piątek, 29 marca 2013

Rozdział 7

*Oczami Nicole*
Cieszę się że Jonathan pozwolił mi zaprosić Harrego na obiad.To już dzisiaj.Jestem podekscytowana.Będzie także Vic i Ness.Powiedziałam Harremu że może przyjść z kim chce.Ness przyszła wcześniej aby mi pomóc a Vic i Ji jeszcze nie wrócili z pracy.Denerwuje mnie to że nawet w niedziele muszą pracować.Zaczęłyśmy id deseru następnie dania na gorąco i przystawki.Byłyśmy w kompletnej rozsypce więc postanowiłyśmy się w końcu ubrać.Poszłyśmy na górę do garderoby i wybrałyśmy dwie piękne sukienki.Ja wyglądałam tak [klik] a Ness tak [klik] .Zeszłyśmy na dół i zaczęłyśmy przygotowywać stół.Po chwili wyglądał cudownie [klik] . Ji i Vic już są więc wysłałyśmy ich na ubranie i umycie się.Wyglądali jakby z buszu wyszli.Czekałyśmy z Ness i na Harrego i na chłopaków.Zadzwonił dzwonek a ja pobiegłam otworzyć.W drzwiach zobaczyłam uśmiechniętą mordkę Harrego.Wpuściłam go do środka a chwilę później po schodach zbiegli wystrojeni Ji i Vic.
-Harry poznaj Jonathana i Victora.Tam jest Ness ale ją już znasz-powiedziałam uśmiechając się.
-Jonathan jestem-powiedział mój chłopak oschle podając rękę Harremu.
-Ja Victor..
-Harry-odpowiedział speszony.
-No to może zacznijmy ten obiad-powiedziałam klaszcząc w dłonie i udaliśmy się do jadalni.Prowadziliśmy interesujące rozmowy.Jonathan patrzył na Hazzę złowieszczym wzrokiem,widać było że go nie lubi.Szturchnęłam go lekko łokciem więc odwrócił się do mnie i uśmiechną lekko widząc moje porozumiewawcze spojrzenie.Poszłam razem z Ness do kuchni aby przynieść deser.
-Fajny ten Harry naprawdę.Szkoda że Niall nie przyszedł-powiedziała do mnie NEss podając talerzyki.
-Haha chyba ktoś ci się spodobał co?
-Nie nooooo...mam Victora wiesz...-zarumieniła się.
-Okok spokojnie rozumiem Cię.A teraz dawaj ostatni talerz i idziemy-powiedziałam i nałożyłam ostatni kawałek ciasta na talerzyk.Dałam tackę Ness i ruszyłyśmy do jadalni.Gdy stanęłam w pokoju zatkało mnie.Skakali sobie do gardeł.Harry i Jonathan się kłócili.Victor próbował trzymać Ji ale nie udawało mu się to.Nie wiedziałam o co się pokłócili ale nie obchodziło mnie to Jonathan obiecał mi że będzie miły.Zdenerwowałam się na niego.Gdy zobaczyłam że podnosi rękę aby uderzyć Harrego wbiegłam przd niego i to ja dostałam pięścią.Chwyciłam się za bolące miejsce a łzy momentalnie poleciały po moim policzku.Patrzyłam na coraz to smutniejszą minę Jonathana.Cofną rękę i chciał mnie przytulić ale uciekłam.Uciekłam na górę...
*Oczami Ness*
Nie mogłam uwierzyć w to co się stało.Wiem że Ji nie zrobił tego specjalnie ale...ale on chciał to zrobić Harremu.Victor z wrażenia usiadł a ja patrzyłam jak oczy Jonathana napełniają się łzami.Harry spuścił głowę w dół.
-Ja chyba do niej pójdę-powiedział Ji i zaczął kierować się w stronę schodów wraz z Harrym.Zatrzymałam ich.
-Nie za dużo już narobiliście?Jak mogliście?Jonathan wiedziałeś ile to dla niej znaczy...obiecałeś coś-powiedziałam patrząc obojgu w oczy.
-Ja...ja nie chciałem-spuścił głowę w dół.
-Wiem że nie chciałeś jej uderzyć ale chciałeś uderzyć Harrego.On jest jej przyjacielem a ty zacząłeś coś takiego.
-To nie jego wina to ja zacząłem-wtrącił Harry.
-Stary sory ale wiesz...nie lubię jak ktoś mówi coś o mojej dziewczynie-powiedział Ji i wyciągną rękę w kierunku Harrego.
-Nie ma sprawy-powiedział Loczek i uścisneli sobie ręce.Zdziwiło mnie to Jonathan przeprasza?No nic czas kontynuować dialog.
-Nie wpuszczę was tam do niej teraz.
-Ale ja muszę ją przeprosić
-A ja chcę z nią porozmawiać...nie chciałem jej uderzyć.Domyślam się z jaką siłą to było bo sam wymierzałem.Ona jest taka wrażliwa...
-Nie Jonathan nie wpuszczę Cię do niej teraz.Zostań tutaj ja tam pójdę-powiedziałam i udałam się na górę.
*Oczami Jonathana*
Nessi poszła na górę a ja biłem się z myślami.Walnąłem pięściami w ścianę ze zdenerwowania.Byłem zdenerwowany w szczególności na siebie.
-Ja chyba już pójdę-powiedział Harry.
-Stary sorry jeszcze raz.Mam nadzieje że odwiedzisz nas jeszcze i obiecuję że nie naskoczę na ciebie.Wiesz kocham ją i poprostu...wiem ile dla niej znaczysz zadzwoń do niej później-powiedziałem otwierając drzwi.
-Okey nie ma sprawy.Napewno do niej zadzwonię poza tym ona uczy tańczyć nasz zespół więc bez spotkania się nie obejdzie.To narazie-powiedział i wyszedł.Zasmuciłem się. Nicole zależało na tym aby wszystko było okey.Zawiodłem ją...po raz kolejny ją zawiodłem...

sobota, 23 marca 2013

Rozdział 6

*Oczami Nicole*
Gdy tylko ich zobaczyłyśmy stanęłyśmy nieruchomo.Ness odłożyła gitarę i z podekscytowania chwyciła kurczowo moją dłoń co mnie zabolało.Gdy się ocknęłam Harry stał przedemną uśmiechając się szeroko.
-Ładnie śpiewacie-powiedział patrząc na mnie później z powrotem na Nessi.
-Dziękujemy-powiedziałam słodko się uśmiechając.
-Nicole może przedstawisz nam swoją koleżankę?-wtrącił Niall.
-Tak tak...to jest(spojrzałam na Ness)...Moja najlepsza przyjaciółka Nessi-powiedziałam uśmiechając się szeroko.Chłopcy przywitali się z nią oraz ze mną uściskami i postanowiliśmy spędzić jakoś ten dzień.Chłopcy nagrywali a my ich słuchałyśmy.Gdy tak sobie śpiewali a ja zaczęłam tańczyć wraz z Ness.Gdy skończyli nagrywać poszliśmy do jakiegoś pokoju gdzie chłopcy zaczęli wariować.
-Widzieliśmy że tańczycie-wypowiedział się Louis.
-Tak...to znaczy Nicole tańczy ja nie...ona uczy tańczyć czasami uczy też mnie-uśmiechnęła się Ness.
-Ona gra na gitarze-powiedziałam.
-A ona śpiewa i gra też czasami na klawiszach-powiedziała.
-Ona też śpiewa-wskazałam na nią palcem i wybuchnęłyśmy śmiechem bez żadnego powodu.
-Nicole uczy tańczyć?-otworzył usta Zayn.
-Tak uczę tańczyć tutaj w tym budynku tylko że na 12 piętrze-uśmiechnęłam się.
-Wiesz bo...nasz choreograf odszedł i szukamy kogoś nowego więc...może ty byś nam pomogła?-zapytał nieśmiało Liam.
-Tak jasne...może już jutro?-zaproponowałam.
-Suuper tylko o której?-wtrącił Harry.
-Nie wiem o której wam pasuje?
-Najlepiej gdzieś tak o 10:00-powiedział Li patrząc w telefon-Pasuje ci?-spojrzał na mnie.
-Tak jasne idealnie-powiedziałam.
-Okej to jesteśmy umówieni.Jutro godzina 10:00 tutaj 12 piętro.
-Yeppp-przytaknęłam.Zakończyliśmy tą rozmowę i zaczęły się wygłupy.Około godziny 20:00 chłopaki odstawili nas do domów.
-Już jestem!-krzyknęłam z korytarza.
-Okey...chcesz coś zjeść?-usłyszałam odpowiedz.
-Jasne.Idę się wykąpać i zaraz przyjdę!
-Okey-usłyszałam i ruszyłam na górę.Weszłam do łazienki i wzięłam prysznic myśląc o dzisiejszym dniu.Gdy już wyszłam z pod prysznica ubrałam się w piżamkę i zeszłam na dół do Jonathana.Na stole stały przygotowane gofry a on zajadał się nimi przed telewizorem.Usiadłam obok niego.Oglądaliśmy jakiś film i zajadaliśmy się goframi.Razem poszliśmy spać.Obudziłam się o 8:30.Za półtorej godziny mam próbę z chłopakami więc poszłam się szykować.Jonathan był już w pracy.Poszłam do łazienki i odświeżyłam się.Uczesałam niedbałego koczka i ubrałam się.Wyszłam z domu,wsiadłam do samochodu i po kilku minutach byłam już na miejscu.Weszłam do budynku a windą wjechałam na 12 piętro.Weszłam do sali.Było za pięć dziesiąta więc chłopcy zaraz powinni być.Poszłam do łazienki.Gdy wróciłam w sali stała cała ich piątka.
-Hej-powiedziałam.
-Heeeeej!-wykrzyknęli wszyscy razem.
-Idźcie się przebrać i spotykamy się tutaj za 10 minut-powiedziałam i wskazałam na szatnię.Sama poszłam przebrać się w coś wygodnego.Ubrałam się w to w czym zawszę tańczę.Gdy weszłam na salę oni już tam stali.Włączyłam muzykę i zdjęłam bluzę.Zostałam w samych dresach i staniku sportowym.Uśmiechnęłam się łobuziesko i zaczęłam tańczyć.Gdy wytańczyłam im cały układ stali jak wryci.Zaczęłam pokazywać im niektóre z kroków bo wszystkiego tańczyć nie będą bo na scenie i tak zaczną się wygłupiać.Przetańczyliśmy to czego ich nauczyłam i nim się obejrzeliśmy było 14:00.Chłopcy musieli już niestety iść a ja przyjęłam następną grupę taneczną.Gdy wymieniła mnie Mery wróciłam do domu.Jonathan już wrócił a ja chciałam z nim pogadać.
-Ji...
-Ymhmmm....
-Chciałabym zaprosić Harrego na obiad taki wspólny...
-Dobrze możesz go zaprosić postaram się być miły-przerwał mi uśmiechając się...

środa, 20 marca 2013

Rozdział 5

*Oczami Nicole*
Mój telefon zawibrował w mojej kieszeni.Odsunęłam się od Jonathana i spokojnie odebrałam.
-Haloo?
-Hej Nic przejdziesz się gdzieś ze mną bo nie mam zamiaru siedzieć z Victorem.Niby się pogodziliśmy ale...
-Rozumiem mam tak samo-powiedziałam a Jonathan spojrzał na mnie podejrzliwie.
-Ahaa...okej to gdzie się spotkamy?
-Za pięć minut pod waszym domem okey?
-Okey to ja już się ubieram.Pa
-Pa.Do zobaczenia-powiedziałam i rozłączyłam się.Stałam chwilę i wpatrywałam się w Jonathana.Był jakiś taki zamyślony.
-Kto dzwonił?-zapytał.
-Ness-wzruszyłam ramionami.
-Idę się z nią przejść.Nie wiem kiedy wrócę-powiedziałam i kierowałam się do wyjścia.
-Ahaa okej to pa...uważaj na siebie-powiedział całując mnie w czoło a ja naciągnęłam na nogi trampki i wyszłam z domu.
*Oczami Nessi*
Zaraz miałam spotkać się z Nicole więc postanowiłam się przebrać.Po kilku minutach zadzwonił dzownek do drzwi a w drzwiach stanęła roześmiana Nic.Krzyknęłam do Victora że wychodzę i zamknęłam za sobą drzwi.Ruszyłyśmy przed siebie.Nie wiedziałyśmy co będziemy robić więc w pierw zaszłyśmy do Starbucks po kawę.Wzięłyśmy na wynos i ruszyłyśmy w dalszą drogę.Przeszłyśmy przez park,pochodziłyśmy po galerii a nawet byłyśmy w cyrku który przyjechał.
*Oczami Nicole*
Cudownie bawiłam się z Ness.
-Jutro do pracy-powiedziałam zasmucona.
-Ale jeszcze jest dzisiaj!Jest godzina trzynasta więc mamy jeszcze cały dzień!-powiedziała moja przyjaciółka z radością.Chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w dalszą podróż.Mój telefon zadzwonił więc zatrzymałyśmy się.
-Haloo?
-Heeej Nicole tu Harreh-powiedziała osoba do mnie telefonująca.
-Harry!-krzyknęłam do słuchawki a Nessi popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.
-Widzę że się cieszysz że dzwonię-domyślam się że łobuzersko się właśnie uśmiechną.
-Bardzo-powiedziałam zadziornie.
-Mieliśmy się dzisiaj spotkać-powiedział.
-Tak tak pamiętam a mogę kogoś ze sobą wziąć?-zapytałam przygryzając wargę.
-Jasne!Zaraz będziemy mieli próbę więc może przyjdziesz ze swoim gościem tutaj do nas?
-Jasne.
-Wiesz gdzie mamy próby?
-Tak wiem nie raz tam byłam powiem ci szczerze-uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Okey to do zobaczenia.Pa-powiedział.
-Pa-rozłączyłam się.Zaczęłam tańczyć w parku a Ness patrzyła na mnie zdziwiona ale zaraz później sama zaczęła tańczyć gdy tylko domyśliła się z kim rozmawiałam.Postanowiłyśmy jednak iść w kierunku budynku mojej pracy oraz prób chłopaków.To dziwne ale pracuję w tym samym budynku w którym odbywają się próby One Direction a nigdy ich w życiu tam nie spotkałam.Pracuję jako instruktorka tańca wraz z moją dobrą koleżanką Mery.Czasami zamieniamy się grupami.Szłyśmy ulicami Londynu gdy wkońcu dotarłyśmy.Wielki budynek malował nam się przed oczami.Weszłyśmy do środka a ja pokazałam przepustkę.Ness jej nie miałą ale mnie już tutaj dobrze znali więc wpuścili ją bez żadnego problemu.Tym razem nie kierowałam się na 12 piętro do naszej sali prób tylko na 9 piętro do sali prób One Direction.Gdy dojechałyśmy windą na miejsce nasze oczy przykuli wielcy faceci stojący przed drzwiami od windy.Wytłumaczyłam im wszystko.
-Idźcie do tego pokoju na samym końcu korytarza chłopaki zaraz przyjdą-powiedział jeden z facetów.
-Dziękujemy-odpowiedziałyśmy jednocześnie oraz posłałyśmy mu serdeczny uśmiech który odwzajemnił.Weszłyśmy do pomieszczenia.Oglądałam wszystko z zafascynowaniem.Za szybą stało 5 mikrofonów,gitara oraz pianino.Ness pochwyciła gitarę.Ustawiłam jej mikrofon a sama usadowiłam się przy pianinie oraz także wzięłam jeden z mikrofonów.Zaczęłyśmy grać "They don't know about us".Gdy skończyłyśmy usłyszałyśmy brawa.Odwróciłyśmy się w stronę szyby i zobaczyłyśmy cały gang 1D...

niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 4

*Oczami Nicole*
Impreza jak impreza, alkohol lał się strumieniami.Ja i Ness wypiłyśmy po drinku a chłopaki po kieliszku czystej wódki.Zaczęliśmy tańczyć przy czym naprawdę świetnie się bawiliśmy.Około godziny pierwszej postanowiliśmy jednak wracać do domów bo mi i Nessi odpadały już nogi.Wracaliśmy spokojnymi ulicami Londynu.Nogi mi odpadały więc zaczęłam iść wolniej.Naszczęście mój kochany Ji pomyślał i wziął mnie na "barana".Pożegnaliśmy się z Ness i Victorem i poszliśmy dalej.Gdy tylko stanęliśmy pod naszym domem poczułam ulgę że położę się spać.Weszliśmy do środka a ja natychmiast pozbyłam się butów z moich nóg.
-Idę się kąpać-zakomunikowałam żeby nie było że łazienka zajęta.
-A mogę z Tobą?-zapytał Ji ze słodkimi oczkami kierując się za mną do łazienki.
-No nie wiem nie wiem-powiedziałam zatrzaskując mu drzwi przed nosem.Odkręciłam wodę aby wanna napełniła się wodą w tym czasie gdy ja będę rozbierać.Zrzuciłam z siebie sukienkę i bieliznę i powoli zanurzyłam się w gorącej wodzie.Jonathan siedział i marudził pod drzwiami.Po pewnym czasie postanowiłam się nad nim zlitować.
-No wejdź!-krzyknęłam a on odrazu pojawił się w łazience.
-Masz być grzeczny bo jak nie będziesz to odrazu wychodzisz-powiedziałam stanowczo.
-Okej obiecuję będę grzeczny-oznajmił i zrzucił z siebie ubrania po czym wskoczył do wody.Piana szczegółowo nas zakrywała.Siedział przez chwilę bez żadnego ruchu gdy sięgną po paczkę papierosów leżącą na stołeczku obok wanny.Odpalił papierosa i zaciągną się.Przyglądałam mu się.
-Dlaczego tak na mnie patrzysz?-zapytał unosząc brwi.
-Zmieniłeś się...
-Ja?Jak to się zmieniłem?
-Jesteś inny...odkąd pierwszy raz mnie przeprosiłeś jesteś bardziej uczuciowy i otwarty.Podoba mi się to.
-Czyli do perfekcji brakuje mi tylko ramantyzmu?
-No tak troszeczkę-zaśmiałam się.
-Jeżeli chcesz możemy się zabawić-przygryzł wnętrze policzka.
-Na nic dzisiaj nie licz-powiedziałam mrugając do niego okiem.
-Oooo dlaczego?
-Nie mam na to ochoty Jonathan.
-Przed imprezą jeszcze miałaś-pokiwał cwaniacko brwiami
-PRZED imprezą-podkreśliłam pierwsze słowo.
-Co za różnica czy przed czy po?-zapytał próbując dopiąć swego.Kopnęłam go w brzuch pod wodą.
-Okej okej już nie będę nie musisz mnie kopać-powiedział.Wyszłam z wody i sięgnęłam po wiszącą na wieszaczku piżamę.Podniosłam z podłogi bieliznę i zaczęłam ją nakładać.
-Teraz ty mi się przyglądasz...dlaczego?-zapytałam zapinając stanik.
-Masz piękne ciało-przygryzł wargę.
-Dziękuję ale już ci mówiłam że dzisiaj nic z tego nie będzie-łobuziersko się do niego uśmiechnęłam i nałożyłam piżamę.Wyszłam z łazienki a on nadal siedział w wannie, chyba się zamyślił.Na moim telefonie widniała wiadomość od Harrego którą wysłał mi z cztery godziny temu.Chciał wiedzieć czy się z nim jutro no można powiedzieć że dzisiaj bo jest za dwadzieścia druga spotkam.Odpisałam mu że postaram się i że przepraszam że tak późno.Odłożyłam telefon na półkę.W tym samym czasie z łazienki wyszedł Jonathan.Ułożyłam się na łóżku i zakryłam szczelnie kąłdrą patrząc jak mój chłopak stoi przed szafą z ręcznikiem na biodrach i szuka bokserek.Gdy już je znalazł to szybko je założył i chwilę później światło było zagaszone a on leżał obok mnie.Przyciągnął mnie do siebie a ja wtuliłam się w niego.Odpłynęłam do krainy jednorożców w przeciągu kilku minut.Gdy obudziłam się Jonathana przy mnie nie było.Zeszłam na dół ale tam też go nie było.Kilka razy krzyknęłam ale nikt się nie odezwał.Jego kurtki i butów nie było czyli gdzieś wyszedł.Nie zostawił żadnej kartki więc zaczęłam się trochę martwić.Postanowiłam nie myśleć o czarnych scenariuszach i przygotowałam sobie śniadanie.Usiadałam przed telewizorem.Włączyłam na jakieś wiadomości a na ekranie pojawiło się zdjęcie Ji i Vic'a a pod nim napis:"Zatrzymaliśmy dwóch chłopaków którzy próbowali podpalić dom.Są to tylko dwaj z całej grupy."Zatkało mnie jak to zobaczyłam.Po chwili zaczął dzwonić mój telefon.
-Hej skarbie-usłyszałam w słuchawce.
-No heeej...
-Mam do ciebie prośbę.
-Jaką?-zapytałam oschle.
-Przyjedz po mnie i wpłać kaucję to mnie wypuszczą.Ness zaraz przyjedzie po Victora.
-A może pobyt w celi dobrze ci zrobi?
-Słońce proszę nie wytrzymam tutaj.
-Yhymmmm...
-Nie bądź zła
-Jak mam nie być zła skoro budzę się rano a ciebie tutaj nie ma i dowiaduję się z wiadomości że zostałeś zatrzymany a do tego dzwonisz jakby nigdy nic i każesz mi po siebie przyjechać-warknęłam.
-Nie moja wina że w środku nocy mieliśmy akcję.
-Wczoraj też jakąś mieliście ale wam to nie wystarcza więc trzeba robić akcję dwa dni pod rząd tak?
-Proszę cię Nicole przyjedź po mnie.
-Dobrze zaraz będę-ponownie warknęłam do słuchawki i rozłączyłam się.Pobiegłam na górę.Umalowałam się,uczesałam i ubrałam . Wzięłam kluczyki od samochodu z komody i wyszłam z domu.Wsiadłam do samochodu i ruszyłam na komisariat.Dotarłam tam po dziesięciu minutach.Wysiadłam z samochodu.Była zdenerwowana jak nigdy do tond.Weszłam do budynku w którym zastałam zdenerwowaną Ness.Podszedł do nas jeden z komendantów.
-Panie przyjechały rozumiem po tych dwóch chłopaków z próby podpalenia tak?-zapytał.
-Owszem-powiedziałyśmy jednocześnie.
-Muszą panie wpłacić kaucję i wypuścimy ich a teraz zapraszam do biura-powiedział a my udałyśmy się za nim do pomieszczenia.
-Ale tak łatwo ich wypuścicie przecież próbowali podpalić dom-powiedziała oburzona Ness a ja szturchnęłam ją łokciem aby przestała tak mówić.
-Na szczęście nic się nie stało a oni brali w tym udział tylko częściowo.Oni tak zwanie stali na "czatach"-powiedział.
-Dobrze ile mamy zapłacić?-zapytałam zakładając ręce na klatce piersiowej.
-Po 450 zł-powiedział mężczyzna.Wpieniłam się.Za głupstwo Jonathana mam wydawać prawie 500 stów?Wyjęłyśmy portfele i zapłaciłyśmy.Wyszłyśmy na korytarz i po chwili pojawili się tam chłopcy.
-Dziękuję-powiedział Jonathan zbliżając się do mnie aby mnie pocałować.Odsunęłam się i kierowałam się w stronę wyjścia wraz z Nessi.Panowie szli za nami.Przy drzwiach pożegnałyśmy się i ruszyłyśmy w stronę naszych samochodów.Ji złapał mnie za rękę i zatrzymał ale wyrwałam się z uścisku.Nie miałam zamiaru z nim dyskutować na parkingu.Wsiadłam do samochodu i trzasnęłam drzwiami.Jonathan usiadł na miejscu pasażera.
-Nie trzaskaj tak drzwiami-powiedział spokojnie.
-To mój samochód więc mogę robić z nim co chcę-mruknęłam.
-Dlaczego się gniewasz?
-Jak to dlaczego?
-No właśnie nie wiem dlaczego jesteś zła
-Ji jesteś taki głupi czy udajesz?Gdybyś obudził się rano a mnie nie byłoby obok nie zostawiłabym żadnej kartki czy znaku że gdzieś wyszłam i gdybyś dowiedział się z telewizji że mnie policja zatrzymała później gdybym od tak do ciebie zadzwoniła żebyś po mnie przyjechał żebyś wpłacił kaucję to wyjdę to byś nie był wkurzony?Gdyby kazali ci za mnie zapłacić 450 zł to nie zdenerwowałbyś się?-warknęłam mocniej ściskając kierownicę.
-No byłbym wkurzony ale...
-Jest jakieś ale?-mruknęłam
-No nie wyżywałbym się na samochodzie
-No tak wyżyłbyś się na ścianie,oknie bądź na mnie-warknęłam.
-Ku*wa Nicole odpuścisz wreszcie?
-Co ja mam ci do cholery odpuścić?Zdenerwowałeś mnie dzisiaj na maksa.Mówisz żebym się nie martwiła jak jedziesz na te swoje "akcje" a tu nagle łapie cie policja.
-Ale następnym razem...
-Następnym razem to cię za kaucję nie wypuszczą tylko zamkną na kilka lat w więzieniu a ja Jonathan czekać na ciebie nie będę.Myślisz że gdyby zamknęli cię teraz to nie ułożyłabym sobie życia z kimś innym?Po co mam na przyszłość żyć z kryminalistą?Gdyby cię po tych kilku latach wypuścili to myślisz że wszystko byłoby tak samo jak jest teraz?Beztroskie życie?
-Nicole przestań myśleć na zapas-mrukną pocierając twarz dłonią.
-Jonathan ja się poprostu o ciebie martwię.Kocham cię wiesz o tym ale...ja nie będę za każdym razem ratowała ci dupy.Nie chcę abyś wplątywał mnie w ten twój "biznesik"-powiedziałam spoglądając na niego.
-Ja też Cię kocham-powiedział tylko to i resztę drogi spędziliśmy w ciszy.Po jakimś czasie dotarliśmy do domu.Weszliśmy do środka a ja odrazu udałam się na górę.Stanęłam przed oknem w naszej sypialni.Stałam i myślałam gdy poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach.Przyciągnę mnie do siebie i pocałował moją szyję.Robił to z precyzją co powodowało że się odstresowywałam.Obrócił mnie do siebie przodem.Nasze czoła się stykały.
-Przepraszam-wyszeptał.Po raz drugi mnie przeprosił.Patrzył mi w oczy a ja pokręciłam lekko głową na co on się uśmiechną i złączył nasze usta.Nagle mój telefon zawibrował w mojej kieszeni...

Podziękownie

Dziękuję za 118 wejść <3

piątek, 15 marca 2013

Rozdział 3

*Oczami Nicole*
Harry otworzył mi drzwi a ja wsiadłam do samochodu.Szybkim krokiem obszedł samochód i usiadł po stronie kierowcy.
-No więc gdzie jedziemy?-zapytałam.Łobuziersko się uśmiechną.
-Na kawę-powiedział tajemniczo.Nie jechaliśmy długo.Po kilku minutach byliśmy na miejscu.Miła,mała kawiarenka .Usiadłam przy stoliku a Harry na przeciw mnie.Podeszła do nas kelnerka.Zamówiłam latte a Harry espresso . Zaczęliśmy rozmowę.Harry jest naprawdę uwodzicielskim chłopakiem.
-No więc może opowiesz mi coś o swoich rodzicach bo wczoraj nie chciałaś mi tego powiedzieć-uśmiechną się lekko.Spuściłam głowę w dół ale zaraz ją podniosłam malując sztuczny uśmiech.
-Tak jasne...no więc moi rodzice są naprawdę wspaniali ale...przez moje głupstwo wyrzucili mnie z domu...ja...gdy ja poznałam Jonathana wpadłam w złe towarzystwo.Zaczęłam palić,pić a czasami nawet brać narkotyki.Ale teraz nie robię tego.Czasem zapalę papierosa nawet dosyć często ale z narkotykami i piciem skończyłam.Jonathan też z tym skończył tylko teraz poprostu jego praca mnie dobija i denerwuje.Teraz on ma niebezpieczną pracę a ja martwię się o niego za każdym razem.Zboczyłam z tematu przepraszam...No więc za pierwszym razem gdy nie wróciłam z imprezy do domu na noc wybaczyli mi, gdy znaleźli w moim pokoju paczki po papierosach i piwie też mi wybaczyli ale na moich szesnastych urodzinach przyłapali mnie na braniu narkotyków.Wtedy nie wytrzymali poprostu mnie wyrzucili.Teraz mam siedemnaście lat i jedynym moim uzależnieniem są papierosy i Jonathan-uśmiechnęłam się gdy zakończyłam moją przemowę.
-To...to było...cieszę się że już nie bierzesz narkotyków-uśmiechną się Harreh i chwycił moją dłoń.Trochę dziwnie się poczułam i wyśliznęłam dłoń spod jego ręki.
-Harry...
-Nicole ja przepraszam nie powinienem-podrapał się po karku.
-Nie ma sprawy-powiedziałam uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie.
-To może teraz już Cię odwiozę bo zaraz muszę jechać na próbę-powiedział.
-Tak dziękuję-powiedziałam i zaczęłam wyciągać portfel.
-Ej ja płacę.Zawszę płacę za dziewczyna na pierwszej rand...znaczy na spotkaniu-powiedział a ja uśmiechnęłam się nieśmiało i założyłam kosmyk włosów za ucho.Wsiedliśmy do samochodu a chłopak odwiózł mnie pod dom.Pożegnałam go całusem w policzek i udałam się do domu.Klucza nie było pod wycieraczką więc Jonathan był już w domu.Weszłam do środka.Jego buty stały w korytarzu czyli już wrócił.
-Hej-powiedziałam wchodząc do salonu kierując się w jego stronę.
-Możesz mi to wytłumaczyć?-warkną.
-Ale co?-zapytałam zdezorientowana.
-TO!-pokazał mi laptop na którego ekranie widniały zdjęcia moje i Harrego gdy wsiadałam do jego samochodu.
-To jest...to jest mój kolega-powiedziałam obojętnie.
-Kolega?A pozwoliłem ci się z nim spotykać?-wstał ze zdenerwowania.
-Mam się ciebie pytać o pozwolenie z kim mogę się spotykać a z kim nie?-gestykulowałam rękoma.
-Nie podoba mi się to że się z nim spotykasz!-krzyczał na mnie.
-Tobie nie podoba się to a myślisz że mi się podobało jak nakryłam cię w łóżku z tą dziewczyną?-zapytałam.
-I po co do tego wracasz? A tak wogule to ja będę robił co chcę!
-A ja nie mogę robić tego co chcę?-rozpłakałam się.
-Jesteś moja i nie pozwolę innym facetom się z Tobą spotykać!-walną pięściami w stół.Stanęłam wryta jak to usłyszałam.
-Traktujesz mnie jak przedmiot!Może mnie jeszcze zamkniesz co?-krzyknęłam i uciekłam na górę.Załamałam się jego słowami.Wbiegłam do naszej sypialni i usiadłam w rogu wielkiego pokoju.Skuliłam nogi pod brodę i pogrążyłam się.Wiem że mnie kocha ale bez przesady nie należę do niego jak przedmiot.On nie może mnie tak traktować.Jedyna osoba z którą chciałam teraz rozmawiać była Nessi ale akurat dzisiaj pojechała gdzieś z Victorem.Siedziałam tak może z dwie godziny gdy usłyszałam czyjeś kroki a później uchylające się drzwi.Podszedł do mnie czułam jego bliskość ale nie podnosiłam głowy do góry.Oparł się o ścianę i powoli po niej osuną.Siedział na tym samym poziomie co ja.
-Ej kotek ja...ja nie powinienem tak naskakiwać-powiedział gładząc mnie po ramieniu.Nie odpowiedziałam.
-Ja wiem że przesadziłem i...możesz się spotykać z kim chcesz ale ja poprostu jestem o ciebie zazdrosny.Jesteś pociągającą i uroczą dziewczyną.Twoje ciało jest idealne.Jesteś wysoka szczupła i każdy by na ciebie poleciał ale te twoje piękne zielone oczy przyciągają najmocniej.Tak mnie uwiodłaś-wyszeptał mi do ucha.Podniosłam lekko głowę i spojrzałam na niego był smutny.Dotknęłam jego ramienia ale cofnęłam się bo bałam się go nadal.
-Nie bój się mnie.Przecież nigdy bym Cię nie skrzywdził,nie odważyłbym się cię uderzyć-powiedział lekko się do mnie uśmiechając.
-Ji (tak mówiłam na niego zdrobniale) ja...to tylko kolega nie masz powodów do zazdrości-powiedziałam.
-Ufam Ci-powiedział ocierając moje łzy z policzków i musną lekko moje usta.
-Ale jak wymieniałeś jaka to jestem śliczna jednego nie powiedziałeś...-zaczęłam.Zmarszczył brwi z nie zrozumiena.
-Czego?
-Nie powiedziałeś że jestem seksowna-przygryzłam wargę patrząc mu w oczy.
-Bo ty nie jesteś seksowna-zmarszczyłam brwi-Ty jesteś gorąca i seksowna-powiedział i podniósł mnie a ja oplotłam swoje nogi wokół jego talii i wpiłam się w jego usta.
-Dziękuję skarbie ty też jesteś pociągający-powiedziałam błądząc rękoma po jego torsie.
-Oooo co ty nie powiesz-uśmiechną się łobuziersko.Ponownie wpił się w moje usta a ja zaczęłam ściągać z niego koszulkę gdy do pokoju wparowała moja kochana Nessi.
-Hej ja....oj chyba przeszkadzam-wycofała się dziewczyna a my oderwaliśmy się od siebie jak oparzeni i wybuchliśmy śmiechem.Zeskoczyłam z Ji i poszłam wyściskać Nessi.Przywitałam się także z Victorem który był na korytarzu.
-To wy już wróciliście?-zapytałam zdziwiona
-No jak widzisz-uśmiechnęła się do mnie Ness.
-Ooooo to super!-powiedziałam
-Ej chcieliśmy was wyciągnąć na jakąś imprezę-powiedział Vic drapiąc się po karku-Piszecie się na to.Odwróciłam się do Jonathana a on pokiwał znacząco głową.
-Jasne-powiedziałam-Ale muszę się przebrać..
-Ja też-powiedziała Ness.
-Chodź pożyczę ci jakąś sexy sukienkę-wciągnęłam dziewczynę do pokoju a chłopaki się zaśmiali.Panowi poszli się na dół przygotować.Zaczęłam wszystko opowiadać dla Ness a ona skakała z radości że poznałam chłopaków z One Direction.Skupiłyśmy się jednak na przygotowaniach.Nessi jest moją najlepszą przyjaciółką tak bardzo ją kocham.Gdyby nie ona nie wiem co by ze mną było.Zawsze pomagała mi we wszystkich problemach i wyciągała z kłopotów.Jednak z kłopotu który zaczął się dwa lata temu nie potrafiła mnie wyciągnąć bo sama została w to wplątana.Obie byłyśmy uzależnione od papierosów i szaleństwa.Uwielbiam ją.Pomogła mi wybrać sukienkę, odwdzięczyłam się tym samym i po chwili byłyśmy już ubrane.Wyglądałyśmy bardzo podobnie.Gdy zeszłyśmy na dół nasi chłopcy powiedzieli tylko WoW i ruszyliśmy na imprezę...

Rozdział 2

*Oczami Nicole*
Szłam ulicami Londynu w kierunku domu.Nie wiedziałam co się wydarzy.Nie wiedziałam co mam powiedzieć i nie wiedziałam jak zareaguje Jonathan.Nasze domy były blisko siebie więc byłam na miejscu bardzo szybko.Stanęłam pod drzwiami.Zapomniałam klucza więc musiałam zapukać.Chwilę się zastanowiłam po czym cichutko zapukałam do drzwi.Po dosłownie sekundzie w drzwiach stał Jonathan.Łzy zebrały mi się w oczach,ręce i broda zaczęły się trząść a mój mózg przestał pracować.Patrzyłam na jego smutną minę i podkrążone oczy.Gdy już się otrząsnęłam chłopak poprostu mnie przytulił.Odwzajemniłam uścisk.Wtuliłam się w niego bardzo mocno.Zachłysnęłam się jego zapachem a później poczułam jego oddech blisko mojego ucha.
-Przepraszam-wyszeptał.
-Co?-zapytałam aby powtórzył to jeszcze raz.Zawsze to ja przepraszam gdy się kłócimy.To był przełom.
-Skarbie nie każ mi tego powtarzać-powiedział.Zaśmiałam się.
-Proszę powiedz to jeszcze raz-chciałam się z nim podroczyć.
-Przepraszam-wyszeptał ponownie do mojego ucha.Poczułam ulgę.Po raz pierwszy od początku naszego związku to on przeprosił.Stanęłam na wprost niego.Jego dłonie wylądowały na moich biodrach przy czym przyciągnęły mnie bliżej niego.Nasze czoła się stykały a oczy patrzyły w siebie głęboko.Uśmiechną się lekko.
-Wybaczysz mi?-zapytał a w jego oczach pojawiły się iskierki.
-Ja...jasne że tak-powiedziałam a on jak na znak uśmiechną się po czym musną moje usta swoimi.Gdy oderwaliśmy się od siebie spostrzegliśmy że wciąż stoimy przed drzwiami.Weszliśmy do środka a ja przebrałam się w coś w czym mogłam chodzić po domu (wiem że mam słodkie kapcie).Usiadłam na kanapie  
zaraz później dosiadł się do mnie Jonathan.Objął mnie ramieniem a ja wtuliłam się w niego bardziej.Tak zaczęło nam mijać popołudnie.Siedzieliśmy i oglądaliśmy jakiś film.W pewnej chwili po domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
-Otworze-powiedziałam wstając z kanapy.
-Okej-odpowiedział Johnatan.Udałam się do drzwi.Gdy tylko zobaczyłam osobę stojącą w nich zamarłam.
-Hej Nicole-powiedziała lokowata postać.
-Ha...Harry?Co ty tutaj robisz?-zapytałam ze zdziwieniem.
-Ja szukałem Cię-powiedział.
-I jak mnie znalazłeś?-zapytałam ponownie.
-Aaa mam swoje sposoby-powiedział z uśmiechem na twarzy.Te jego dołeczki mnie uwiodły.
-Harry ja nie wiem czy to dobrze że jesteś tutaj właśnie w tej chwili-powiedziałam drapiąc się po karku.
-Ale jak to?-zapytał.
-Harry ja...to nie...nie powinno Cię tutaj być-powiedziałam.
-Ale Nic...ja chciałem się z Tobą spotkać-powiedział.
-Ja Cię rozumiem.Ja też chciałam z się z Tobą spotkać ale...Harry nie tutaj nie teraz-jąkałam się z lekka.
-Ale dlaczego?-zapytał.
-Harry ja mieszkam ze swoim chłopakiem...a on nie za bardzo lubi moich "kolegów"-powiedziałam przygryzając wargę.
-Kochanie kto przyszedł?-usłyszałam głos z głębi mieszkania.
-Harry musisz już iść-szepnęłam.
-Okej ale proszę Cię daj mi swój numer i spotkaj się ze mną jutro-powiedział.Lekko pokiwałam głową na tak a on dał mi swój telefon.Wpisałam numer do urządzenia.
-Dobra Harry idź już-powiedziałam słysząc kroki zbliżające się w naszym kierunku.
-Okej do jutra-powiedział wycofując się.
-Pa-powiedziałam i zamknęłam drzwi.Weszłam w głąb domu z myślą jak on mnie znalazł.Wstąpiłam po drodze do kuchni i zrobiłam sobie kanapkę.Wróciłam na kanapę z talerzem w ręku.
-Kto to był?-zapytał mnie Johnatan obejmując mnie ramieniem i odgryzając mi kawałek kanapki.
-Aaaa ktoś się pomylił i pytał o adres-powiedziałam.Miałam nadzieję że jakoś się z tego wyplącze.
-Yhymmm...wydaje mi się że coś ukrywasz-powiedział kiwając cwaniacko brwiami.
-Nieeee...no coś ty-powiedziałam klepiąc go w ramię.Zaśmiał się.Kontynuowaliśmy oglądanie filmu.
gdy zrobiło się już dosyć późno postanowiliśmy iść spać.Ułożyłam się na łóżku i zakryłam kąłdrą po same uszy.Czekałam na Jonathana który brał prysznic.Niestety nie doczekałam się bo odpłynęłam.Poczułam tylko jego usta na moim czole.Sen miałam koszmarny.Od czasu gdy rodzice wyrzucili mnie z domu często śnią mi się koszmary z nimi związane.Przebudziłam się w nocy ze strachu.Gdy uświadomiłąm sobie że wszytsko jest w porządku zeszłam na dół po szklankę wody dla jeszcze większego uspokojenia.Gdy wróciłam zastałam Jonathana na nogach.Ubierał się.
-Idziesz gdzieś?Tak w środku nocy?-zapytałam zdezorientowana.
-Tak Vic dzwonił i powiedział że mamy jakąś akcję na obrzeżach miasta-będę rano lub popołudniu jeżeli gdzieś wyjdziesz to zostaw klucze pod wycieraczką-powiedział.
-Okej...uważaj na siebie-powiedziałam całując go w policzek na odchodne.
-Nie muszę na siebie uważać.Wszystko będzie dobrze-powiedział gdy wyszedł z pokoju.
-Pa-krzyknęłam.Usiadłam na skraju łóżka.Była druga nad ranem a ja biłam się z myślami na temat spotkania z Harrym.To nie będzie randka to tylko przyjacielskie spotkanie-myślałam.Wszystko wysadzało mnie od środka.Ten chłopak jest cudowny,idealny.Jedyna przeszkoda to Jonathan.Kocham go ale uwiódł mnie też Harry.Nie wiem co o tym myśleć wiem tylko że od tak nie zostawię Jonathana.Wyciągnęłam paczkę papierosów z szafki i zapaliłam.Odstresowywało mnie to.Wypaliłam całego i wyrzuciłam za okno.Położyłam się na łóżku i odpłynęłam.Obudził mnie telefon.
-Haloo-odebrałam zaspana.
-Hej śpiochu tu Harreh-powiedział roześmiany głos.
-Oooo hej a która to godzina że już dzwonisz?-zapytałam podnosząc się na łokciu.
-Nooo jest za dziesięć trzynasta-powiedział.
-CO?-rozszerzyłam oczy.
-Noo tak a dzisiaj widzimy się na kawie pamiętasz?Nie mogę za bardzo wieczorem więc lepiej by było wcześniej-powiedział.
-Jasne spoko to o której?-zapytałam.
-Może być o 14:00?Wyrobisz się?-zapytał.
-Tak jasne widzimy się za godzinę.
-Okej wpadnę po ciebie-powiedział i rozłączył się.Miałam jeszcze godzinę na przygotowanie.Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie po czym skonsumowałam je siedząc przed telewizorem gdy nadeszła godzina 13:45.Miałam piętnaście minut więc poszłam się odświeżyć.Wzięłam szybki prysznic,umalowałam się,włosy rozpuściłam lekko na ramiona i ubrałam się.Usłyszałam dzwonek do drzwi.Ostatnie poprawkii zbiegłam na dół.Otworzyłam drzwi i ujrzałam roześmianą twarz Harrego.
-Gotowa?-zapytał wyciągając do mnie rękę.
-Jasne-powiedziałam podając mu swoją dłoń i zatrzasnęłam drzwi po czym odłożyłam klucz pod wycieraczkę tak jak prosił Jonathan...

czwartek, 14 marca 2013

Rozdział 1 "Tell Me a Lie"

*Oczami Nicole*
Opowiem wam moją historię.Mam na imię Nicole i mam siedemnaście lat.Dwa lata temu popełniłam wielki błąd i od tej pory moje życie się zmieniło.Pewnej soboty odbywała się impreza w klubie w moim mieście.Rodzice pozwolili mi iść ale miałam nie wracać za późno.Byłam na imprezie i wszystko działo się po mojej myśli.Miałam już wychodzić gdy wpadłam na Jonathana.Wciągną mnie w swoje towarzystwo przez co zaczęłam palić,pić a czasem nawet brać narkotyki.Nie wróciłam do domu tej nocy więc rodzice zaczęli mnie szukać.Nocowałam wtedy u Jonathana i dopiero wieczorem następnego dnia gdy otrzeźwiałam wróciłam do domu.Rodzice byli na mnie źli ale mi wybaczyli.Zaczęłam się spotykać z Jonathanem codziennie nie mając czasu dla Nessi.Nessi to moja najlepsza przyjaciółka.Jest ze mną od zawsze i kocham ją nad życie.Niestety nasze relacje odkąd zaczęłam spotykać się z Jonathanem pogorszyły się.Zaczęłam palić.Uzależniłam się od tego a także od Jonathana i jego towarzystwa.Pewnego wieczoru Nessi szła za mną aż do miejsca spotkań naszej grupy.Chciała mi pomóc nie byłam na nią zła że za mną poszła.Weszłam do starego budynku a dziewczyna za mną.Na początku jej nie widziałam.Przywitałam się z wszystkimi następnie usiadłam na swoim miejscu.Po jakiejś godzince Ness nie wytrzymała i wparowała wprost na mnie wyrywając mi z rąk papierosa i zaczęła na mnie krzyczeć gdy już ją uspokoiłam i wszystko wytłumaczyłam ochłonęła ale nadal starała się mnie zabrać do domu.Niestety gdy wychodziłyśmy wpadła na Victora.On omamił ją i wplątał w to wszystko.Nie chciałam aby miała kłopoty bo jej rodzice byli stanowczy i surowi lecz wszystko potoczyło się inaczej niż myślałam.Gdy pewnego dnia wróciłam do domu rodzice stali z naburmuszonymi minami w salonie.Zaczęli na mnie krzyczeć i dopiero po kilku minutach skapnęłam się o co chodzi.Na stole leżały paczki po papierosach i puszki po piwie.Zaczęłam się jakoś tłumaczyć i wkońcu ulegli.Wybaczyli mi po raz kolejny.Niestety w dniu moich szesnastych urodzin rodzice zauważyli jak wdycham jakieś proszki.Tego już nie potrafiłam im wytłumaczyć.Wyrzucili mnie z domu a ja zamieszkałam z Jonathanem.Kilka miesięcy później przeprowadziliśmy się z Bedlington do Londynu.Nessi dalej mieszkała z rodzicami.Ja byłam z Jonathanem a Nessi z Victorem.Niestety gdy wyjechaliśmy my Victor wyjechał z nami.Nessi była załamana straciła mnie i Victora.Pewnego dnia gdy wracałam ze sklepu znalazłam ją zapłakaną pod naszymi drzwiami.Przyjęłam ją z otwartymi ramionami.Później wyprowadziła się do Victora.Wszystko było tak samo jak zawsze aż do dzisiaj.To wszystko co stało się dwa lata temu było o wiele lepsze niż dzisiaj.Moje relacje z Jonathanem były wciąż takie same.Kochałam go i wiedziałam że on kocha mnie.Dzisiaj miałam zostać w pracy dłużej ale jednak Merry wzięła za mnie zmianę więc wróciłam wcześniej.Weszłam do domu.Wszędzie cicho.Jonathan powinien być w domu.Nie mówił że gdzieś jedzie.Szłam na górę.Zaczęłam słyszeć jakieś głosy.Byłam coraz bliżej naszej sypialni.Słyszałam głos jego i jakiejś dziewczyny.Otworzyłam drzwi i zobaczyłam go robiącego "to" z jakąś inną laską.Zalałam się łzami.Chłopak odrazu wstał.
-Nic kochanie to nie tak jak myślisz-powiedział i zbliżał się do mnie nakładając bokserki po drodze.Dziewczyna zasłoniła się "naszą" kąłdrą.
-Widzę że Ci nie wystarczam-powiedziałam drżącym głosem.
-Nie Nicole to...-nie umiał skończyć.
-W czym jest ode mnie lepsza?Jestem aż taka zła?Jeżeli robiłam coś źle podczas naszego stosunku to trzeba mi było powiedzieć-zalałam się łzami.On próbował coś jeszcze powiedzieć ale ja zbiegłam na dół i wybiegłam z domu naciągając na stopy moje vansy.Biegłam przed siebie gdy wpadłam na Nessi.
-Ej Nic...co jest?Czemu płaczesz?-zapytała ze skruchą w głosie.
-Bo Jonathan...on...on poprostu robił "to" w naszym łóżku z inną dziewczyną-powiedziałam i wtuliłam się w dziewczynę.
-Choć pójdziemy do mnie i Victora.Dzisiaj zostaniesz u nas-powiedziała.
-Ness ja przyjdę do was później narazie chcę pobyć sama-powiedziałam a dziewczyna puściła mnie z uścisku a ja poszłam do parku.Usiadłam na ławce,skuliłam nogi i pogrążyłam się w płaczu.Nagle ktoś się przysiadł.
-Ej co się stało?-zapytał męski głos.
-A co cie to obchodzi?-warknęłam.Podniosłam wzrok i zobaczyłam że wstał aby odejść.
-Nie powiedziałam że masz iść-szlochnęłam a chłopak odwrócił się do mnie z uśmiechem.
-Więc mam zostać?-zapytał.Nieśmiało pokiwałam głową na tak i usiadłam normalnie wycierając łzy rękawami.Całkowicie zaufałam chłopakowi.Miał zielone oczy,bujne loki i te śliczne dołeczki.Jego głos był melodyjny a na imię mu było Harry.Zabrał mnie do domu.Ufałam mu tak jak ufam na przykład Nessi.
-Wejdź proszę.Tylko ostrzegam nie mieszkam sam-powiedział i otworzył drzwi.Weszłam do środka i ujrzałam czterech ganiających się po domu debili.Już wiem skąd kojarzyłam Harrego.On był z zespołu One Direction.Słuchałam ich czasami razem z Nessi.Harry przedstawił mnie chłopakom a później udaliśmy się do jego pokoju gdzie pochłonęła nas rozmowa.Nadeszła godzina 22:30 więc postanowiłam że udam się już do Ness i Victora.Harry zaproponował mi że mnie odwiezie.Zgodziłam się.Pożegnałam się z Louisem,Zaynem,Liamem i Niallem.Lokers odwiózł mnie pod dom moich przyjaciół a ja pożegnałam go całusem w policzek.Zadzwoniłam do drzwi które otworzył mi Vic.Uściskiem się z nim przywitałam a on wpuścił mnie do środka.Spędziłam u nich noc.Rano Ness pożyczyła mi jakieś ubrania . Teraz czekał mnie powrót do domu i rozmowa z Jonathanem...
********************************************
Może by tak kilka komentarzy? *__* @DameStyles_xx

Bohaterowie *__*

        Nicole Carter, 17
                                                                         
                                                                        Nessi Evans, 17
                                                                     Jonathan Wood, 19
                                                                   Victor Mills, 19
                                                                    Harry Styles, 18
                                                                   Liam Payne, 18
                                                                 Louis Tomlinson, 19
                                                                      Niall Horan, 18
                                                                      Zayn Malik, 18
                                              

środa, 13 marca 2013

Heej :3 Chcę was wprowadzić w historię "Tell Me a Lie"

Głównymi bohaterkami są siedemnastoletnie przyjaciółki Nicole i Nessi.Dziewczyny znają się od zawsze.Są dla siebie jak siostry.Ich matki są najlepszymi przyjaciółkami i gdy były w ciąży przeprowadziły się do Londynu do swoich partnerów dlatego dziewczyny nie mają polskich imion.Nicole ma bardzo skomplikowane życie przez jej chłopaka Jonathana.Nessi próbuje pomóc Nicole z jej problemami ale wtedy poznaje Vistora i sama zostaje wciągnięta w kłopoty.Wszystkie ich problemy zaczęły się dwa lata temu gdy Nicol nie wróciła na noc do domu...

            @DameStyles_xx