Miło jest patrzeć na kogoś kogo się kocha a on jest szczęśliwy.Uśmiechnęłam się pod nosem.Patrzyłam tak na Ness gdy poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach które przyciągnęły mnie do siebie.
-Harreh...-mruknęłam odwracając się do niego.
-Słucham?-uśmiechnął się.
-Która godzina?-zapytałam.
-No zaraz 10-spojrzał na zegarek.
-Co? Muszę jechać do pracy!-spanikowałam
-Spokojnie zawiozę cię-pogłaskał mnie po ramieniu-Idź się ubierz a ja zrobię ci kanapki i zjesz w drodze-uśmiechnął się pokazując dołeczki.
-Boże drogi, dziękuję że cię mam-powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.Wbiegłam na górę po schodach i natknęłam się na Eve.
-Hey!-krzyknęłam i przytuliłam ją.-Co ty tutaj robisz?-zapytałam.
-Aaaa Louis dzwonił żebym przyjechała bo się nudzi więc przyjechałam a teraz idę na dół po coś do jedzenia-uśmiechnęła się.-a co u ciebie, jak się czujesz?
-Już jest okey-powiedziałam-to dzięki Harremu i Ness-zaśmiałam się na myśl o nich-przepraszam cię ale spieszę się do pracy-powiedziałam i wyminęłam ją-miłej zabawy z Lou-krzyknęłam z końca korytarza.
-Dzięki-odkrzyknęła przez śmiech.Weszłam do sypialni Harrego i wyjęłam z walizki jakieś rzeczy i ubrałam je.Uczesałam się i zrobiłam lekki makijaż po czym zbiegłam na dół.Harry już czekał więc szybko wyszliśmy i wsiedliśmy do samochodu.Jechaliśmy w ciszy a ja jadłam.Myślałam o naszym "związku".Nie byliśmy oficjalnie razem.
-Harry?
-Yhmmm...-mrukną.-Chcę z Tobą porozmawiać.-powiedziałam.
-O czym?-uśmiechną się lekko i zerkną na mnie.
-O nas-chrząknęłam.Chyba się lekko zdziwił bo przychamował-chodzi o to że mieszkam z tobą a nie powinnam nie jesteśmy nawet razem a do tego tak cię wykorzystuję-lekko machnęłam ręką-chciałam zapytać na czym stoimy...bo...ja cię kocham ale nie wiem jak to z nami jest-powiedziałam i popatrzyłam na niego.
-Ja też cię kocham-popatrzył na mnie lekko się uśmiechając i złączył nasze dłonie.
-Więc...jesteśmy razem?-zapytałam.
-Mam taką nadzieję-uśmiechną się.Poczułam ulgę i motylki w brzuchu.Cieszyłam się.Nie zauważyłam kiedy byliśmy na miejscu.Popatrzyłam na niego i lekko musnęłam jego usta.
-Dziękuję...kochanie-uśmiechnęłam się.
-Nie ma za co słoneczko-po tych słowach oboje wybuchnęliśmy śmiechem.Pożegnałam się z nim i uradowana udałam się do budynku.
*Oczami Ness*
Niall jest naprawdę miłym chłopakiem...i umie poprawić humor.Cały ranek mnie rozśmiesza.Zjadłam z nim śniadanie i postanowiliśmy wybrać się na spacer.Umówiliśmy się przy kfc.Pobiegłam do swojego domu przebrać się z czarnej sukienki w coś normalnego.Szybko wygrzebałam coś z szafy, uczesałam włosy i zrobiłam makijaż.Wychodząc z domu spojrzałam na zdjęcie Victora wiszące na ścianie.Łza zakręciła mi się w oku ale szybko ją wytarłam i wyszłam na spotkanie z moim przyjacielem.Gdy doszłam na miejsce już tam na mnie czekał.
-Hej-powiedziałam i uściskałam go-długo czekasz?
-Nie właśnie przyszedłem-zaśmiał się.
-O to dobrze bo już się bałam-uśmiechnęłam się szczerze i zanurzyłam się w jego błękitnych oczach.-to co idziemy?-zapytałam.
-Jasne!-wykrzykną i pociągną mnie za rękę.Szliśmy śmiejąc się i wygłupiając.Naprawdę miło spędzało się z nim czas.Czułam w nim przyjaciela.Kogoś kogo mogłabym poprosić o wszystko.Zaszliśmy do małej budki z lodami.Dostałam dwie gałki lodów truskawkowych.Niall wziął to samo i ruszyliśmy w dalszą podróż.Opowiedziałam mu o sobie wszystko po czym on zrewanżował się tym samym.Znał mnie już całą.-To może teraz pójdziemy do mnie?-zapytałam-jeszcze tam nie byłeś-uśmiechnęłam się.
-Jasne.Czemu nie-odpowiedział.Szliśmy w kierunku mojego domu.Na ulicach było dość spokojnie choć tłoczno.Do domu doszliśmy w krótkim czasie.Wszystko szybko mija jak się ma kogoś sympatycznego obok.
-Wejdź-powiedziałam otwierając drzwi.Blondyn przekroczył próg i zdjął buty.Weszliśmy na górę do "mojej" sypialni.Usiedliśmy i znów rozmawialiśmy.Wieczór upłynął nam nieubłagalnie.
-Chyba ja już pójdę-powiedział Niall drapiąc się po karku.
-Napewno?-zapytałam-jest późno, może cię odwiozę-zaproponowałam.
-Jak chcesz-uśmiechną się.
-To chodź-powiedziałam i zbiegliśmy na dół.Chwyciłam kluczyki z blatu i narzuciłam bluzę pomimo czerwca wieczory były zimne.Po chwili siedzieliśmy już w samochodzie.Znów toczyliśmy interesujący dialog.
-Dziękuję że mnie odwiozłaś...nie musiałaś-uśmiechnął się nieśmiale gdy zatrzymałam się pod ich domem.
-Ale mogłam...i chciałam-powiedziałam szczerze.
-Dziękuję.
-Nie ma za co.To ja dziękuję za miło spędzony dzień-powiedziałam i cmoknęłam jego policzek.
-Do zobaczenia jutro-pogłaskał mnie po ramieniu.
-Pa.-machnęłam na pożegnanie i gdy tylko znikną za drzwiami ruszyłam w podróż powrotną do domu.Wleciałam do mieszkania cała w skowronkach.Kładąc się na łóżku modliłam się aby to wszystko nie był tylko sen...
*******
I jak? ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz