wtorek, 3 grudnia 2013

Rozdział 21

Wracam! Po długiej przerwie czas na kolejny rozdział :D

*Oczami Nicole*
Rodzicielka zbliżała się do mnie powolnym krokiem.Uniosłam brwi ku górze a Harry mocniej ścisną moją rękę.Zrobiłam głęboki w dech.Gdy była już blisko przysunęłam Harrego bliżej siebie.
-Nicole, dziecko!-powiedziała rozkładając ręce.Co ona sobie myślała? Że wskoczę jej w ramiona? Że tak  po prostu skoczę jej w ramiona i zapomnę co o mnie mówiła? Nie.Tak nie będzie.Patrząc na nią z pogardą minęłam ją ciągnąc Harrego za sobą a Ness i Niall podążali za nami.
-Nicole! Zatrzymaj się!-krzyknęła.-Mówię do ciebie nie słyszysz?-zdenerwowała się.Miałam ją głęboko gdzieś.Zatrzymałam się i obróciłam.
-Nie jestem tu po to żeby z tobą rozmawiać i na ciebie patrzeć jestem tutaj dla babci.Chcę spędzić z nią możliwe że ostatnie chwile w miłej atmosferze i nic a na pewno nie ty mi tego nie spieprzy!-splunęłam i zakładając ręce na piersi ruszyłam w stronę sali w której była babcia.Wraz z Ness poprosiłam chłopaków aby zostali na zewnątrz po czym uchylając drzwi weszłyśmy do pokoju.
*Oczami Harrego*
Usiadłem razem z Niallem na szpitalnym krzesełku.Siedzieliśmy w milczeniu.W pewnym momencie poczułem czyjąś dłoń na moim ramieniu.Obróciłem głowę w stronę właścicielki kończyny.Była to matka Nicole.Całe szczęście kobieta mówiła biegle po angielsku.
-Czy mogłabym Cię prosić na słówko?-zapytała.
-Jasne-odparłem i ruszyłem za kobietą.-Słucham-powiedziałem podchodząc do niej.
-Chciałam porozmawiać z tobą o Nicole.
-Myślę że nie byłaby zadowolona z tego że z panią rozmawiam-skrzyżowałem ręce na piersi.Wiedziałem jak potraktowała Nicole.Była jej matką z zrobiła jej coś takiego.
-Rozumiem.Domyślam się co o mnie myślisz ale chciałabym naprawić relację z moją córką.
-Przykro mi ale muszę przyznać że trochę na to za późno!Po dwóch latach próbuje panie "naprawić relację"? Jak by się pani czuła gdyby pani matka zostawiła ją?Nie pomogła jej w walce z nałogiem tylko bardziej ją pogrążyła? Radziłbym dokładnie zastanowić się nad tym co chce panie zrobić bo jej uczucia co do pani są błache-wzruszyłem ramionami i odszedłem pozostawiając kobietę przy ścianie.Usiadłem obok Nialla i powiedziałem mu co chciała kobieta.Dyskutowaliśmy o różnych tematach gdy w pewnym momencie Ness wyszła z pokoju z lekkim uśmiechem i poprosiła mnie i Nialla do środka.Szedłem za przyjacielem.Będąc już w środku zobaczyłem Nicole siedzącą z uśmiechem przy starszej kobiecie a Ness stała obok nas.
-Chodźcie tutaj-powiedziała Nic uśmiechając się do nas.-Przywitajcie się.Podszedłem do łóżka wraz z Niallem.Przedstawiliśmy się a staruszka uśmiechnęła się.
-Chłopcy moi drodzy muszę wam coś powiedzieć-powiedziała drżącym głosem-Istotki które kochacie są dla mnie najważniejsze więc macie się nimi zająć gdy mnie nie będzie.Opiekujcie się nimi i nie rańcie ich.Pokażcie im co to miłość-uśmiechnęła się chwytając nas za ręce.-A teraz jeżeli pozwolicie chciałybyśmy zostać same.Pokiwaliśmy głowami i wyszliśmy.Siedzieliśmy na korytarzu dobre 20 minut gdy w pewnym momencie z sali wybiegła cała zapłakana Nicole.Nie zdążyłem jej złapać.Szukała lekarza.Ciągnęła go do sali za rękę.Kazała mu się pośpieszyć.Chyba wiedziałem co się dzieje.Wparowałem do sali jak poparzony.Lekarz próbował obudzić kobietę.Podszedłem do Nicole.Przytuliłem ją mocno bo wiedziałem że zaraz pęknie.Po chwili tak się stało.Wybuchła płaczem.Do sali wbiegli jej rodzice a razem z nimi chyba rodzice Nessi.
-Przykro mi...nie ma już ratunku-powiedział lekarz i zawołał pielęgniarki.Dosłownie wyniosłem Nicole z pokoju.Posadziłem ją na swoich kolanach siadając na krześle.Wtuliła się we mnie.Siedzieliśmy tu długo.Sami.Ness i Niall wrócili do domu.Pocieszałem ją a ona opowiadała mi historie o jej babci.Z opowiadań wydawała się na prawdę wspaniała.Jedną godzinę przesiedzieliśmy w milczeniu.Wtuleni w siebie.Wróciliśmy do domu około godziny 23:30.Zaprowadziłem ją do łóżka i położyłem się obok.Nigdy nie zapomnę słów jej babci "Istotki które kochacie są dla mnie najważniejsze więc macie się nimi zająć gdy mnie nie będzie.Opiekujcie się nimi i nie rańcie ich.Pokażcie im co to miłość" Przytuliłem ją i całując ją w czoło szepnąłem:
-Będzie dobrze.Obiecuję.