
-To może teraz pójdziemy do mnie?-zapytałam-jeszcze tam nie byłeś-uśmiechnęłam się.
-Jasne.Czemu nie-odpowiedział.Szliśmy w kierunku mojego domu.Na ulicach było dość spokojnie choć tłoczno.Do domu doszliśmy w krótkim czasie.Wszystko szybko mija jak się ma kogoś sympatycznego obok.
-Wejdź-powiedziałam otwierając drzwi.Blondyn przekroczył próg i zdjął buty.Weszliśmy na górę do "mojej" sypialni.Usiedliśmy i znów rozmawialiśmy.Wieczór upłynął nam nieubłagalnie.

-Chyba ja już pójdę-powiedział Niall drapiąc się po karku.
-Napewno?-zapytałam-jest późno, może cię odwiozę-zaproponowałam.
-Jak chcesz-uśmiechną się.
-To chodź-powiedziałam i zbiegliśmy na dół.Chwyciłam kluczyki z blatu i narzuciłam bluzę pomimo czerwca wieczory były zimne.Po chwili siedzieliśmy już w samochodzie.Znów toczyliśmy interesujący dialog.
-Dziękuję że mnie odwiozłaś...nie musiałaś-uśmiechnął się nieśmiale gdy zatrzymałam się pod ich domem.
-Ale mogłam...i chciałam-powiedziałam szczerze.
-Dziękuję.
-Nie ma za co.To ja dziękuję za miło spędzony dzień-powiedziałam i cmoknęłam jego policzek.
-Do zobaczenia jutro-pogłaskał mnie po ramieniu.
-Pa.-machnęłam na pożegnanie i gdy tylko znikną za drzwiami ruszyłam w podróż powrotną do domu.Wleciałam do mieszkania cała w skowronkach.Kładąc się na łóżku modliłam się aby to wszystko nie był tylko sen...
*******
I jak? ;D

środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 14

Na sam początek to chcę przeprosić że dawno nic nie wstawiałam ;c postanowiłam że zrobię sobie przerwę na wakacje ;) Ale już wracam do pisania i dowodem jest nowy rozdział ;)) puście to sobie jak będziecie czytać: https://www.youtube.com/watch?v=D13C3SsshEshttps://www.youtube.com/watch?v=M50-0xOjgS0 , https://www.youtube.com/watch?v=3dM2qCCg6GE :')
*************

*Oczami Nicole*
Po pysznym śniadaniu przechadzaliśmy się z Harrym spokojnie ulicami Londynu gdy w pewnym momencie zobaczyłam biegnącą prosto na mnie zapłakaną Ness.Gdy tylko do mnie dobiegła wzięłam ją w ramiona i przytuliłam.
-Boże drogi, Ness...Ness co się stało?-zapytałam tuląc ją.
-Victor on...on nie...on nie żyje-wychlipiała i pogrążyła się w uścisku.Harry gładził ją po plecach uspokajając.
-Chodź idziemy do domu-powiedziałam i podtrzymując ją razem z Harrym szliśmy w kierunku domu chłopaków.
-Tak się cieszę że Cię znalazłam...byłam u was, tam dowiedziałam się że wyszliście...biegam tak po centrum Londynu od jakiejś godziny...
-Boże drogi, trzeba było zadzwonić, Ness...
-Nie wzięłam telefonu...byłam spanikowana nie wiedziałam co robić...od razu pobiegłam do ciebie-po tych słowach spojrzałam w jej zielone oczy.Skrywał się w nich ból i smutek.Kochała go, kochała go całym sercem.Przez całą drogę płakała nie chcąc powiedzieć dokładniej jak to się stało.Gdy doszliśmy do domu bez zatrzymania zaprowadziłam ją na górę do pokoju Harrego w tym czasie on robił nam herbatę.Usiadłyśmy na łóżku a ona ponownie się rozpłakała.Zrobiło mi się przykro.Kilka łez spłynęło po moim policzku.Victor był moim najlepszym przyjacielem był jak mój brat.Kochałam go.
-Ness...jak to się stało?-zaczęłam.
-On...on i Jonathan (wzdrygnęłam się na jego imię) byli na imprezie...przedawkował...-spuściła głowę w dół.
-Boże...-zakryłam usta ręką.Przecież oni już skończyli z narkotykami.Znów wpakowali się w to bagno.
-To moja wina...to wszystko moja wina...nie powinnam go zostawiać!Powinnam jechać z nim!-obwiniała się.
-Ness nie!To nie jest twoja wina!-lekko się zbulwersowałam.
-Gdybym tam była to bym go dopilnowała...
-Ale cię tam nie było!Byli jego przyjaciele i wiedzieli że ma z tym problem myślisz że nie zrobili tego specjalnie?Jako jedyny z nich był lojalny i spokojny!Chcieli się go pozbyć nawet gdy byś go upilnowała teraz mogę się założyć że zrobili by to inaczej...znasz ich-powiedziałam uspokajając się na koniec.
-Tak...masz rację...jako jedyny taki był...-po tych słowach wtuliła się we mnie.
-Będzie dobrze...obiecuję.Wszystko się ułoży.Ness, będziemy miały wreszcie normalne życie...obiecuję-wyszeptałam jej do ucha.I w tym momencie Harry przyniósł nam herbatę.
-Mogę z wami zostać jeśli chcesz-powiedział ledwo słyszalnie.Przecząco pokiwałam głową.
-Nie ma takiej potrzeby Harry...ale...dziękuję-uśmiechnęłam się.
-Nie ma sprawy-powiedział i wyszedł lekko zamykając za sobą drzwi.Położyłam się na plecach a Ness ułożyła się obok.
-Będzie dobrze...obiecuję-szepnęłam gładząc ją po ramieniu.
-Dzięki tobie w to wierzę...dziękuję Nicole.Zawsze jesteś przy mnie-powiedziała zamykając oczy.Tak po krótkim czasie zasnęła.Pocałowałam ją w czoło i nakryłam kocem.Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku przypominając sobie wydarzenia z dzisiejszego dnia.Ostatni raz spojrzałam na moją śpiącą przyjaciółkę i wyszłam z pokoju.Zeszłam na dół.Chłopcy siedzieli spokojnie cicho oglądając telewizję.Harry stał przy blacie.Widząc moją smutną minę wyprostował się i staną naprzeciw rozpościerając ramiona.Wbiegłam w nie z płaczem.Przytulał mnie czule z miłością.Zachłysnęłam się jego zapachem.Teraz czułam się bezpieczna.Mogłam trwać w tym uścisku wiecznie.Ciepło odbijało się od niego przez co czułam że odpływam.Jego silne ramiona trzymały mnie.
-Nigdy mnie nie puszczaj, nigdy mnie nie zostawiaj...proszę...potrzebuję cię...obiecaj-szepnęłam mu na ucho nadal mocno go tuląc.
-Nigdy bym...
-Obiecaj-przerwałam mu.
-Obiecuję-szepną jeszcze mocniej mnie ściskając.Poluzował uścisk przez co lekko się od niego odchyliłam.
-Przepraszam cię Harry...przepraszam za wszystko-szlochnęłam-ale dziękuję ci...dziękuję ci że zawsze jesteś przy mnie...dziękuję ci-szepnęłam.
-Nie masz za co przepraszać...to ja powinienem ci dziękować.
-Za co?-zdziwiłam się lekko i wytarłam rękawem łzy.Ują moją twarz w dłonie.
-Za to że jesteś-powiedział ściszonym głosem.Patrzyliśmy sobie prosto w oczy nasze twarze dzieliły centymetry.
-Harry...mam pytanie-powiedziałam.
-Yhmmm...-mrukną.
-Kiedy mnie wreszcie pocałujesz?-szepnęłam.Po tych słowach wbił się namiętnie w moje usta.Całował czule.Chciałam by ta chwila trwała wiecznie.Poczułam motylki w brzuchu.Lekko odrywając się od niego spojrzałam mu w oczy jeszcze raz go przytulając.
-Dziękuję...-mruknęłam.Chwyciłam go za rękę i poszliśmy na górę.Położyliśmy się w pokoju gościnnym.Powiedziałam mu o wszystkim co się dokładnie stało i ponownie łza spłynęła mi po policzku.Szybko ją otarł lekko muskając moje wargi.
-Będzie dobrze...-szepną a ja wtuliłam się w niego i tak odpłynęłam do krainy morfeusza.
*Trzy dni później*
Właśnie kierowałyśmy się do Birmingham na pogrzeb.Jechałyśmy same.Ja i Ness.Trzymałam ją za rękę mocno ściskając.Dojechałyśmy do domu pogrzebowego w dość szybkim czasie.Wysiadłyśmy z taksówki.Rozpoznałyśmy kilku naszych znajomych.Przywitałyśmy się i stanęłyśmy przed drzwiami wejściowymi.
-Nie musisz tam wchodzić jeżeli nie chcesz-szepnęłam.
-Nie Nicole...muszę-ścisnęła mocniej moją rękę.Weszłyśmy do środka.Zobaczyłam go...zwrócił na mnie wzrok.Patrzyłam mu prosto w oczy z pogardą.Przełknęłam ślinę i odwróciłam wzrok.Ness zalała się łzami.Martwe ciało Victora leżało w trumnie.Podbiegła do niego i wycałowała.kilka jej łez kapnęło mu na dłonie.Podeszłam do niej i lekko przytuliłam po czym moja ręka wylądowała na zimnym policzku mojego przyjaciela.W moich oczach zebrały się łzy ale nie dałam się.Zatrzymałam je.Musiałam być silna...dla Ness.Po chwili weszło kilku mężczyzny odciągając nas o niego i zamykając trumnę.Udaliśmy się wszyscy do kaplicy.Ktoś chwycił mnie za ramię.Odwróciłam się.
-Nicole...możemy porozmawiać?-zapytał.
-Nie.Nie jestem tutaj po to by z tobą rozmawiać Jonathan-warknęłam.
-Nicole...proszę.
-Nie-powiedziałam i odeszłam szybkim krokiem.Ceremonia minęła szybko.Pożegnaliśmy go z należytym szacunkiem.Na grobie złożyłyśmy kwiaty a Ness zapaliła znicz.Pomodliłam się za niego i odeszłyśmy.Odeszłyśmy płacząc jako ostatnie.Wracałyśmy do domu.Cały czas trzymałam ją za rękę.Nie wyobrażałam sobie że mogłabym ją teraz puścić.Gdy weszłyśmy do domu jeszcze raz ją przytuliłam a ona poszła do pokoju w którym obecnie nocowała.W domu było cicho.wszyscy już spali.Nie dziwiłam się była 23:00.Poszłam do pokoju Harrego i przebrałam się.O dziwo jeszcze na mnie czekał.Lekko pocałowałam go w policzek i przytuliłam szybko zasypiając.Gdy rano wstałam Harrego już przy mnie nie było.Zeszłam na dół i tam zobaczyłam coś co naprawdę mnie ucieszyło.Niall rozmawiał z Nessi a ja zobaczyłam pierwszy uśmiech na jej twarzy od kilku dni...
**********
Mam nadzieję że się spodobał i liczę na jakiś komentarz ;**

wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 13

*Oczami Nicole*
Harry podążał powolnym krokiem w moją stronę więc ja wyłoniłam się bardziej zza sylwetki Louisa.Patrzyłam w jego zielone,błyszczące oczy i dopiero poczułam jak bardzo brakowało mi jego spojrzenia na sobie.Lustrował mnie swoimi tęczówkami od samych palców po czubek głowy nie wierząc że na prawdę przed nim stoję.Zrobiłam mały krok w przód gdy się zatrzymał.Jeszcze raz popatrzył na mnie i szybszym krokiem ponowił to co wcześniej.Stanęliśmy twarzą w twarz.Moje czoło opierało się o jego.Spojrzałam mu głęboko w oczy.
-Tak bardzo za tobą tęskniłem-wyszeptał do mojego ucha.
-Ja za tobą też-powiedziałam i cmoknęłam lekko czubek jego nosa po czym mocno się w niego wtuliłam.Zachłysnęłam się jego zapachem topiąc moją głowę w zagłębieniu jego szyi.Jedna z jego rąk błądziła po moich plecach a druga lekko przytrzymywała moją głowę.Lekko się od niego odsunęłam, z powrotem patrząc w jego błyszczące oczy.Puścił mnie a ja ruszyłam w stronę, lekko oszołomionych chłopaków.Louis stał i wszystkiemu się przyglądał.Podeszłam do każdego z osobna i przywitałam się słowami "przepraszam".Każdy z nich mocno mnie wyściskał mówiąc przy tym "tęskniłem" na co z mojego oka ukradkiem uciekały łzy.Na koniec wtuliłam się w Niallera i zauważyłam na kanapie jeszcze jedną osobę.Rudowłosa,wysoka,szczupła,piękna dziewczyna podeszła do mnie.
-Cześć jestem Eve-podała mi rękę.
-A ja Nicole-uśmiechnęłam się lekko a ona przytuliła mnie.
-Słyszałam co przeszłaś...-szepnęła mi do ucha w uścisku-Jesteś bardzo dzielna.
-Dziękuję-powiedziałam i oddalając się od niej uśmiechnęłam się ciepło.Spojrzałam na Harrego który wpatrywał się we mnie oczami pełnymi troski.Podeszłam do niego.
-Czy mogę wziąć prysznic i wyprać swoje rzeczy?-zapytałam.
-Tak jasne...chodź za mną-powiedział i chwycił moją rękę.Po drodze mijaliśmy się z Louisem, wyszeptałam bezdźwięczne "dziękuję" a on uśmiechną się do mnie i puścił oczko.Harry chwycił moją walizkę a ja podążałam z nim na górę.Byłam w tym domu tylko raz i nie sądziłam że jeszcze wrócę.Podążałam za Harrym.Dotarliśmy do drewnianych drzwi na końcu korytarza.
-Będziesz spać u mnie bo Eve nocuje w gościnnym a ja położę się na kanapie-powiedział.
-Nie Harry...ja mogę spać na kanapie, nie chcę aby z mojego powodu było ci niewygodnie-ścisnęłam mocniej jego rękę.
-Ale ja chcę żebyś to ty czuła się jak księżniczka-uśmiechną się do mnie.Poczułam miłe ciepło w głębi mojego brzucha.
-No więc jest tylko jedna opcja...-powiedziałam.
-No to ty zostajesz tutaj a ja...
-Nie...-przerwałam mu-Śpisz ze mną-pogłaskałam go po policzku-Chyba że Ci to przeszkadza-zaśmiałam się zadziornie.
-Mnie?...Nigdy!-zaśmiał się i weszliśmy do pokoju.Postawił moją walizkę a ja wyjęłam z niej rzeczy w które miałam ubrać się po kąpieli i które miałam zamiar uprać.Popatrzyłam jeszcze na Harrego który wpatrywał się we mnie siedząc na skraju łóżka.Uśmiechnęłam się lekko i ruszyłam w stronę łazienki która podlegała do jego pokoju.Zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod gorącą wodę.Zmyłam z siebie wszystko co mnie smuciło i denerwowało.Czułam się odprężona.Gdy wyszłam z pod prysznica szybko wskoczyłam w piżamę którą sobie przygotowałam i wysuszyłam włosy spinając je następnie w niedbałego koka.Wrzuciłam brudne ubrania do pralki i nastawiłam na szybkie pranie.Wyszłam z łazienki akurat w momencie gdy Harry z ciągał koszulkę.Zarumieniłam się lekko widząc go w takim stanie i szybko ruszyłam w kierunku walizki.Wyjęłam z niej telefon a gdy się odwróciłam Hazz był już w piżamie czyli w bokserkach i jakieś koszulce.Przysiadłam się do niego na łóżko i popatrzyłam na ekran telefonu na którym wyświetlony był numer Ness.
-Zadzwoń do niej...martwi się o ciebie-powiedział patrząc mi prosto w oczy.
-Tęsknie za nią...
-Więc zadzwoń...ona też za Tobą tęskni-zachęcił mnie.Nacisnęłam zieloną słuchawkę która widniała przy numerze a w moim I phonie wydobył się dźwięk sygnału dzwoniącego.
-Haloo?-usłyszałam przestraszony i zrozpaczony głos mojej przyjaciółki.
-Ness...-szepnęłam zakrywając usta.
-Nicole?Nicole to ty?-zapytała.
-Ness...-ponownie wyszeptałam.
-Nic gdzie jesteś?
-Ja...ja jestem w domu chłopaków.
-Nigdzie się z tamtąd nie ruszaj!Zaraz przyjadę!-powiedziała i od razu się rozłączyła.Łza spłynęła po moim policzku od dźwięku jej przestraszonego głosu.Harry natychmiast chwycił mój policzek i kciukiem wytarł łzę.Wtuliłam się w niego lekko i cmoknęłam jego policzek.
-Tak się cieszę że tu jesteś-wyszeptałam.
-Kocham Cię-szepną ledwo słyszalnie.
-Co?-lekko się od niego odsunęłam.
-To znaczy ja też się cieszę że cię tutaj mam-powiedział.Uśmiechnęłam się do niego blado a po domu rozległ się dzwonek do drzwi.Usłyszeliśmy z Harrym że ktoś je otwiera a najprawdopodobniej osoba która zadzwoniła kierowała się schodami na górę.Drzwi od sypialni Harrego momentalnie się otworzyły i stanęła w nich Ness.Poderwałam się z łóżka gdy Ness weszła do pokoju.Stanęłam naprzeciw niej.Patrzyłam prosto w jej zbolałe oczy.
-Nicole!-rzuciła mi się na szyję.
-Ness...-szepnęłam.-Przepraszam...
-Nie masz za co przepraszać...rozumiem cię....ale mogłaś choć raz odebrać lub odpisać!
-Przepraszam-ponownie szepnęłam wtulając się w nią z całą moją siłą.Przycisnęła mnie do siebie a po moim policzku ponownie dzisiaj popłynęły łzy.
-Tęskniłam...
-Ja za tobą też-powiedziałam.Wtuliłam się w nią jeszcze raz i usiadłyśmy na łóżku a Harry nam się przyglądał.
-Victor powiedział mi co zrobił ten idiota...przez niego musieliśmy się rozstać-posmutniała lekko.
-Jak to nie jesteś już z Vicktorem?-wytrzeszczyłam oczy.
-Jesteśmy razem ale prowadzimy związek na odległość...przez Ji...(przeszły mnie ciarki jak usłyszałam jego imię)...on chciał wyjechać z miasta więc przenieśli całą ich grupę więc Vic musiał wyjechać ale przyjeżdża jutro bo zadzwoniłam do niego że się znalazłaś...bardzo się o ciebie martwił-powiedziała chwytając moją dłoń.Victor był moim najlepszym przyjacielem.Zawsze potrafił mi doradzić i pomóc...coś jak starszy brat.Bardzo go sobie cenię i szanuję.Szkoda że muszą prowadzić związek w takich warunkach.
-Cieszę się że cię widzę-uśmiechnęłam się.
-Ja też się cieszę-powiedziała.Pogadałyśmy jeszcze trochę i Ness wracała do domu.Chciała abym jechała z nią ale obiecałam Harremu że zostanę.Pożegnałyśmy się i wróciłam do Harrego.Usiadłam na łóżku i wzięłam telefon do ręki.Sprawdziłam twittera i facebooka.Nic ciekawego jak zawsze.
-Hey Nicole odwróć się-poprosił Hazz.Szybko spełniłam jego prośbę i z lekkim uśmiechem na twarzy odwróciłam się.Zrobił mi zdjęcie głupek.
-Usuń to!-powiedziałam.
-Za późno już jest na twitterze i instagramie-uśmiechną się zadziornie a ja z powrotem chwyciłam telefon do ręki i weszłam na jego profil na TT.Faktycznie widniało tam moje zdjęcie.Wystawiłam lekką podkówkę ale później wzruszyłam ramionami,odłożyłam telefon i weszłam pod pościel.Ułożyłam się wygodnie na jednej połówce łóżka a Harry dołączył do mnie kładąc się na drugiej.Zrobiło mi się troszkę zimno gdy zabrał mi trochę nakrycia więc bardziej przysunęłam się w jego stronę.W pewnej chwili chwycił mnie za biodro i przysuną do siebie a ja poczułam ciepło odbijające się od niego.Objął mnie swoim silnym ramieniem i obydwoje szybko zasnęliśmy.Gdy obudziłam się rano go nie było ale w pewnej chwili otworzyły się drzwi od łazienki i staną w nich prawie nagi Harry.Był owinięty tylko ręcznikiem jak się domyśliłam "tylko".Zasłoniłam lekko oczy udając że nie patrzę a on przemkną przez pokój do szafy.Nałożył coś na siebie i rzucił we mnie poduszką.Odrzuciłam mu ją a on zaczął mnie łaskotać i przekomarzać się ze mną.
-Pójdziesz ze mną na śniadanie do jakiejś restauracji?-zapytał
-Tak tylko daj mi chwilę muszę się przygotować-odpowiedziałam.
-Okey ja też się ubiorę i widzimy się na dole za...?
-Za 15 minut-uśmiechnęłam się.
-Wyrobisz się?
-Tak-powiedziałam a on wygrzebał jakieś lepsze rzeczy niż bokserki i t-shirt i poszedł na dół.Weszłam do łazienki i tam uczesałam się,umalowałam i ubrałam.Wyrobiłam się idealnie w 15 minut więc zeszłam na dół gdzie czekał na mnie gotowy Harry.Chwycił mnie za rękę,pożegnaliśmy się z chłopakami i ruszyliśmy na podbój jakiejś restauracji...

wtorek, 16 kwietnia 2013

Rozdział 12

*Oczami Nicole*
Wstałam rano nie wiedząc dokładnie co się dzieje.Usiadłam na kanapie.Podkuliłam nogi pod brodę i zaczęłam myśleć nad tym co wydarzyło się wczoraj.Błądziłam się tłumacząc sobie co to zdrada....moje myśli się odnalazły a ja potrafiłam odpowiedzieć sobie na pytanie.Zdrada to bolesne doświadczenie. Trudno przeżyć, że bliska osoba, którą darzyliśmy zaufaniem, oddala się w ten sposób. Nawet gdy próbujemy zapomnieć i żyć dalej, smutek, żal, złość, rozgoryczenie powracają... Czujemy się rozbici, wciąż pytamy: dlaczego to się stało? Jak to możliwe? W czym ten drugi mężczyzna/ta druga kobieta była lepsza? Czego w nas zabrakło, że miłość wygasła? W sytuacji odrzucenia nietrudno stracić poczucie własnej wartości, obwiniać siebie o to, co się stało i umacniać się w poczuciu krzywdy. Łatwo też o oskarżenia, osądzanie, roztrząsanie kwestii winy partnera, prowadzące często do działań odwetowych.Na ogół prowadzi ona do rozpadu związków. Partnerzy rozstają się w emocjach, nie dając sobie szansy na żadne wyjaśnienia.Siedziałam tak na tej kanapie wpatrując się w krajobraz za oknem.Rozpędzone samochody,ludzie śpieszący się na chodniku aby wrócić jak najprędzej do domu,do rodziny.Może nie każdy ma szczęście ale moje życie wygląda jak zbiorowisko samych nieszczęść.Odkąd skończyłam 15 lat wszystko się sypie.Podeszłam do walizki leżącej gdzieś w korytarzyku.Wyciągnęłam z niej telefon i jakieś ciuchy.Chwyciłam laptopa który na całe szczęście spakowałam.Poszłam do łazienki.Zrzuciłam z siebie ubranie i weszłam pod prysznic.Zawszę lubiłam gdy woda swobodnie spływała po moim ciele.Wtedy zapominałam o problemach i skupiałam się tylko na sobie.W tym momencie czułam jak wszystkie przykrości z tego feralnego dnia spływały ze mnie.Wyszłam i opatuliłam się ręcznikiem.Spojrzałam w lustro.Jak ja wyglądam?-pomyślałam.Zmizerniała nastolatka.Postanowiłam jednak nie pogrążać mojej samooceny.Wysuszyłam włosy i spięłam w wysoki kucyk.Nałożyłam na siebie wcześniej przygotowane ubrania i nadal z beznadziejnym samopoczuciem wyszłam z łazienki.Chwyciłam z półki telefon który przed chwilą tam zostawiłam.Sprawdziłam wszystkie 84 nieodebrane połączenia i 53 wiadomości.Wszystko to Nessi,Harry i Jonathan.Powróciłam na kanapę.Chciałam być teraz sama.Nie odpisałam i nie oddzwoniłam do żadnego z nich.Po prostu siedziałam na kanapie i wpatrywałam się w okno.Tak minęły dwa miesiące.Odwiedzała mnie w tym czasie obsługa hotelowa martwiąc się o mnie że w ogóle nie wychodzę i bardzo się zmieniłam od dnia w którym wynajęłam apartament.Ness i Harry odpuścili z dzwonieniem ale jedna osoba wciąż mnie denerwowała.Postanowiłam zmienić numer i pierwszy raz od dwóch miesięcy wyjść na świeże powietrze.Wyciągnęłam z mojej walizki jakieś przyzwoite rzeczy i ubrałam się.Założyłam okulary na nos i najbardziej zakamuflowana jak to było możliwe wyruszyłam w drogę z nadzieją że nikt mnie nie rozpozna.Wyszłam z hotelu i stanęłam na chodniku przyglądając się osobom biorącym udział w ruchu pieszym jak i samochodowym.Ruszyłam do pobliskiego kiosku.Szłam spokojnie ulicą gdy coś dziwnego przykuło moją uwagę.Na jednym ze słupów wisiało moje z zdjęcie z podpisem że mnie szukają i że zaginęłam.Zignorowałam to ale w głębi serca poczułam że najprawdopodobniej to Ness mnie szuka.Weszłam do małego sklepu i stanęłam w kolejce.Gdy wreszcie dopchałam się do miejsca w którym znajdowała się kasjerka poprosiłam o kartę do telefonu obojętnie jakiej sieci i jakąś gazetę.Postanowiłam jak najszybciej wrócić do hotelu ale zaszłam po drodze do Tesco i kupiłam jakieś banany.Szybkim krokiem powróciłam do mojego obecnego miejsca zamieszkania.Stanęłam przy recepcji i odebrałam klucz.Weszłam na górę i udałam się do moich drzwi zaczytana w gazetę.Stanęłam przed drzwiami i usłyszałam czyjś głos.
-Nicole-usłyszałam czyjeś słowa.Podniosłam głowę i zobaczyłam zatroskaną twarz Louisa.
-Lo...Lo....Louis?-rozszerzyłam oczy-Jak ty mnie...?
-Zobaczyłem jak wychodzisz z tego hotelu i spodziewałem się że tutaj wrócisz...teraz się mnie nie pozbędziesz-powiedział lekko uśmiechając się.
-Dobrze więc wejdź-powiedziałam i otworzyłam drzwi.Chłopak staną w korytarzu.Ściągnęliśmy buty i udaliśmy się w głąb mieszkania.Usiedliśmy na kanapie a ja zrobiłam nam herbatę.
-Nicole co się stało?Dlaczego uciekłaś?Dlaczego się ukrywasz?-zapytał z troską w głosie.
-Ja...to przez....Jonath....-nie dokończyłam jego imienia...nie dałam rady.
-Co ten gnojek zrobił?-wzburzył się nieco.Opowiedziałam mu całą historię.Chodził w tą i z powrotem poddenerwowany.Z powrotem usiadł gdy ochłoną.
-Martwiliśmy się o ciebie.Harry jest w ciężkim stanie.Jest mu przykro, mało wychodzi i w ogóle się nie odzywa a Ness jest w tragicznym stanie.Czasami do nas przyjeżdża i pomagamy jej ciebie szukać chociaż to łatwe nie było.W końcu Cię znalazłem-powiedział z błyskiem w oczach.
-Lou wiesz ja nie mam odwagi stanąć przed nimi i spojrzeć im w oczy-powiedziałam.
-Ale dlaczego?Przecież to nie ty zawiniłaś.
-Właśnie że ja.Zniknęłam na tak długo nie dając znaku życia...naraziłam was na zmartwienia i kłopoty...może będzie po prostu lepiej jeżeli już na dobre zniknę.
-Nie mów tak!Harry Cię koch.....Harry bardzo Cię lubi i nie wybaczyłby sobie tego gdybyś odeszła!Nie myśl o samobójstwie!Sens naszego życia nawiązuje do tego abyś została!
-Właśnie nie...W naszym humanistycznym społeczeństwie ludzie uganiają się za wieloma rzeczami sądząc, że w nich znajdą sens. Niektóre z tych rzeczy dotyczą świata biznesu, dobrych związków, seksu, rozrywek, altruizmu, itp. Ludzie często mówią, że kiedy osiągnęli już to, czego chcieli, czyli bogactwo, związek, przyjemność, nadal czuli wielką pustkę, której nic nie mogło wypełnić.Ja straciłam wszystko a pusta bardziej się powiększyła...Louis odpowiedz sobie na te pytania Jaki jest sens życia? Jak mogę odnaleźć cel, spełnienie i zadowolenie ze swojego życia? Czy będę miał w sobie siłę, by osiągnąć coś, co będzie miało znaczenie w wieczności? 
-Nicole...Wielu ludzi ciągle się zastanawia, czym jest sens życia. Spoglądają oni na całe swoje życie, i zastanawiają się, czemu ich związki rozpadły się, i czemu ciągle odczuwają pustkę, choć osiągnęli w życiu to, czego pragnęli. Pewien baseballista, gdy znalazł się u szczytu sławy, został zapytany o to, jakiej życiowej mądrości najbardziej brakowało mu, kiedy zaczynał grać, a dziś żałuje, że nikt się nią z nim nie podzielił. Odpowiedział: „ Żałuję, iż nikt mi nigdy nie powiedział, że gdy dotrę do szczytu, nic tam nie będzie. Wiele celów okazuje się płytkimi dopiero całe lata po tym, jak zacząłeś ich pożądać.Wielu ludzi nie ma nic a ty masz!Masz Ness która bardzo się o ciebie martwi,masz Harrego który wyrywa sobie włosy z głowy aby tylko cię znaleźć i wiedzieć że jesteś żywa.....masz nas,nas którzy się o ciebie martwią i chcą abyś wróciła bo bardzo za tobą tęsknimy-powiedział.Przytuliłam go bardzo mocno-Nicole proszę Cię wróć ze mną do domu...nie chcę abyś znów uciekła....jeżeli Cię zostawię będę się bał że znikniesz...po tak długim czasie znalazłem cię i bardzo się z tego cieszę więc proszę Cię wróć ze mną-słowa szybko wypłynęły z jego ust a ja lekko pokiwałam głową.Uśmiechną się do mnie przyjaźnie i pomógł mi pozbierać wszystkie moje rzeczy z zakamarków apartamentu.Zabrał moją walizkę i zeszliśmy do recepcji.Nasunęliśmy na nos okulary przeciw słoneczne.Oddałam kluczyk recepcjonistce i pożegnałam się z nią.Wyszyliśmy tyłem gdzie stał zaparkowany jego samochód.Otworzył mi drzwi a ja usadowiłam się na przednim miejscu pasażera.
-Jutro odbierzemy twój samochód-powiedział a ja kiwnęłam głową.Jechaliśmy w ciszy.W dość szybkim czasie dotarliśmy do domu chłopaków.Wysiadłam z samochodu a Louis chwycił moje walizki.Podeszliśmy do drzwi frontowych.Odwróciłam się do chłopaka.
-Dziękuję Louis-powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
-Nie ma za co po prostu się martwiłem-powiedział i otworzył drzwi.W domu panowała smętna atmosfera.Zostawił moją walizkę w przedsionku a ja skryłam się za jego plecami.Weszliśmy do salonu.Louis staną na środku pokoju wciąż mnie zasłaniając.
-Loueh gdzie byłeś?-zapytał Liam.
-Znalazłem kogoś-powiedział i odsuną się odsłaniając mnie przy tym a oczy wszystkich zgromadzonych zabłysły.Harry podniósł się z miejsca...

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 11

*Oczami Nicole*
Wpuściłam chłopców do domu.Wszyscy przywitali się z Ness i zasiedliśmy do jedzenia.
-A gdzie Jonathan?-przerwał ciszę Harry.
-W pracy-popatrzyłam kurczowo na Ness która powiedziała mi że wcale go tam nie było.
-Ahaa-popatrzył na mnie.Wiedział że coś jest nie tak.Opuściłam wzrok i zapchałam buzię jedzeniem.Chwilę trwała cisza ale zaraz wszystko się rozluźniło i spokojnie rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się.
-Heeej Nic!Gdzie jesteś?-usłyszałam głoś z korytarza.Po chwili do salonu wszedł Jonathan.Zlustrował pokój wzrokiem i uśmiechną się lekko.
-Cześć-powiedziałam i dałam mu soczystego całusa w policzek.
-Cześć jestem Jonathan-przywitał się z resztą chłopaków a z Harrym podali sobie ręce.Chłopcy się przedstawili.Nałożyłam Ji pizzę a on spokojnie zjadł następnie dołączył do nas.Postanowiliśmy obejrzeć jakiś film.Usiedliśmy wszyscy na kanapie a w między czasie dołączył do nas Vic.Siedziałam wtulona w Jonathana i spokojnie oglądaliśmy jakieś badziewie.Niestety chłopcy musieli iść.Odprowadziliśmy ich do drzwi.Zaraz po nich poszli Vic i Ness a my zostaliśmy sami.
-Dlaczego nie było Cię w pracy?-zapytałam.
-Jak to mnie nie było?A gdzie mógłbym być?
-No nie wiem ale w pracy cię nie było!
-A ty co detektyw?
-Nie.Ness mi powiedziała-gestykulowałam rękoma.
-A skąd ona to może wiedzieć?Napierdzieliła ci jakiś głupot i jej wierzysz.
-Wiesz...Victor raczej nie kłamie-założyłam ręce na klatce piersiowej.
-Victor?
-Tak Victor!-krzyknęłam-Gdzie byłeś?!
-Kurwa Nicole co Cię to obchodzi?
-No obchodzi bardzo dużo bo jesteś moim chłopakiem i chyba się o ciebie martwię!
-Oooo martwisz się o mnie na prawdę?
-A co myślałeś?!Na prawdę jesteś takim idiotą czy tylko udajesz?
-Ja idiotą?-zaśmiał się z kpiną.Postanowiłam zakończyć ten dialog.Posprzątałam wszystko ze stołu i postanowiłam przejść się na spacer.Nie powiedziałam mu że wychodzę poza tym siedzi na górze więc nie będę się darła.Wyszłam z domu.Wysłałam smsa do Harrego i zapytałam co robi.Odpisał że właśnie się nudzi więc postanowiłam wyciągnąć go na spacer.Zgodził się.Spotkaliśmy się w parku.Udaliśmy się na spacer nad jezioro.Spokojnie szliśmy po brzegu małej plaży a ja opowiedziałam mu o kłótni z Ji.Pocieszył mnie.Wiedział co mnie bawiło i udało mu się poprawić mój humor.Zrobiło mi się jednak trochę zimno.Harry zauważył to i dał mi swoją kurtkę.Stanęliśmy.
-Lubię Cię wiesz?-powiedziałam patrząc mu w oczy z lekkim uśmiechem na ustach.
-Ja Ciebie też-zaśmiał się przy czym ukazał swoje piękne dołeczki.Patrzyłam w jego głębokie zielone oczy po czym niespodziewanie wpiłam się w jego usta.Całował czule i delikatnie.Podobało mi się to ale oderwałam się od niego i przypominając sobie że nie powinnam tego robić spuściłam głowę w dół.
-Przepraszam-powiedział.
-To ja Cię pocałowałam-popatrzyłam na niego i założyłam kosmyk włosów za ucho.-To ja przepraszam.
-Nie masz za co...podobało mi się to-uśmiechną się zadziornie-To ja już Cię może odprowadzę?
-Jeżeli chcesz-uśmiechnęłam się-Jak coś to mi też się podobało-szepnęłam mu na ucho a on zaśmiał się cichutko.Odprowadził mnie do domu.Pożegnałam go całusem w policzek.Spędziłam z nim cudowny wieczór nie pomijając pocałunku.Weszłam do domu.Jonathana nie było.Na stole leżała karteczka że wróci późno.Zdziwiło mnie to że zostawił telefon.Chyba bardzo się śpieszył.Na jego telefonie pojawiła się wiadomość.Nie ma go i wiem że nie powinnam ale wzięłam telefon do ręki i odczytałam wiadomość.Trochę mnie ona zdziwiła.Postanowiłam przeczytać wcześniejsze.Jakiś adres dzisiaj o 19:30 miał być na miejscu....to za pięć minut.Sms'y od "Kotka".Postanowiłam sprawdzić o co chodzi.Chwyciłam torebkę z komody i naciągnęłam buty na nogi.Wsiadłam do samochodu i udałam się pod adres podany w sms'ie.Dojechałam do jakiegoś domku.Weszłam po schodkach i zapukałam.Otworzyła mi bardzo znana mi postać.
-Nicole?Co ty tutaj....robisz?
-Jaaa....
-Ej Ji kochanie kto przyszedł?-usłyszałam z wnętrza domu.-Ooo to twoja koleżanka?-powiedziała blond włosa dziewczyna całując Jonathana prosto w usta a on nie opierał się.Łzy napłynęły mi do oczy.
-Nicole to nie tak jak....
-Jak myślę?-łza spłynęła po moim policzku.Nie dałam rady nic powiedzieć.Uderzyłam go w twarz a moje policzki zalane były łzami niczym wodospad.Odsunęłam się i uciekłam.Wsiadłam do samochodu.Wołał mnie,krzyczał,prosił abym nie odjeżdżała ale miałam tego dość.Zdradził mnie ponownie.Nacisnęłam pedał gazu i ruszyłam.Dojechałam do domu.Szybko wbiegłam i spakowałam do walizki większość swoich rzeczy.Opróżniłam szafę i wszystkie półki w łazience.Zabrałam dokumenty i spojrzałam na "naszą" sypialnie po raz ostatni bo wydaję mi się że już tutaj nie wrócę.Wybiegłam z walizką z domu.Wciąż płacząc wsiadłam do samochodu.Staną przed maską.Prosił żebym została.Wycofałam samochód z podjazdu i ostatni raz spojrzałam mu głęboko w oczy.
-Zostań proszę....co z nami?-usłyszałam jak krzyczy.Otworzyłam lekko szybę.
-Nie ma nas Jonathan...wszystko spieprzyłeś...wszystko-powiedziałam i ostatni raz spoglądając na niego odjechałam.Dojechałam do jakiegoś hotelu.Miałam ze sobą dość dużą sumę pieniędzy.Wyjęłam walizkę z bagażnika i udałam się do drzwi wejściowych.Wytarłam rozmazany makijaż i weszłam do środka.Doszłam do recepcji i zamówiłam pokój.Szybko dostałam klucze i udałam się na siódme piętro do pokoju numer 69.Weszłam do środka i rzuciłam się na łóżko.Zalałam się łzami......

sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 10

*Oczami Nicole*
Cudowny wieczór,romantyczna kolacja przy świecach a do tego jakiś film.Cudownie mi się tak z nim siedziało ale niestety coś tę chwilę zepsuć musiało.Do Jonathana zadzwonił telefon....jak się domyślam biznes.
-Muszę iść...to z pracy....nie czekaj na mnie wrócę pewnie późno-powiedział i cmokną mnie w usta.
-Okey ale uważaj na siebie-westchnęłam.Wyszedł z domu a ja zadzwoniłam do Nessi.
-Heej...co tam?-usłyszałam głos w słuchawce.
-Victor jest w domu?
-Tak siedzimy sobie i gramy w jakąś grę to chyba monopol.
-Ahaaa bo Ji musiał gdzieś wyjść a skoro on to Victor także-powiedziałam.
-Nie wiem ale Vic jest w domu-powiedziała.
-Ahaa okey.
-A co tam u ciebie Jonathan przeprosił?
-Tak zrobił kolację na dodatek przy świecach i jeszcze oglądaliśmy film....cudowny wieczór ale nam przerwano a on powiedział że idzie do pracy-powiedziałam.
-Oooo to fajnie...szkoda że wam przerwano no ale wiesz ta ich praca....ja niestety muszę kończyć bo Vic się niecierpliwi.
-Okay paaa i pozdrów go-powiedziałam i rozłączyłam się.Usiadłąm zrezygnowana z powrotem na kanapie i wzięłam do rąk laptopa.Sprawdziłam Facooboka,popisałam ze starymi znajomy a następnie weszłam na Twittera.Całe One Direction mnie obserwuje...jej zatkało mnie.Uśmiechnęłam się do monitora i weszłam na profil Harrego.Widniał tam tweet do mnie.Odpisałam mu i zamknęłam urządzenie.Rozsiadałam się wygodniej nakrywając kocem i pogłębiłam się w filmie który oglądałam z Jonathanem.Szybko zmorzył mnie sen.Obudziłam się o 9:20.Dzisiaj mam wolne więc porobię coś w domu.Zaczęłam od góry.Wypolerowałam naszą łazienkę,następnie podłogi w każdym pokoju.Zmieniłam firanki,pościele,wytrzepałam dywany,umyłam okna i poskładałam wszystko w naszej szafie.Jonathana jeszcze nie było ale czasami wracał z pracy dopiero po jednym dniu czasem nawet po dwóch ostatnio.Powycierałam wszystkie kurze a pokoje gościnne lśniły.Nasza sypialnia nie była taka czysta chyba jeszcze nigdy.Na półeczkach poukładałam nasze zdjęcia.Wszystko było idealnie.Następnie wzięłam się za dół.Kuchnia,dwie łazienki i salon.Wysprzątanie całego domu zajęło mi cztery godziny.Skończyłam wszystko o 13:30.Trochę zgłodniałam ale nasza lodówka świeciła pustkami.Poszłam na górę.Umalowałam się,włosy spięłam w wysokiego kucyka i ubrałam się.Pogoda nie była zbyt ładna więc wzięłam ze sobą parasol.Udałam się do pobliskiego TESCO.Kupiłam jakieś rzeczy potrzebne do zrobienia pizzy.Szynka,ser,kukurydza,pepperoni,ketchup i jeszcze jakieś dodatki.Zapłaciłam i udałam się do wyjścia.Zaraz przy sklepie był bankomat więc udałam się do niego aby pobrać jakieś pieniądze.Stał tam jakiś chłopak z dziewczyną a za nimi jeszcze jeden osobnik.Chłopak który stał z dziewczyną na pozór podobny do Jonathana.Ten sam wzrost,identyczne jeansy i bluza a do tego lewy profil.Taki sam.Przez chwilę myślałam że to mój Ji ale pomyślałam że są chłopacy podobni do niego.Gdy się do mnie odwrócił od razu zasłonił twarz co mnie trochę zdziwiło ale odwrócił się do mnie także osobnik kóry stał za nimi.
-Zayn?Co ty tutaj robisz?-zapytałam zdziwiona.
-Hej Nicole....no wiesz Harremu zachciało się bananów,Niallowi kurczaka,Louisowi marchewek,Liamowi lodów ale wziąłem bez łyżek a ja chciałem jakieś chipsy...a ty co tutaj robisz?-zapytał.
-Jaa...ja przyszłam na zakupy.Jonathana nie ma więc postanowiłam zrobić coś na obiad ale nasza lodówka jest pusta więc kupiłam różne rzeczy.
-Oooo a co będziesz gotować?-uśmiechną się do mnie.
-Pizze będę robiła...jak chcecie możecie do nas wpaść za jakąś godzinkę-odwzajemniłam uśmiech.Parka która stała przed mulatem odeszła więc on załatwił swoje sprawy a ja załatwiłam swoje.
-Może cię odwieźć?-zapytał.
-Nie nie trzeba, mieszkam tutaj niedaleko.
-Choć podwiozę cię....-uśmiechną się do mnie.
-No okey-powiedziałam i wsiadłam do samochodu.Miło nam się po drodze rozmawiało ale podróż dobiegła końca.Zayn przywiózł mnie pod dom.
-To widzimy się za godzinkę-uśmiechnęłam się.
-Jasne...będziemy-odwzajemnił uśmiech a ja zamknęłam drzwi od samochodu.Pomachałam mu i odjechał.Weszłam do domu a mojego chłopaka wciąż nie było.Opuściłam ramiona i udałam się do kuchni.Zadzwoniłam do Ness która była w moim domu w niecałe dwie minuty.
-A Vic gdzie?
-Pojechał rano do pracy.Dzwoniłam do niego ale powiedział mi że nie ma tam Jonathana-powiedziała.
-Okłamał mnie.....dobra nie ważne.Chłopaki przyjdą za godzinę więc musimy wyrobić się z pizzą.Ty nakryj stół a ja zacznę wyrabiać ciasto okey?
-Tak jest!-zasalutowała a ja zaczęłam się śmiać.Zaczęłyśmy wszystko przygotowywać.Gdy stół był gotowy Ness pomogła mi pokroić różne składniki i tak w końcu pizza znalazła się w piekarniku a Ness uparła się że musi się przebrać.Ja byłam nadal w tym samym.Jasne jeansy w kwiatki oraz brązowy sweterek w szare paski.Poprawiłam tylko fryzurę i makijaż.Dałam Ness ubranie a ona zmieniła dresy i t-shirt w strój który jej dałam.Zeszłyśmy na dół i wyjęłyśmy pizzę z piekarnika.Wyglądała idealnie.Położyłyśmy ją na wielki talerz a po domu rozległ się głos dzwonka.Poszłam otworzyć drzwi i zobaczyłam w nich roześmiane twarze chłopaków.