wtorek, 17 września 2013

Rozdział 20

UWAGA! 20 ROZDZIAŁ! A TERAZ DZIEŃ DOBRY WIECZÓR I ZAPRASZAM DO CZYTANIA! ZA WSZYSTKIE BŁĘDY I GŁUPOTY PRZEPRASZAM! ♥ CZYTASZ=KOMENTUJESZ♥♥♥
**************
*Oczami Lou*
Wróciłem do domu w samych skowronkach.Niedziela rano.Iż wczorajszy koncert się nie odbył będzie on dzisiaj więc musiałem wrócić do domu przed południem.Wchodząc do domu zastałem ciszę.Była już 10:00.Śpiochy-pomyślałem i zajrzałem do kuchni.O dziwo moim oczom ukazała się postać smukłej brunetki.Nicole.
-O hej-szepnąłem podchodząc do niej.
-Hej-uścisnęła mnie na powitanie-musisz mi pomóc!Co mam zrobić na śniadanie?-zapytała szczerząc się.
-Co ty masz zrobić?-zapytałem.
-Yhmmm...-mruknęła.
-A może zrobimy coś razem i proponuję.....grzanki z nutellą!-machnąłem rękoma.
-Pomożesz mi?
-Jasne!
-Super-klasnęła w dłonie-więc zabierzmy się za grzanki.
-Wiec tak...ilu nas będzie?-zapytałem.
-To tak ja,Harry,Zayn i Perrie u Liama jest Sophie więc kolejna dwójka do tego ty a Niall i Ness jeszcze nie przyszli ale domyślam się że będą przecież jest niedziela-zaśmiała się-A jak Eve?Będzie?I udało się?-zapytała z iskierką w oczach.Lekko się zarumieniłem.
-Jesteśmy razem-mruknąłem ledwo słyszalnie i uśmiechnąłem się na samą myśl o niej.
-Serio?-wytrzeszczyła oczy-TO GRATULACJE!-rzuciła mi się na szyję.
-Ale nie będzie jej dzisiaj-posmutniałem-pracuje
-Ooo szkoda-odsunęła się ze smutną miną.
-Dobra zabierajmy się za gotowanie-szturchnąłem ją a humor momentalnie jej się poprawił.Chyba lubiła gotować.Wyjęliśmy wszystkie potrzebne składniki i zaczęła się robota.Nicole robiła herbaty a ja wsadzałem chleb to tostera(czyt. grzankera xD ) wyjęliśmy nutelle.Powoli w kuchni pojawiały się kolejne dusze siadając przy stole i czekając na śniadanie.Nie minęło dziesięć minut a wszystko było gotowe z fenomenalnym efektem.Zajadaliśmy się całą siódemką gdy do domu wpadli także Niall i Nessi.
-Oooo jak dobrze idealnie na śniadanie-krzyknęła Ness z korytarza.Zaśmialiśmy się.Mój telefon zawibrował a zauważając na wyświetlaczu imię Eve poszedłem odebrać.
*Oczami Nicole*
Jedliśmy śniadanie w swoim towarzystwie.Louis jak znikną tak go nie ma.Rozmawialiśmy, śmialiśmy się.W pewnym momencie do Ness zadzwonił telefon.Momentalnie ucichliśmy.
-Halo?-powiedziała do słuchawki-MAMA?!Jak ty...o co...ale...dobra słucham no-warknęła.Byliśmy pokłócone z naszymi rodzicami nie dziwiłam się że tak zareagowała.-Dobrze mamo powiem jej-jej mina z wściekłej zrobiła się smutno,zmartwiona i lekko zdziwiona.Po chwili odłożyła telefon.
-Nic musimy lecieć do Polski.Najlepiej jak najszybciej!-wstała panikując.
-Ness.Uspokuj się! Co się stało?-zapytałam także się podnosząc.
-Babcia...miała zawał.Jest w szpitalu w ciężkim stanie ale jest jakaś nadzieja.Musimy tam jechać-łza spłynęła zarówno po moim jak i po jej policzku.
-Dobrze.Tak, musimy lecieć-podeszłam do niej i pogłaskałam uspokajająco po ramieniu-musimy się spakować i polecimy-powiedziałam.
-Nie puszczę cię samej w takim stanie-powiedział Harry podchodząc do mnie.
-Przyłączam się-dodał Nialler wstając.
-Chłopaki macie koncert-wydukałam.
-Za półtorej godziny i dwie godziny koncertu a zanim się spakujecie my już będziemy-przytulił mnie Harry.
-Masz rację-powiedziała Ness-potrzebujemy was.Poczekamy-uśmiechnęła się lekko w stronę Nialla.
-Chodźcie chłopaki musimy jechać!-krzykną Lou wchodząc do kuchni-co się stało?-zapytał.
-Wyjaśnimy ci po drodze-mrukną Zayn i klepną nas po ramieniu mijając nas.
-Idźcie-pchnęłam lekko Harrego z udawanym uśmiechem na ustach.
-Dobrze.Pa.Będziemy niedługo i pojedziemy razem.Będzie dobrze.
-Dziękuję-szepnęłam i musnęłam lekko jego usta na odchodne.-Wpierw pójdziemy do ciebie-powiedziałam-Tylko się przebiorę.
-Okey.Chodź pomogę ci coś wybrać-zaproponowała.
-Dziękuję-chwyciłam ją za rękę.Drżała.Nie kontaktowałyśmy się z babcią od 2 lat ale kochamy ją bardzo mocno.Weszłyśmy na górę i udałyśmy się do naszej garderoby.Szybko wybrałam sobie strój.Szybkim tempem zrobiłam sobie makijaż a na szyi zawiesiłam łańcuszek który dostałam od babci.
-Chodźmy-powiedziałam i tak po krótkiej chwili wyszłyśmy z domu-Nie martw się.Będzie dobrze-uspokajałam Ness chociaż w głębi duszy straszliwie się bałam.
-Staram się tak myśleć ale...babcia ma już swoje lata wiesz o tym-szturchnęła mnie a ja przypomniałam ją sobie.Krótko włosa brunetka o brązowych oczach.Zawsze uśmiechnięta i pogodna.Stawiała na swoim i u niej zawsze byłeś głodny.Uśmiechnęłam się pod nosem i zauważyłam że jesteśmy na miejscu.Weszłyśmy do środka a Ness od razu chwyciła za walizki a ja szukałam jej dokumentów i paszportu.Grzebałam po szafkach gdy natknęłam się na zdjęcie babci.
-Ness chodź tutaj!-krzyknęłam.Przybiegła natychmiastowo.Pokazałam jej zdjęcie.
-Zawsze taka była-uśmiechnęła się i dotknęła palcem zdjęcia-tęsknię za nią-spuściła wzrok ale zaraz z powrotem pobiegła się pakować.Pod zdjęciem leżał paszport i reszta potrzebnych nam dokumentów.Wszystko wpakowałam do jej torebki(podręcznej jak to u kobiety wypada) i zarezerwowałam bilety na samolot o 16:15.
-Gotowa?-zapytałam-Już trzynasta a ja jeszcze nie spakowałam siebie i Harrego a poza tym musisz się zająć rzeczami Nialla-szturchnęłam ją.
-Tak już tylko się przebiorę-dopięła walizkę i wskoczyła do łazienki.Wyszła ślicznie ale gustownie ubrana.Szybko złapała za walizki i poszłyśmy z powrotem do nas.Dosłownie wbiegłyśmy do domu a ja wrzucałam najpotrzebniejsze rzeczy zarówno moje jak i Harrego.Ness poszła pakować Nialla.Ona lepiej zrobi to niż ja.Nasze dokumenty włożyłam do torebki i po godzinie byłam gotowa.Już 14:40.Gdzie oni są?-zamyśliłam się ale dźwięk trzaskających drzwi wyrwał mnie z tego.W mgnieniu oka znalazłyśmy się z walizkami na dole.Chłopcy szybko się z nami przywitali i zanieśli rzeczy do samochodu a my pożegnałyśmy się z resztą.Po chwili siedziałyśmy już w samochodzie a na lotnisku jeszcze szybciej.Odprawa nie była długa a lot trwał dwie godziny.Następnie czekała nas dwu i pół godzinna podróż z Warszawy do Białegostoku.Gdy byłyśmy już w rodzinnym mieście babci postanowiłyśmy w pierw odwieźć nasze rzeczy.Podałyśmy taksówkarzowi adres i zajechałyśmy pod sam dom babci.Trochę się tutaj zmieniło(trochę czyt. baaaardzo). Staliśmy we czwórkę pod drzwiami.Babcia na pewno nic to nie zmieniła.Zajrzałam pod wycieraczkę, a jak jest klucz.Otworzyłam drzwi i skierowałam się biegiem do mojego starego pokoju.Gdy otworzyłam drzwi ujrzałam to co kilka lat temu.Te same żółte ściany, to samo biurko,szafa i zabawki ale łóżko inne,takie duże.Aj ta babcia wiedziała że kiedyś na pewno wrócę.Zostawiliśmy rzeczy i jeszcze raz zamówiliśmy taksówkę.Zamykając drzwi na klucz i odkładając go pod wycieraczkę wskoczyłam do taksówki a w szpitalu byliśmy po dziesięciu minutach.
-Ładny miałaś pokój-mrukną mi Harry na ucho.
-Dziękuję skarbie-uśmiechnęłam się zadziornie i pstryknęłam go w nos.Wysiadając z taksówki Ness zapłaciła.Ustawiliśmy się przed wielkim budynkiem.Złapałam Harrego za rękę i razem weszliśmy tam.Nie lubię takich miejsc.Biało, śmierdzi lekami, pełno chorych.Odgoniłam myśli na sam widok jaki ujrzałam.Moi rodzice.Siedzieli na krzesłach przed salą.Zatrzymałam się.Mama wstała.Wciąż taka sama,smukła blondynka o zielonych oczach i mocnych rysach twarzy.Przypomniałam ją sobie dwa lata temu.Ta pogarda w jej oczach teraz była smutna i zaskoczona.Zakryła ręką usta i zbliżała się do mnie..........

piątek, 13 września 2013

Rozdział 19

Dzień dobry wieczór ♥ CZYTASZ=KOMENTUJESZ przepraszam za błędy ;c Przypominam że słowa zaznaczone w tekście na czerwono to linki w które możecie klikać aby zobaczyć dodane przeze mnie obrazki <3 Jestem kurde mistrzem +18 hahahahaha takie sceny są pokazane że praktycznie nic więc nie ma się co obawiać ♥

*************
*Oczami Nessi*
Dowiedziałam się od Nialla jaka sytuacja zdarzyła się Nicole więc od razu po pracy pobiegłam do domu chłopaków.Drzwi otworzył mi Liam.Szybko się z nim przywitałam i wyminęłam go.Wbiegłam na górę i z impetem otworzyłam drzwi wchodząc do pokoju jednak po chwili się wycofałam.Zobaczyłam coś naprawdę słodkiego.Spojrzałam na nich i powolnym krokiem podeszłam do drzwi garderoby.Po cichu wygrzebałam jakiś t-shirt i dres Nic i na paluszkach wyszłam lekko zamykając drzwi.Przeszłam przez korytarz i zapukałam do pokoju Nialla.Nikt mi nie odpowiadał więc weszłam sama.Czy tu wszyscy w tym domu o tej godzinie śpią prócz Liama? Blondas słodko sobie drzemał.Weszłam do łazienki i przebrałam się w rzeczy wygrzebane z szafy Nicole.Położyłam się obok Niallera na łóżku i zaczęłam oglądać jakiś film.
*Oczami Louisa*
Siedziałem u siebie w pokoju i szykowałem się na spotkanie z Eve.Gdy wszedłem do kuchni w domu było cicho.Aż za cicho.Na blacie zauważyłem dwie karteczki 1."Jestem z Perrie-Zayn xx" 2."Poszedłem spotkać się z Sophie (koleżanka ze szkoły)-Liam xx".Wzruszyłem ramionami i dołożyłem swoją kartkę.Wychodząc z domu zauważyłem buty Ness więc pewnie była u Nialla.Zarzuciłem kurtkę bo chociaż był czerwcowy wieczór było chłodno.Wyszedłem z domu i udałem się do parku na bardzo ważne dla mnie spotkanie.Spokojnie szedłem ulicą gdy nagle wpadła na mnie jakaś dziewczyna.Wysoka,szczupła,ciemne włosy i zielone oczy.Śliczna ale płakała.
-Co się stało?-zapytałem nieznajomą a ona podniosła głowę ukradkiem wycierając łzy.
-Wszystko jest dobrze nie martw się.Przepraszam-powiedziała i wyminęła mnie.Szybko złapałem ją za rękę.
-Co się stało.Mnie możesz powiedzieć-dziewczyna popatrzyła na mnie zapłakanymi oczami i westchnęła.Jej broda lekko zadrżała.
-Moi rodzice właśnie mieli wypadek,są w bardzo ciężkim stanie i nie wiem co będzie z nimi dalej.Muszę dotrzeć do szpitala jak najszybciej ale nie mam samochodu,autobusy stoją w korkach a metro ma przebudowę stacji-powiedziała patrząc mi głęboko w oczy.Nie byliśmy daleko od mojego domu więc wpadłem na pomysł.
-Chodź.Zawiozę cię.-zaproponowałem.
-Nawet cię nie znam-chlipnęła.
-Jestem Louis i obiecuję że nic ci nie zrobię.Chcę ci tylko pomóc a teraz chodź bo się rozmyślę-uśmiechnąłem się lekko i złapałem ją za rękę.-mój dom jest dwie ulice dalej więc weźmiemy samochód i pojedziemy.Dobrze?-zapytałem.
-Dobrze.Dziękuję ci Louis-powiedziała i resztę drogi do domu spędziliśmy w ciszy.Zaczął padać deszcz ale na całe szczęście byliśmy już blisko domu.Będąc już na podjeździe szybko wsiedliśmy do samochodu.
-Ymmm...Jestem Eleanor-mruknęła patrząc w szybę i lekko się rumieniąc.
-Miło mi cię poznać-uśmiechnąłem się lekko i pogładziłem ją po ramieniu-będzie dobrze-uspokoiłem ją.
-Dziękuję Louis-uśmiechnęła się lekko i chwyciła moją rękę.
-Wiesz trochę się boję nawiązywać nowe znajomości-zarumieniła się lekko.
-Taka dziewczyna jak ty nie ma się czego wstydzić-rozbawiłem ją lekko.Resztę podróży spędziliśmy poznając się nawzajem.Po 30 minutach byliśmy w szpitalu którego adres wcześniej podała mi Eleanor.
-Dziękuję Louis-odwróciła się do mnie uśmiechając się lekko i wypuszczając pojedynczą łzę.Szybko ją wytarłem.
-Nie ma za co.Dasz sobie radę?-zapytałem.
-Tak.Możesz jechać-przygryzła wnętrze policzka wychodząc z samochodu-dziękuję i mam nadzieję że do zobaczenia.
-Pa-powiedziałem gdy zamknęła drzwi.Odprowadziłem ją wzrokiem.Była śliczna i bardzo ciekawa pod względem charakteru.Zamyśliłem się lekko lecz wyrwał mnie z tego zegarek.Była 20:20.Eve.Zupełnie o niej zapomniałem.Ruszyłem z piskiem opon w stronę parku w którym mieliśmy się spotkać.Z Eleanor wymieniłem się numerami więc na pewno jeszcze się z nią spotkam.Wydaje mi się że zostaniemy przyjaciółmi.Ale teraz najważniejsza była Eve.W parku byłem po dwudziestu minutach.Szybko wyskoczyłem z samochodu i ruszyłem w stronę miejsca naszych spotkań.Ruda dosyć niska dziewczyna stała pod drzewem.Była smutna.
-Eve!-krzyknąłem będąc już blisko.Nie zareagowała.Stała w miejscu.Podszedłem bliżej.
-Gdzie byłeś?Czekam na ciebie już dwie godziny.Co było ważniejsze?To miała być szczera rozmowa wiesz jak mi na niej zależało-spuściła wzrok.
-Wiem.Przepraszam cię najmocniej na świecie ale rodzice mojej...znajomej mieli wypadek i musiałem zawieźć ją do szpitala.Nie wiedziałem że potrwa to tak długo ale szpital jest na obrzeżach miasta.Jechałem jak szalony aby się z tobą zobaczyć.Przepraszam-powiedziałem patrząc na nią.Lekko podniosła głowę.
-Aha.Nie sądziłam że wydarzyło się coś takiego.Przykro mi.
-To nie twój kłopot.-uśmiechnąłem się-może przejdę od razu do rzeczy i nie będę przeciągał.Eve chciałem ci powiedzieć że cię...-przerwał mi niespodziewany pocałunek.
-Też cię kocham Louis-powiedziała i przytuliła się do mnie.Nic nie mówiłem.Staliśmy tak wtuleni w siebie.
*Oczami Nialla*
Przebudziłem się.Lekko przetarłem oczy i zobaczyłem siedzącą obok mnie i oglądającą jakiś film Ness.
-Witaj śpiochu-powiedziała uśmiechając się.
-Czeeeść-dałem jej całusa w policzek-co tutaj robisz?-zapytałem podnosząc się z łóżka.
-Przyszłam do Nic ale spała więc przyszłam do ciebie ale ty też spałeś i nie chciałam cię budzić więc włączyłam sobie film-wyszczerzyła się.-Mam taką prośbę.Odprowadzisz mnie do domu? I zostaniesz ze mną?
-Jasne-odparłem i uśmiechnąłem się.
-Wiec chodźmy!-podniosła się z łóżka klaszcząc w dłonie.Zostawiłem kartkę na blacie jako czwarty i szybko wyszliśmy z domu.
*Oczami Nicole*
Przebudziłam się wraz z trzaśnięciem drzwi wejściowych.Przetarłam oczy i wygramoliłam się z pod Harrego.Zdjęłam szorty i T-shirt i na bieliznę nałożyłam koszulę Hazzy.Zeszłam na dół.Na blacie cztery
kartki.Jak widać byliśmy sami w domu.Trochę zgłodniałam więc zajrzałam do lodówki gdy w pewnym momencie poczułam czyjeś ręce na mojej talii.Lekko się wzdrygnęłam.
-To tylko ja-mrukną mi do ucha Harreh.Odwróciłam się w jego stronę zamykając lodówkę.Zaczęliśmy od krótkiego pocałunku ale wszystko zaczęło się pogłębiać.Było coraz namiętniej W pewnym momencie Harry podniósł mnie a ja oplotłam swoje nogi w okół jego bioder.Zaniósł mnie na górę i rzucił na łóżko zamykając drzwi na kluczyk i przy tym zdejmując koszulkę.Po godzinie było już po wszystkim.
-Kocham Cię Harry-musnęłam jego usta.
-Też cię kocham.-mrukną a ja wtuliłam się w niego.Czułam się bezpiecznie.Nigdy nie czułam takiego ciepła.Kochałam go całym sercem i teraz już do końca w pełni czułam to.Byłam tego na 100% pewna.Po wszystkich zastanowieniach zamknęłam oczy i powędrowałam do krainy głębokiego snu.
*Oczami Ness*
Szliśmy sobie z Niallem do mojego domu gdy na schodach zobaczyłam jakiś list.Szybko podniosłam go i weszliśmy do środka.Zdjęliśmy buty i udaliśmy się do kuchni a ja otworzyłam kopertę.List nie był długi.
"Witaj Ness.Chciałbym ci powiedzieć że bardzo mi przykro z powodu śmierci Victora.Był moim przyjacielem,bratem.Ale mam do ciebie bardzo ważną sprawę.Rodzice Nicole próbowali się z nią kontaktować ale dzwonili do mnie.Tutaj masz ich nowy adres: Long Acre 12/a Badlington.Zmienili tylko dom.Nadal mieszkają w tym samym mieście.Tutaj masz natomiast ich numer telefonu: +44552378904. Daj wszystko dla Nic gdy będzie gotowa.
                                                                                               Przepraszam za wszystko.Jonathan"
Szybko przeczytałam całą wiadomość i lekko się zamyśliłam.Podałam list Niallowi.
-Tylko ty będziesz wiedziała kiedy będzie gotowa-pogładził mnie po ramieniu-a teraz chodź spać.Wyglądasz na zmęczoną-powiedział i chwycił mnie za rękę ciągnąc na górę do mojej sypialni.Szybko przebrałam się w piżamę i wskoczyłam na łóżko a on zaraz obok mnie.
-Dziękuję że jesteś-powiedziałam zamykając oczy i przytulając się do niego.
-A ja dziękuję tobie-cmokną lekko moje czoło i tak w krótkim czasie obaj odpłynęliśmy...........
**************

wtorek, 10 września 2013

Rozdział 18

Dzień Dobrywieczór ♥ CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;3 Za wszelkie błędy PRZEPRASZAM!
******
*Oczami Nicole*
-Jonathan...?
-Nicole...-serce zabiło mi szybciej na dźwięk jego głosu.
-Co ty tutaj robisz?-wytrzeszczyłam oczy mówiąc ciszej nie będąc pewna w to co widzę.
-Ja...szukałem cię...chciałem z tobą porozmawiać-jąkał się.
-Ale ja nie chcę z tobą rozmawiać-skrzyżowałam ręce na piersi.
-Nicole...ja nie chcę cię do niczego przekonywać.Chcę po prostu porozmawiać-powiedział pewnie.Schyliłam głowę zastanawiając się czy zgodzić się na rozmowę.
-Dobrze.Ale nie tutaj-powiedziałam.Odetchną z ulgą.
-Dobrze.Gdzie?-zapytał.
-Właśnie wybierałam się na zakupy więc...możemy pogadać w drodze-powiedziałam i ruszyłam na przód wymijając go.-Idziesz?-zapytałam będąc już na chodniku przed domem.
-Tak...przepraszam zamyśliłem się-mrukną i dołączył do mnie.Dziwnie jest iść koło niego nie trzymając go za rękę.Owszem rzadko wychodziliśmy na jakieś spacery ale takie też się zdarzały.Popatrzyłam na niego.Nic się nie zmienił.Wciąż ta sama ponura mina te same ruchy i oczy w których ukrywał się gniew.
-O czym chcesz porozmawiać?-zapytałam go wyrywając przy tym z zamyślenia-i...jak mnie znalazłeś?
-Nie było ciężko-uśmiechną się lekko-Na początku byłem w naszym...znaczy...no rozumiesz, w domu ale tam jest pusto.U Ness nikogo nie było od wczoraj, a drugą osobą o jakiej pomyślałem był Harry.A właśnie co u niego?-zaciekawił się lekko.
-Wszystko dobrze-mruknęłam zdziwiona jego nagłym zainteresowaniem-o czym chcesz rozmawiać?
-Chciałem przeprosić cię za wszystko co zrobiłem...za wszystko począwszy od wciągnięcia cię w to gówno czyli narkotyki itp. kończąc na zdradzie-podrapał się po karku i włożył ręce do kieszeni.Weszliśmy do parku-Mówię szczerze-spuścił lekko głowę.Powtórzyłam sobie w głowie słowa które mi powiedział.
-Wybaczam-westchnęłam-Ale nie licz na nic więcej-powiedziałam stanowczo.
-Możemy usiąść?-zapytał zatrzymując się przy ławeczce.
-Dobrze-przytaknęłam i usadowiłam się na drugim końcu ławki.
-Mam dla ciebie ważną wiadomość-westchną
-Jaką?-zapytałam zdziwiona.
-Twoi rodzice do mnie dzwonili-mrukną.
-Jak to?-wytrzeszczyłam oczy.
-Dzwonili kilka razy, chcieli z tobą rozmawiać ale powiedziałem im o tym że się...rozstaliśmy-lekko posmutniał-Twoja mama się martwi.Boi się że coś ci się stało chociaż zapewniłem ją że nic ci nie jest-usprawiedliwił się.
-Co?Kiedy dzwonili?
-W czwartek.Przedwczoraj.
-Ooo zaczęli się interesować-zbulwersowałam się lekko-Jak próbowałam nawiązać z nimi kontakt w tamtym roku to jakoś nie mieli zamiaru ze mną rozmawiać a tu nagle naszła ich ochota-wkurzyłam się.
-Nicole...spokojnie.Wiem że jesteś zdenerwowana ale uspokój się-mrukną.Westchnęłam i policzyłam do dziesięciu.
-Czego chcieli?-syknęłam
-Chcieli twojego numeru,adresu wszystkiego,informacji.Domyśliłem się że nie chciałabyś z nimi rozmawiać więc nie podałem im numeru poza tym nie mam go bo zmieniłaś-przeczesał włosy.
-Dziękuję że mi o tym powiedziałeś-złagodniałam.
-Musiałem.Chcę cię jeszcze o coś zapytać...-powiedział.
-Słucham-skrzywiłam się lekko.
-Co u ciebie?Jak się czujesz?-wypowiadając te słowa był taki...no nie wiem troskliwy?
-U mnie?...Dobrze-mruknęłam.
-Znalazłaś sobie kogoś?Pewnie nie muszę pytać...spotykasz się z Harrym?-poczułam chłód przy wypowiadaniu imienia mojego chłopaka.
-Tak.Jesteśmy razem-powiedziałam z dumą.-A ty?Znalazłeś kogoś czy nadal...
-Tak nadal się spotykamy-powiedział a ja przypomniałam sobie ten dzień kiedy ich nakryłam.Ta parszywa twarz z toną tapety, te blond loki (taki żarcik).Szczerze mówiąc trochę mnie zemdliło.
-Między nami w porządku?-zapytał.
-Jonathan...między nami nigdy nie będzie do końca w porządku ale częściowo...tak-uśmiechnęłam się lekko.
-Cieszę się-powiedział.Szczerze mówiąc to cieszę się że to sobie jakoś wyjaśniliśmy.
-Muszę iść-powiedziałam krótko i podniosłam się z ławki.
-Dziękuję że zemną porozmawiałaś-skwitował i także się podniósł.Przytuliłam się do niego lekko na pożegnanie.Czułam się inaczej niż kiedyś.Było mi niewygodnie, niekomfortowo.Może dlatego że zaczął bardziej mnie ściskać i jeździć rękoma po mojej talii.
-Puść mnie-warknęłam.
-Nicole...nie widzisz tego?Pasujemy do siebie idealnie-szepną mi do ucha po czym przeszedł  mnie dreszcz.
-Nie!Puść mnie!-krzyknęłam.Próbowałam się wyrwać ale był silniejszy.Przyparł mnie do drzewa i zaczął całować po szyi.Krzyczałam.Jak na utrapienie nikogo dookoła nie było.Biłam go i szarpałam się.Czułam że opadam już z sił, że nie dam rady gdy w pewnym momencie poczułam się wolna.Jonathan leżał na ziemi a chłopak o kruczo-czarnych włosach okładał go pięściami.
-Zayn?-zakryłam usta ręką gdy się do mnie odwrócił.W pewnym momencie wstał i chwycił mnie za rękę.
-Chodź!Szybko!-pociągną mnie-Musimy iść!-poganiał mnie.Odwróciłam się ostatni raz do podnoszącego się już Jonathana.
-Między nami nigdy nie będzie w porządku!-krzyknęłam będąc już na końcu ścieżki prowadzącej przez park.Szybko wsiadłam do samochodu do którego skierował mnie Zayn.Wsiadłam na miejsce pasażera a on wsuną się za kierownicę.
-Dziękuję-wydukałam.
-Nie ma za co-uśmiechną się lekko-Mam nadzieję że nic ci nie jest-zmartwił się.
-Wszystko jest dobrze-mruknęłam-obiecaj mi że Harry się nie dowie-szepnęłam.
-Za późno...-mrukną.
-Jak to? I co robiłeś w parku przecież macie próby?-zapytałam.
-Mieliśmy przerwę więc wyskoczyłem aby spotkać się z Perrie to właśnie robiłem w parku i w pewnym momencie usłyszeliśmy jak ktoś krzyczy.Podeszliśmy bliżej i wtedy cię zobaczyłem.Poprosiłem Perrie aby dała znać Harremu.Nie chciałem żeby miał później wyrzuty.Przepraszam-mrukną.
-Może to i dobrze.Dziękuję Zayn-powiedziałam i pogłaskałam go po ramieniu.
-Dla przyjaciół wszystko-powiedział patrząc w moją stronę z uśmiechem który od razu odwzajemniłam.-Zawiozę cię do domu okey?
-Tak.Chciałam iść na zakupy ale może lepiej nie będę nigdzie sama chodziła.-wywnioskowałam.
-Też tak uważam-skwitował.-Jesteśmy-uśmiechną się.
-Co, już?-zapytałam zdziwiona szybkim dotarciem do domu.
-No tak to tylko trzy ulice z tąd-zaśmiała się.
-Dziękuję jeszcze raz-pomachałam mu zamykając drzwi.Odwróciłam się a go już nie było.Samochód Harrego stał na podjeździe.Weszłam powolnym krokiem po schodach i otworzyłam lekko drzwi.Przekroczyłam próg i zdjęłam buty gdy poczułam uścisk.Zatopiłam się w jego ramionach.Teraz czułam się w stu procentach bezpieczna.
-Nic ci nie jest?Wszystko okey?-szepną mi do ucha.
-Tak Harry...wszystko dobrze-mruknęłam wtulając się w niego.-Przepraszam-szepnęłam.Odsuną mnie lekko od siebie.
-Nie masz za co-powiedział ledwo słyszalnie i musną moje usta.-Chodź.Musisz odpocząć-powiedział i zaprowadził mnie na górę.Przeprałam się.Harry także zmienił koszulę i jeansy na dres.Poszłam do łazienki zmyć makijaż.Gdy wróciłam Harry leżał na łóżku i czekał na mnie wybierając film.Dołączyłam do niego i wybraliśmy "Plan B".Włączyliśmy i usiedliśmy na łóżku.Przytuliłam się do niego a on kreślił kciukiem na moim ramieniu kółeczka co mnie łaskotało.Spojrzałam na niego.
-Kocham Cię Harry...-wyznałam mu miłość.Tak centralnie.Pierwszy raz w naszym związku.Cmokną lekko moje usta.
-Ja też Cię kocham-uśmiechną się do mnie ukazując szereg białych ząbków i te cudowne dołeczki.Spojrzałam mu w oczy i zatonęłam...zatonęłam w zielonym oceanie jego uczuć...
******
NASTĘPNY W PIĄTEK! ;D

piątek, 6 września 2013

Rozdział 17

CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ♥ ZA WSZELKIE BŁĘDY PRZEPRASZAM! Następny rozdział we wtorek ;3 (przypominam) ;D
************
*Oczami Niall'a*
Obudziłem się o 8:20.Sobota rano.Ness słodko sobie jeszcze spała.Przypomniałem sobie słowa które wczoraj mi powiedziała.Uśmiechnąłem się pod nosem.Wstałem i zrzuciłem z siebie piżamkę po czym przebrałem się w dresy i t-shirt i zbiegłem na dół.
-Hey Nialler!-pomachała mi Nicole-Ness wyszła wczoraj do domu czy nie?-zapytała.
-Nie...spała u mnie-uśmiechnąłem się lekko.
-Czy wy...?
-Nie,nie! spokojnie!-wszystkiemu zaprzeczyłem bo wiem co miała na myśli-Powiedziałem jej że mi się podoba...powiedziała że ja jej też ale prosiła żebym zaczekał...
-Niall nie bądź na nią zły...proszę.
-Nie potrafiłbym...rozumiem ją...zawsze będę na nią czekać.To jej obiecałem-uśmiechnąłem się lekko a ona mnie przytuliła.
-Dziękuję Niall...wiele dla niej zrobiłeś-pogłaskała mnie po policzku i wyszła z kuchni.Postanowiłem że zrobię jej śniadanie.Złapałem za dwa jajka (BEZ SKOJARZEŃ!) i rozbiłem na patelni.Tak o to w krótkim czasie powstała moja specjalność czyli jajecznica.Zrobiłem też herbatę i stawiając wszystko na tacy zaniosłem do pokoju.Ness już nie spała.Leżała tylko w łóżku i się uśmiechała.Podszedłem i podałem jej śniadanie.
-Niall nie musiałeś!-poczochrała moje włosy.
-Ale mogłem i chciałem.
-Dziękuję-cmoknęła mnie w policzek.
-Jedź,jedź szybciutko bo spóźnisz się do pracy!-powiedziałem kierując się w stronę łazienki.
-Okey dziękuję że mi przypomniałeś!-krzyknęła gdy byłem już za drzwiami.Dzisiaj mamy koncert z chłopakami o 16:00 na arenie O2.Postanowiłem wziąć prysznic więc odkręciłem wodę i wszystko potoczyło się szybko.
*Oczami Ness*
Niall zrobił mi pyszne śniadanie ale niestety muszę się wygramolić z łóżka i iść do Nicole po jakieś ciuchy.Z tego co wiem ma dzisiaj wolne więc na szczęście jest w domu.Zaniosłam tackę na której były naczynia na dół i wstawiłam wszystko do zmywarki a następnie udałam się do przyjaciółki.Lekko zapukałam do drzwi będąc już na górze.
-Proszę-usłyszałam i lekko uchyliłam drzwi.Nic stała w łazience i robiła makijaż a Hazzy nie było.
-HEY!-krzyknęłam.
-Hey co tam?-zapytała wychodząc z łazienki.
-Potrzebne mi jakieś ciuchy do pracy.Pożyczysz mi coś?-zapytałam drapiąc się po karku.
-Jasne-odparła z uśmiechem i skierowała się w kierunku szafy.Pogrzebała chwilę i za chwilę wygrzebała czarne rurki,sweterek i jakieś dodatki.Szybko przebrałam się z dresów i koszulki Nialla w rzeczy wybrane przez Nic.
-Dziękuję ci kochana-uścisnęłam ją-okey ja lecę bo się spóźnię! PA!-krzyknęłam będąc już za drzwiami.
-Pa!-usłyszałam odpowiedzi i poszłam do sypialni Nialla po telefon i inne takie.
-Ślicznie wyglądasz-usłyszałam przekraczając drzwi do pokoju.
-Dziękuję-zarumieniłam się lekko i w pośpiechu chwytałam wszystkie moje rzeczy.
-Zawsze tak wyglądasz-uśmiechną się blondas-nie śpiesz się tak podwiozę cię-przytrzymał mnie.
-Naprawdę?Dziękuję Nialler-uściskałam go-to możemy już iść?
-Tak chodź-powiedział i wyszliśmy z domu.
*Oczami Nicole*
Ness wyszła dość szybko a ja że skończyłam robić makijaż postanowiłam się przebrać.Szybko wybrałam coś z szafy.Postanowiłam że przejdę się do galerii.Chłopcy mają dzisiaj koncert ale w domu było zbyt cicho.Czy nikogo tu niema oprócz mnie?Harry pojechał na spotkanie z Gemmą bo przyjechała do miasta a reszta...nie wiem.Zeszłam na dół i napisałam na karteczce że wyszłam a następnie przyczepiłam ją na blat w kuchni.Zrobiłam ostatnie poprawki przed lustrem i chwyciłam klucz zarówno od domu jak i od samochodu i otworzyłam drzwi wychodząc.Od razu na kogoś wpadłam.Szybko podniosłam głowę i aż zaparło mi dech w piersiach.
-Jonathan...?

wtorek, 3 września 2013

Rozdział 16

Panie i panowie...raczej panie ;d oto nowy rozdział ;D zdecydowałam że rozdziały będę albo raz a co najwyżej dwa razy w tygodniu ;) we wtorki i piątki! ;3 CZYTASZ=KOMENTUJESZ! :)
***********
*Oczami Ness*
Przebudziłam się wraz z dźwiękiem budzika.Przetarłam oczy i westchnęłam.
-To chyba jednak nie był sen-mruknęłam uśmiechając się pod nosem i przypominając sobie wczorajszy dzień spędzony z Niallem.Wzięłam telefon do ręki a na jego ekranie ukazał się sms.
-"Heeeeeeeey! mam dla cb ważną wiadomość! przyjdź do domu chłopaków jak tylko wrócisz z pracy! AAAAAAAAAAAAAAAAAAA! KC ~Nicole ♥"-uśmiechnęłam się i wygramoliłam z łóżka.Poszłam do garderoby i wybrałam coś do pracy.Praca w sklepie muzycznym może nie była cudownie płatna ale zarabiałam tyle ile potrzebowałam.Odbyłam poranną toaletę i zleciałam na dół na śniadanie.Zjadłam płatki z mlekiem i spokojnie, spacerkiem udałam się do pracy.W sklepie jak zawsze tłok.W pierw jeden cię woła to zaraz drugi krzyczy że do niego nie przychodzisz.Ugh...szału można dostać.I tak uleciało 6 godzin pracy.Była 15:11 gdy wyszłam ze sklepu.Ruszyłam w kierunku domu chłopaków.Założyłam słuchawki na uszy i pod domem byłam po 10 minutach.Podeszłam do drzwi i zapukałam.Otworzył Niall.
-Oooo hey!Ślicznie wyglądasz...-uśmiechną się.
-Dziękuję-zarumieniłam się lekko.Staliśmy w ciszy.Patrzyłam mu prosto w oczy-wpuścisz mnie czy będziemy tak stać i się na siebie patrzeć-szturchnęłam go.
-Na ciebie mógłbym patrzeć cały czas-mrukną.
-Co mówisz bo nie słyszałam?...-uśmiechnęłam się lekko bo nie wiedziałam co dokładnie powiedział.
-Nie, nie...nic, wejdź-uśmiechną się szeroko i otworzył przede mną drzwi.Weszłam.
-Przyszłam do Nicole...jest na górze?-zapytałam trzymając rękę na jego ramieniu.
-Tak-posmutniał lekko.
-Później do ciebie przyjdę-cmoknęłam go w policzek i czmychnęłam na górę.
*Oczami Nicole*
Byłam strasznie podekscytowana.Czekałam na Nessi.Muszę jej to powiedzieć jako pierwszej! Już 15:27 powinna już być.Niecierpliwiłam się.Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi po schodach i biegnie przez korytarz zaraz po tym drzwi otworzyły się z impetem.
-Nic co chcesz mi powiedzieć?-zapytała podekscytowana.
-Ja...ja i Harry jesteśmy oficjalnie razem-oznajmiłam a ona otworzyła szerzej oczy i pisnęła.
-Wiedziałam! Wiedziałam że się wam uda!-cieszyła się.Skakałyśmy jak opętane po pokoju gdy wszedł Harry.Nass rzuciła mu się na szyję.
-Nareszcie!-zaczęła go ściskać najmocniej jak potrafiła.Chłopak nie wiedział o co chodzi.Popatrzył na mnie pytająco a ja tylko się uśmiechnęłam.Chyba jeszcze nie załapał.
-Ness...o co chodzi?-lekko ją od siebie oddalił.
-Nie wiesz o co chodzi? Przecież jesteście razem!-krzyknęła.Harry tylko się zaśmiał.
-Też się cieszę!-uśmiechną się i podszedł do mnie dając soczystego buziaka.
-To co może pójdziemy powiedzieć reszcie?-zaproponowałam.
-Jasne-uśmiechną się lekko.Zeszliśmy we trójkę na dół.Nikogo tam nie było.
-Narada za 3 sekundy!-krzykną Harry a zaraz po kolei w rządku przed nami ustawili się Louis,Liam,Zayn,Niall i Eve.
-Chcieliśmy wam coś ogłosić...-zaczęłam.
-ONI SĄ RAZEM!-wrzasnęła Ness przytulając nas i znów zaczęła skakać po pokoju.
-Serio?-zapytał Lou.Twierdząco pokiwaliśmy głowami a po domu rozległ się wrzask zachwytu.Wszyscy krzyczeliśmy i wariowaliśmy.Świetna zabawa.Gdy już się uspokoiliśmy chłopaki zasiedli przed telewizorem a ja, Ness i Eve poszłyśmy robić kolację.Zdecydowałyśmy się na ryż z truskawkami.po 30 minutach wszystko było ustawione na stole więc wszyscy zasiedliśmy do jedzenia.Szczerze mówiąc było wyśmienite.Po skończonym posiłku udaliśmy się z Harrym do sypialni na górę a Ness zniknęła gdzieś z Niallem.Harry poszedł wziąć prysznic.Więc ja skorzystałam z okazji i wyjęłam paczkę fajek z torebki.Wyszłam na balkon i zapaliłam.Zaciągając się dymem myślałam na dym jakie szczęście mnie spotkało że mam Harrego.Może wreszcie moje życie się zmieni.Straciłam rachubę czasu.Poczułam objęcie w talii.
-Kochanie skończ z tym...-mrukną loczek.
-Skończę...nie teraz ale obiecuję ci że kiedyś, specjalnie dla ciebie skończę z tym-pogłaskałam jego policzek.
-Dziękuję-szepną, smyrając nosem moją szyję.-Chodź do środka...zimno jest.
-Dobrze-mruknęłam i wypaliłam peta do końca rzucając go gdzieś za barierkę.Weszliśmy do pokoju.
-Chodź rozpakujemy twoje rzeczy do szafy-zaproponował.
-Ale Harry ja...
-Żadnych ale! Będziesz mieszkać ze mną...znaczy...mam nadzieję że się zgodzisz-uśmiechną się do mnie.Lekko pokiwałam głową na tak a on chwycił mnie za rękę.-Więc chodź rozpakujemy cię.-powiedział i ruszyliśmy w kierunku garderoby.
*Oczami Ness*
Niall był jakiś nieobecny przy kolacji.Postanowiłam z nim porozmawiać.
-Niall...?-zapukałam lekko uchylając drzwi od jego pokoju.Siedział na parapecie patrząc w okno.Podeszłm do niego i mocno przytuliłam.-Niall...co jest?-szepnęłam.-Co się dzieję?
-Nic takiego Ness...
-Niall przecież widzę...o co chodzi? Popatrz na mnie-odwrócił głowę w moją stronę-Czy chodzi o mnie?-zapytałam.
-Nie...znaczy tak...znaczy częściowo, tak jakby-spuścił wzrok-Chodzi o to że podobasz mi się Nessi ale wiem że nie jesteś gotowa na nowy związek...minęło kilka dni od śmierci Victora i...
-Czekaj Niall...-przerwałam mu-Nawet mnie nie zapytałeś.Owszem czuję się źle po stracie Victora bo kochałam go ale to nie znaczy że nie mogę pokochać drugi raz-uśmiechnęłam się lekko-Owszem może nie dam rady próbować teraz ale chcę...chcę i to właśnie z tobą chcę się związać-pogłaskałam go po policzku-chciałabym jednak byś poczekał...nie wiem ile, miesiąc...a może tylko dwa tygodnie...obiecuję że jeżeli poczekasz na mnie jeszcze trochę będę twoja ale na razie...sam dobrze mnie rozumiesz...muszę sobie wszystko poukładać a gdy wszystko będzie już okey powiem ci...chyba że sam się domyślisz-lekko uśmiechną się po moich słowach.Musnęłam czule jego usta-ale na razie trochę poczekaj-szepnęłam.
-Będę czekał ile będzie trzeba...zawsze będę czekał-mrukną i przytulił mnie do siebie.Wstał z parapetu i pociągną mnie za rękę.Usiedliśmy na łóżku a on chwycił gitarę.W moich oczach pojawił się iskierki a o uszy obił się dźwięk lekko szarpanych strun do przygrywki z piosenki "Moments"...
*******

Nie wiem ;/

Nie wiem czy mam pisać dalej bo nikt nie komentuje i mi trochę smutno ;c CZYTASZ=KOMENTUJESZ :) mi sprawia to radość i wiem że chociaż ktoś to czyta ;3

poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 15

*Oczami Nicole*
Miło jest patrzeć na kogoś kogo się kocha a on jest szczęśliwy.Uśmiechnęłam się pod nosem.Patrzyłam tak na Ness gdy poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach które przyciągnęły mnie do siebie.
-Harreh...-mruknęłam odwracając się do niego.
-Słucham?-uśmiechnął się.
-Która godzina?-zapytałam.
-No zaraz 10-spojrzał na zegarek.
-Co? Muszę jechać do pracy!-spanikowałam
-Spokojnie zawiozę cię-pogłaskał mnie po ramieniu-Idź się ubierz a ja zrobię ci kanapki i zjesz w drodze-uśmiechnął się pokazując dołeczki.
-Boże drogi, dziękuję że cię mam-powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.Wbiegłam na górę po schodach i natknęłam się na Eve.
-Hey!-krzyknęłam i przytuliłam ją.-Co ty tutaj robisz?-zapytałam.
-Aaaa Louis dzwonił żebym przyjechała bo się nudzi więc przyjechałam a teraz idę na dół po coś do jedzenia-uśmiechnęła się.-a co u ciebie, jak się czujesz?
-Już jest okey-powiedziałam-to dzięki Harremu i Ness-zaśmiałam się na myśl o nich-przepraszam cię ale spieszę się do pracy-powiedziałam i wyminęłam ją-miłej zabawy z Lou-krzyknęłam z końca korytarza.
-Dzięki-odkrzyknęła przez śmiech.Weszłam do sypialni Harrego i wyjęłam z walizki jakieś rzeczy i ubrałam je.Uczesałam się i zrobiłam lekki makijaż po czym zbiegłam na dół.Harry już czekał więc szybko wyszliśmy i wsiedliśmy do samochodu.Jechaliśmy w ciszy a ja jadłam.Myślałam o naszym "związku".Nie byliśmy oficjalnie razem.
-Harry?
-Yhmmm...-mrukną.
-Chcę z Tobą porozmawiać.-powiedziałam.
-O czym?-uśmiechną się lekko i zerkną na mnie.
-O nas-chrząknęłam.Chyba się lekko zdziwił bo przychamował-chodzi o to że mieszkam z tobą a nie powinnam nie jesteśmy nawet razem a do tego tak cię wykorzystuję-lekko machnęłam ręką-chciałam zapytać na czym stoimy...bo...ja cię kocham ale nie wiem jak to z nami jest-powiedziałam i popatrzyłam na niego.
-Ja też cię kocham-popatrzył na mnie lekko się uśmiechając i złączył nasze dłonie.
-Więc...jesteśmy razem?-zapytałam.
-Mam taką nadzieję-uśmiechną się.Poczułam ulgę i motylki w brzuchu.Cieszyłam się.Nie zauważyłam kiedy byliśmy na miejscu.Popatrzyłam na niego i lekko musnęłam jego usta.
-Dziękuję...kochanie-uśmiechnęłam się.
-Nie ma za co słoneczko-po tych słowach oboje wybuchnęliśmy śmiechem.Pożegnałam się z nim i uradowana udałam się do budynku.
*Oczami Ness*
Niall jest naprawdę miłym chłopakiem...i umie poprawić humor.Cały ranek mnie rozśmiesza.Zjadłam z nim śniadanie i postanowiliśmy wybrać się na spacer.Umówiliśmy się przy kfc.Pobiegłam do swojego domu przebrać się z czarnej sukienki w coś normalnego.Szybko wygrzebałam coś z szafy, uczesałam włosy i zrobiłam makijaż.Wychodząc z domu spojrzałam na zdjęcie Victora wiszące na ścianie.Łza zakręciła mi się w oku ale szybko ją wytarłam i wyszłam na spotkanie z moim przyjacielem.Gdy doszłam na miejsce już tam na mnie czekał.
-Hej-powiedziałam i uściskałam go-długo czekasz?
-Nie właśnie przyszedłem-zaśmiał się.
-O to dobrze bo już się bałam-uśmiechnęłam się szczerze i zanurzyłam się w jego błękitnych oczach.-to co idziemy?-zapytałam.
-Jasne!-wykrzykną i pociągną mnie za rękę.Szliśmy śmiejąc się i wygłupiając.Naprawdę miło spędzało się z nim czas.Czułam w nim przyjaciela.Kogoś kogo mogłabym poprosić o wszystko.Zaszliśmy do małej budki z lodami.Dostałam dwie gałki lodów truskawkowych.Niall wziął to samo i ruszyliśmy w dalszą podróż.Opowiedziałam mu o sobie wszystko po czym on zrewanżował się tym samym.Znał mnie już całą.
-To może teraz pójdziemy do mnie?-zapytałam-jeszcze tam nie byłeś-uśmiechnęłam się.
-Jasne.Czemu nie-odpowiedział.Szliśmy w kierunku mojego domu.Na ulicach było dość spokojnie choć tłoczno.Do domu doszliśmy w krótkim czasie.Wszystko szybko mija jak się ma kogoś sympatycznego obok.
-Wejdź-powiedziałam otwierając drzwi.Blondyn przekroczył próg i zdjął buty.Weszliśmy na górę do "mojej" sypialni.Usiedliśmy i znów rozmawialiśmy.Wieczór upłynął nam nieubłagalnie.

-Chyba ja już pójdę-powiedział Niall drapiąc się po karku.
-Napewno?-zapytałam-jest późno, może cię odwiozę-zaproponowałam.
-Jak chcesz-uśmiechną się.
-To chodź-powiedziałam i zbiegliśmy na dół.Chwyciłam kluczyki z blatu i narzuciłam bluzę pomimo czerwca wieczory były zimne.Po chwili siedzieliśmy już w samochodzie.Znów toczyliśmy interesujący dialog.
-Dziękuję że mnie odwiozłaś...nie musiałaś-uśmiechnął się nieśmiale gdy zatrzymałam się pod ich domem.
-Ale mogłam...i chciałam-powiedziałam szczerze.
-Dziękuję.
-Nie ma za co.To ja dziękuję za miło spędzony dzień-powiedziałam i cmoknęłam jego policzek.
-Do zobaczenia jutro-pogłaskał mnie po ramieniu.
-Pa.-machnęłam na pożegnanie i gdy tylko znikną za drzwiami ruszyłam w podróż powrotną do domu.Wleciałam do mieszkania cała w skowronkach.Kładąc się na łóżku modliłam się aby to wszystko nie był tylko sen...
*******
I jak? ;D