piątek, 15 marca 2013

Rozdział 3

*Oczami Nicole*
Harry otworzył mi drzwi a ja wsiadłam do samochodu.Szybkim krokiem obszedł samochód i usiadł po stronie kierowcy.
-No więc gdzie jedziemy?-zapytałam.Łobuziersko się uśmiechną.
-Na kawę-powiedział tajemniczo.Nie jechaliśmy długo.Po kilku minutach byliśmy na miejscu.Miła,mała kawiarenka .Usiadłam przy stoliku a Harry na przeciw mnie.Podeszła do nas kelnerka.Zamówiłam latte a Harry espresso . Zaczęliśmy rozmowę.Harry jest naprawdę uwodzicielskim chłopakiem.
-No więc może opowiesz mi coś o swoich rodzicach bo wczoraj nie chciałaś mi tego powiedzieć-uśmiechną się lekko.Spuściłam głowę w dół ale zaraz ją podniosłam malując sztuczny uśmiech.
-Tak jasne...no więc moi rodzice są naprawdę wspaniali ale...przez moje głupstwo wyrzucili mnie z domu...ja...gdy ja poznałam Jonathana wpadłam w złe towarzystwo.Zaczęłam palić,pić a czasami nawet brać narkotyki.Ale teraz nie robię tego.Czasem zapalę papierosa nawet dosyć często ale z narkotykami i piciem skończyłam.Jonathan też z tym skończył tylko teraz poprostu jego praca mnie dobija i denerwuje.Teraz on ma niebezpieczną pracę a ja martwię się o niego za każdym razem.Zboczyłam z tematu przepraszam...No więc za pierwszym razem gdy nie wróciłam z imprezy do domu na noc wybaczyli mi, gdy znaleźli w moim pokoju paczki po papierosach i piwie też mi wybaczyli ale na moich szesnastych urodzinach przyłapali mnie na braniu narkotyków.Wtedy nie wytrzymali poprostu mnie wyrzucili.Teraz mam siedemnaście lat i jedynym moim uzależnieniem są papierosy i Jonathan-uśmiechnęłam się gdy zakończyłam moją przemowę.
-To...to było...cieszę się że już nie bierzesz narkotyków-uśmiechną się Harreh i chwycił moją dłoń.Trochę dziwnie się poczułam i wyśliznęłam dłoń spod jego ręki.
-Harry...
-Nicole ja przepraszam nie powinienem-podrapał się po karku.
-Nie ma sprawy-powiedziałam uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie.
-To może teraz już Cię odwiozę bo zaraz muszę jechać na próbę-powiedział.
-Tak dziękuję-powiedziałam i zaczęłam wyciągać portfel.
-Ej ja płacę.Zawszę płacę za dziewczyna na pierwszej rand...znaczy na spotkaniu-powiedział a ja uśmiechnęłam się nieśmiało i założyłam kosmyk włosów za ucho.Wsiedliśmy do samochodu a chłopak odwiózł mnie pod dom.Pożegnałam go całusem w policzek i udałam się do domu.Klucza nie było pod wycieraczką więc Jonathan był już w domu.Weszłam do środka.Jego buty stały w korytarzu czyli już wrócił.
-Hej-powiedziałam wchodząc do salonu kierując się w jego stronę.
-Możesz mi to wytłumaczyć?-warkną.
-Ale co?-zapytałam zdezorientowana.
-TO!-pokazał mi laptop na którego ekranie widniały zdjęcia moje i Harrego gdy wsiadałam do jego samochodu.
-To jest...to jest mój kolega-powiedziałam obojętnie.
-Kolega?A pozwoliłem ci się z nim spotykać?-wstał ze zdenerwowania.
-Mam się ciebie pytać o pozwolenie z kim mogę się spotykać a z kim nie?-gestykulowałam rękoma.
-Nie podoba mi się to że się z nim spotykasz!-krzyczał na mnie.
-Tobie nie podoba się to a myślisz że mi się podobało jak nakryłam cię w łóżku z tą dziewczyną?-zapytałam.
-I po co do tego wracasz? A tak wogule to ja będę robił co chcę!
-A ja nie mogę robić tego co chcę?-rozpłakałam się.
-Jesteś moja i nie pozwolę innym facetom się z Tobą spotykać!-walną pięściami w stół.Stanęłam wryta jak to usłyszałam.
-Traktujesz mnie jak przedmiot!Może mnie jeszcze zamkniesz co?-krzyknęłam i uciekłam na górę.Załamałam się jego słowami.Wbiegłam do naszej sypialni i usiadłam w rogu wielkiego pokoju.Skuliłam nogi pod brodę i pogrążyłam się.Wiem że mnie kocha ale bez przesady nie należę do niego jak przedmiot.On nie może mnie tak traktować.Jedyna osoba z którą chciałam teraz rozmawiać była Nessi ale akurat dzisiaj pojechała gdzieś z Victorem.Siedziałam tak może z dwie godziny gdy usłyszałam czyjeś kroki a później uchylające się drzwi.Podszedł do mnie czułam jego bliskość ale nie podnosiłam głowy do góry.Oparł się o ścianę i powoli po niej osuną.Siedział na tym samym poziomie co ja.
-Ej kotek ja...ja nie powinienem tak naskakiwać-powiedział gładząc mnie po ramieniu.Nie odpowiedziałam.
-Ja wiem że przesadziłem i...możesz się spotykać z kim chcesz ale ja poprostu jestem o ciebie zazdrosny.Jesteś pociągającą i uroczą dziewczyną.Twoje ciało jest idealne.Jesteś wysoka szczupła i każdy by na ciebie poleciał ale te twoje piękne zielone oczy przyciągają najmocniej.Tak mnie uwiodłaś-wyszeptał mi do ucha.Podniosłam lekko głowę i spojrzałam na niego był smutny.Dotknęłam jego ramienia ale cofnęłam się bo bałam się go nadal.
-Nie bój się mnie.Przecież nigdy bym Cię nie skrzywdził,nie odważyłbym się cię uderzyć-powiedział lekko się do mnie uśmiechając.
-Ji (tak mówiłam na niego zdrobniale) ja...to tylko kolega nie masz powodów do zazdrości-powiedziałam.
-Ufam Ci-powiedział ocierając moje łzy z policzków i musną lekko moje usta.
-Ale jak wymieniałeś jaka to jestem śliczna jednego nie powiedziałeś...-zaczęłam.Zmarszczył brwi z nie zrozumiena.
-Czego?
-Nie powiedziałeś że jestem seksowna-przygryzłam wargę patrząc mu w oczy.
-Bo ty nie jesteś seksowna-zmarszczyłam brwi-Ty jesteś gorąca i seksowna-powiedział i podniósł mnie a ja oplotłam swoje nogi wokół jego talii i wpiłam się w jego usta.
-Dziękuję skarbie ty też jesteś pociągający-powiedziałam błądząc rękoma po jego torsie.
-Oooo co ty nie powiesz-uśmiechną się łobuziersko.Ponownie wpił się w moje usta a ja zaczęłam ściągać z niego koszulkę gdy do pokoju wparowała moja kochana Nessi.
-Hej ja....oj chyba przeszkadzam-wycofała się dziewczyna a my oderwaliśmy się od siebie jak oparzeni i wybuchliśmy śmiechem.Zeskoczyłam z Ji i poszłam wyściskać Nessi.Przywitałam się także z Victorem który był na korytarzu.
-To wy już wróciliście?-zapytałam zdziwiona
-No jak widzisz-uśmiechnęła się do mnie Ness.
-Ooooo to super!-powiedziałam
-Ej chcieliśmy was wyciągnąć na jakąś imprezę-powiedział Vic drapiąc się po karku-Piszecie się na to.Odwróciłam się do Jonathana a on pokiwał znacząco głową.
-Jasne-powiedziałam-Ale muszę się przebrać..
-Ja też-powiedziała Ness.
-Chodź pożyczę ci jakąś sexy sukienkę-wciągnęłam dziewczynę do pokoju a chłopaki się zaśmiali.Panowi poszli się na dół przygotować.Zaczęłam wszystko opowiadać dla Ness a ona skakała z radości że poznałam chłopaków z One Direction.Skupiłyśmy się jednak na przygotowaniach.Nessi jest moją najlepszą przyjaciółką tak bardzo ją kocham.Gdyby nie ona nie wiem co by ze mną było.Zawsze pomagała mi we wszystkich problemach i wyciągała z kłopotów.Jednak z kłopotu który zaczął się dwa lata temu nie potrafiła mnie wyciągnąć bo sama została w to wplątana.Obie byłyśmy uzależnione od papierosów i szaleństwa.Uwielbiam ją.Pomogła mi wybrać sukienkę, odwdzięczyłam się tym samym i po chwili byłyśmy już ubrane.Wyglądałyśmy bardzo podobnie.Gdy zeszłyśmy na dół nasi chłopcy powiedzieli tylko WoW i ruszyliśmy na imprezę...

Rozdział 2

*Oczami Nicole*
Szłam ulicami Londynu w kierunku domu.Nie wiedziałam co się wydarzy.Nie wiedziałam co mam powiedzieć i nie wiedziałam jak zareaguje Jonathan.Nasze domy były blisko siebie więc byłam na miejscu bardzo szybko.Stanęłam pod drzwiami.Zapomniałam klucza więc musiałam zapukać.Chwilę się zastanowiłam po czym cichutko zapukałam do drzwi.Po dosłownie sekundzie w drzwiach stał Jonathan.Łzy zebrały mi się w oczach,ręce i broda zaczęły się trząść a mój mózg przestał pracować.Patrzyłam na jego smutną minę i podkrążone oczy.Gdy już się otrząsnęłam chłopak poprostu mnie przytulił.Odwzajemniłam uścisk.Wtuliłam się w niego bardzo mocno.Zachłysnęłam się jego zapachem a później poczułam jego oddech blisko mojego ucha.
-Przepraszam-wyszeptał.
-Co?-zapytałam aby powtórzył to jeszcze raz.Zawsze to ja przepraszam gdy się kłócimy.To był przełom.
-Skarbie nie każ mi tego powtarzać-powiedział.Zaśmiałam się.
-Proszę powiedz to jeszcze raz-chciałam się z nim podroczyć.
-Przepraszam-wyszeptał ponownie do mojego ucha.Poczułam ulgę.Po raz pierwszy od początku naszego związku to on przeprosił.Stanęłam na wprost niego.Jego dłonie wylądowały na moich biodrach przy czym przyciągnęły mnie bliżej niego.Nasze czoła się stykały a oczy patrzyły w siebie głęboko.Uśmiechną się lekko.
-Wybaczysz mi?-zapytał a w jego oczach pojawiły się iskierki.
-Ja...jasne że tak-powiedziałam a on jak na znak uśmiechną się po czym musną moje usta swoimi.Gdy oderwaliśmy się od siebie spostrzegliśmy że wciąż stoimy przed drzwiami.Weszliśmy do środka a ja przebrałam się w coś w czym mogłam chodzić po domu (wiem że mam słodkie kapcie).Usiadłam na kanapie  
zaraz później dosiadł się do mnie Jonathan.Objął mnie ramieniem a ja wtuliłam się w niego bardziej.Tak zaczęło nam mijać popołudnie.Siedzieliśmy i oglądaliśmy jakiś film.W pewnej chwili po domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
-Otworze-powiedziałam wstając z kanapy.
-Okej-odpowiedział Johnatan.Udałam się do drzwi.Gdy tylko zobaczyłam osobę stojącą w nich zamarłam.
-Hej Nicole-powiedziała lokowata postać.
-Ha...Harry?Co ty tutaj robisz?-zapytałam ze zdziwieniem.
-Ja szukałem Cię-powiedział.
-I jak mnie znalazłeś?-zapytałam ponownie.
-Aaa mam swoje sposoby-powiedział z uśmiechem na twarzy.Te jego dołeczki mnie uwiodły.
-Harry ja nie wiem czy to dobrze że jesteś tutaj właśnie w tej chwili-powiedziałam drapiąc się po karku.
-Ale jak to?-zapytał.
-Harry ja...to nie...nie powinno Cię tutaj być-powiedziałam.
-Ale Nic...ja chciałem się z Tobą spotkać-powiedział.
-Ja Cię rozumiem.Ja też chciałam z się z Tobą spotkać ale...Harry nie tutaj nie teraz-jąkałam się z lekka.
-Ale dlaczego?-zapytał.
-Harry ja mieszkam ze swoim chłopakiem...a on nie za bardzo lubi moich "kolegów"-powiedziałam przygryzając wargę.
-Kochanie kto przyszedł?-usłyszałam głos z głębi mieszkania.
-Harry musisz już iść-szepnęłam.
-Okej ale proszę Cię daj mi swój numer i spotkaj się ze mną jutro-powiedział.Lekko pokiwałam głową na tak a on dał mi swój telefon.Wpisałam numer do urządzenia.
-Dobra Harry idź już-powiedziałam słysząc kroki zbliżające się w naszym kierunku.
-Okej do jutra-powiedział wycofując się.
-Pa-powiedziałam i zamknęłam drzwi.Weszłam w głąb domu z myślą jak on mnie znalazł.Wstąpiłam po drodze do kuchni i zrobiłam sobie kanapkę.Wróciłam na kanapę z talerzem w ręku.
-Kto to był?-zapytał mnie Johnatan obejmując mnie ramieniem i odgryzając mi kawałek kanapki.
-Aaaa ktoś się pomylił i pytał o adres-powiedziałam.Miałam nadzieję że jakoś się z tego wyplącze.
-Yhymmm...wydaje mi się że coś ukrywasz-powiedział kiwając cwaniacko brwiami.
-Nieeee...no coś ty-powiedziałam klepiąc go w ramię.Zaśmiał się.Kontynuowaliśmy oglądanie filmu.
gdy zrobiło się już dosyć późno postanowiliśmy iść spać.Ułożyłam się na łóżku i zakryłam kąłdrą po same uszy.Czekałam na Jonathana który brał prysznic.Niestety nie doczekałam się bo odpłynęłam.Poczułam tylko jego usta na moim czole.Sen miałam koszmarny.Od czasu gdy rodzice wyrzucili mnie z domu często śnią mi się koszmary z nimi związane.Przebudziłam się w nocy ze strachu.Gdy uświadomiłąm sobie że wszytsko jest w porządku zeszłam na dół po szklankę wody dla jeszcze większego uspokojenia.Gdy wróciłam zastałam Jonathana na nogach.Ubierał się.
-Idziesz gdzieś?Tak w środku nocy?-zapytałam zdezorientowana.
-Tak Vic dzwonił i powiedział że mamy jakąś akcję na obrzeżach miasta-będę rano lub popołudniu jeżeli gdzieś wyjdziesz to zostaw klucze pod wycieraczką-powiedział.
-Okej...uważaj na siebie-powiedziałam całując go w policzek na odchodne.
-Nie muszę na siebie uważać.Wszystko będzie dobrze-powiedział gdy wyszedł z pokoju.
-Pa-krzyknęłam.Usiadłam na skraju łóżka.Była druga nad ranem a ja biłam się z myślami na temat spotkania z Harrym.To nie będzie randka to tylko przyjacielskie spotkanie-myślałam.Wszystko wysadzało mnie od środka.Ten chłopak jest cudowny,idealny.Jedyna przeszkoda to Jonathan.Kocham go ale uwiódł mnie też Harry.Nie wiem co o tym myśleć wiem tylko że od tak nie zostawię Jonathana.Wyciągnęłam paczkę papierosów z szafki i zapaliłam.Odstresowywało mnie to.Wypaliłam całego i wyrzuciłam za okno.Położyłam się na łóżku i odpłynęłam.Obudził mnie telefon.
-Haloo-odebrałam zaspana.
-Hej śpiochu tu Harreh-powiedział roześmiany głos.
-Oooo hej a która to godzina że już dzwonisz?-zapytałam podnosząc się na łokciu.
-Nooo jest za dziesięć trzynasta-powiedział.
-CO?-rozszerzyłam oczy.
-Noo tak a dzisiaj widzimy się na kawie pamiętasz?Nie mogę za bardzo wieczorem więc lepiej by było wcześniej-powiedział.
-Jasne spoko to o której?-zapytałam.
-Może być o 14:00?Wyrobisz się?-zapytał.
-Tak jasne widzimy się za godzinę.
-Okej wpadnę po ciebie-powiedział i rozłączył się.Miałam jeszcze godzinę na przygotowanie.Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie po czym skonsumowałam je siedząc przed telewizorem gdy nadeszła godzina 13:45.Miałam piętnaście minut więc poszłam się odświeżyć.Wzięłam szybki prysznic,umalowałam się,włosy rozpuściłam lekko na ramiona i ubrałam się.Usłyszałam dzwonek do drzwi.Ostatnie poprawkii zbiegłam na dół.Otworzyłam drzwi i ujrzałam roześmianą twarz Harrego.
-Gotowa?-zapytał wyciągając do mnie rękę.
-Jasne-powiedziałam podając mu swoją dłoń i zatrzasnęłam drzwi po czym odłożyłam klucz pod wycieraczkę tak jak prosił Jonathan...