Szłam ulicami Londynu w kierunku domu.Nie wiedziałam co się wydarzy.Nie wiedziałam co mam powiedzieć i nie wiedziałam jak zareaguje Jonathan.Nasze domy były blisko siebie więc byłam na miejscu bardzo szybko.Stanęłam pod drzwiami.Zapomniałam klucza więc musiałam zapukać.Chwilę się zastanowiłam po czym cichutko zapukałam do drzwi.Po dosłownie sekundzie w drzwiach stał Jonathan.Łzy zebrały mi się w oczach,ręce i broda zaczęły się trząść a mój mózg przestał pracować.Patrzyłam na jego smutną minę i podkrążone oczy.Gdy już się otrząsnęłam chłopak poprostu mnie przytulił.Odwzajemniłam uścisk.Wtuliłam się w niego bardzo mocno.Zachłysnęłam się jego zapachem a później poczułam jego oddech blisko mojego ucha.
-Przepraszam-wyszeptał.
-Co?-zapytałam aby powtórzył to jeszcze raz.Zawsze to ja przepraszam gdy się kłócimy.To był przełom.
-Skarbie nie każ mi tego powtarzać-powiedział.Zaśmiałam się.
-Proszę powiedz to jeszcze raz-chciałam się z nim podroczyć.
-Przepraszam-wyszeptał ponownie do mojego ucha.Poczułam ulgę.Po raz pierwszy od początku naszego związku to on przeprosił.Stanęłam na wprost niego.Jego dłonie wylądowały na moich biodrach przy czym przyciągnęły mnie bliżej niego.Nasze czoła się stykały a oczy patrzyły w siebie głęboko.Uśmiechną się lekko.
-Wybaczysz mi?-zapytał a w jego oczach pojawiły się iskierki.
-Ja...jasne że tak-powiedziałam a on jak na znak uśmiechną się po czym musną moje usta swoimi.Gdy oderwaliśmy się od siebie spostrzegliśmy że wciąż stoimy przed drzwiami.Weszliśmy do środka a ja przebrałam się w coś w czym mogłam chodzić po domu (wiem że mam słodkie kapcie).Usiadłam na kanapie
zaraz później dosiadł się do mnie Jonathan.Objął mnie ramieniem a ja wtuliłam się w niego bardziej.Tak zaczęło nam mijać popołudnie.Siedzieliśmy i oglądaliśmy jakiś film.W pewnej chwili po domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
-Otworze-powiedziałam wstając z kanapy.
-Okej-odpowiedział Johnatan.Udałam się do drzwi.Gdy tylko zobaczyłam osobę stojącą w nich zamarłam.
-Hej Nicole-powiedziała lokowata postać.
-Ha...Harry?Co ty tutaj robisz?-zapytałam ze zdziwieniem.
-Ja szukałem Cię-powiedział.
-I jak mnie znalazłeś?-zapytałam ponownie.
-Aaa mam swoje sposoby-powiedział z uśmiechem na twarzy.Te jego dołeczki mnie uwiodły.
-Harry ja nie wiem czy to dobrze że jesteś tutaj właśnie w tej chwili-powiedziałam drapiąc się po karku.
-Ale jak to?-zapytał.
-Harry ja...to nie...nie powinno Cię tutaj być-powiedziałam.
-Ale Nic...ja chciałem się z Tobą spotkać-powiedział.
-Ja Cię rozumiem.Ja też chciałam z się z Tobą spotkać ale...Harry nie tutaj nie teraz-jąkałam się z lekka.
-Ale dlaczego?-zapytał.
-Harry ja mieszkam ze swoim chłopakiem...a on nie za bardzo lubi moich "kolegów"-powiedziałam przygryzając wargę.
-Kochanie kto przyszedł?-usłyszałam głos z głębi mieszkania.
-Harry musisz już iść-szepnęłam.
-Okej ale proszę Cię daj mi swój numer i spotkaj się ze mną jutro-powiedział.Lekko pokiwałam głową na tak a on dał mi swój telefon.Wpisałam numer do urządzenia.
-Dobra Harry idź już-powiedziałam słysząc kroki zbliżające się w naszym kierunku.
-Okej do jutra-powiedział wycofując się.
-Pa-powiedziałam i zamknęłam drzwi.Weszłam w głąb domu z myślą jak on mnie znalazł.Wstąpiłam po drodze do kuchni i zrobiłam sobie kanapkę.Wróciłam na kanapę z talerzem w ręku.
-Kto to był?-zapytał mnie Johnatan obejmując mnie ramieniem i odgryzając mi kawałek kanapki.
-Aaaa ktoś się pomylił i pytał o adres-powiedziałam.Miałam nadzieję że jakoś się z tego wyplącze.
-Yhymmm...wydaje mi się że coś ukrywasz-powiedział kiwając cwaniacko brwiami.
-Nieeee...no coś ty-powiedziałam klepiąc go w ramię.Zaśmiał się.Kontynuowaliśmy oglądanie filmu.
gdy zrobiło się już dosyć późno postanowiliśmy iść spać.Ułożyłam się na łóżku i zakryłam kąłdrą po same uszy.Czekałam na Jonathana który brał prysznic.Niestety nie doczekałam się bo odpłynęłam.Poczułam tylko jego usta na moim czole.Sen miałam koszmarny.Od czasu gdy rodzice wyrzucili mnie z domu często śnią mi się koszmary z nimi związane.Przebudziłam się w nocy ze strachu.Gdy uświadomiłąm sobie że wszytsko jest w porządku zeszłam na dół po szklankę wody dla jeszcze większego uspokojenia.Gdy wróciłam zastałam Jonathana na nogach.Ubierał się.
-Idziesz gdzieś?Tak w środku nocy?-zapytałam zdezorientowana.
-Tak Vic dzwonił i powiedział że mamy jakąś akcję na obrzeżach miasta-będę rano lub popołudniu jeżeli gdzieś wyjdziesz to zostaw klucze pod wycieraczką-powiedział.
-Okej...uważaj na siebie-powiedziałam całując go w policzek na odchodne.
-Nie muszę na siebie uważać.Wszystko będzie dobrze-powiedział gdy wyszedł z pokoju.
-Pa-krzyknęłam.Usiadłam na skraju łóżka.Była druga nad ranem a ja biłam się z myślami na temat spotkania z Harrym.To nie będzie randka to tylko przyjacielskie spotkanie-myślałam.Wszystko wysadzało mnie od środka.Ten chłopak jest cudowny,idealny.Jedyna przeszkoda to Jonathan.Kocham go ale uwiódł mnie też Harry.Nie wiem co o tym myśleć wiem tylko że od tak nie zostawię Jonathana.Wyciągnęłam paczkę papierosów z szafki i zapaliłam.Odstresowywało mnie to.Wypaliłam całego i wyrzuciłam za okno.Położyłam się na łóżku i odpłynęłam.Obudził mnie telefon.-Haloo-odebrałam zaspana.
-Hej śpiochu tu Harreh-powiedział roześmiany głos.
-Oooo hej a która to godzina że już dzwonisz?-zapytałam podnosząc się na łokciu.
-Nooo jest za dziesięć trzynasta-powiedział.
-CO?-rozszerzyłam oczy.
-Noo tak a dzisiaj widzimy się na kawie pamiętasz?Nie mogę za bardzo wieczorem więc lepiej by było wcześniej-powiedział.
-Jasne spoko to o której?-zapytałam.
-Może być o 14:00?Wyrobisz się?-zapytał.
-Tak jasne widzimy się za godzinę.
-Okej wpadnę po ciebie-powiedział i rozłączył się.Miałam jeszcze godzinę na przygotowanie.Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie po czym skonsumowałam je siedząc przed telewizorem gdy nadeszła godzina 13:45.Miałam piętnaście minut więc poszłam się odświeżyć.Wzięłam szybki prysznic,umalowałam się,włosy rozpuściłam lekko na ramiona i ubrałam się.Usłyszałam dzwonek do drzwi.Ostatnie poprawkii zbiegłam na dół.Otworzyłam drzwi i ujrzałam roześmianą twarz Harrego.-Gotowa?-zapytał wyciągając do mnie rękę.
-Jasne-powiedziałam podając mu swoją dłoń i zatrzasnęłam drzwi po czym odłożyłam klucz pod wycieraczkę tak jak prosił Jonathan...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz