wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 13

*Oczami Nicole*
Harry podążał powolnym krokiem w moją stronę więc ja wyłoniłam się bardziej zza sylwetki Louisa.Patrzyłam w jego zielone,błyszczące oczy i dopiero poczułam jak bardzo brakowało mi jego spojrzenia na sobie.Lustrował mnie swoimi tęczówkami od samych palców po czubek głowy nie wierząc że na prawdę przed nim stoję.Zrobiłam mały krok w przód gdy się zatrzymał.Jeszcze raz popatrzył na mnie i szybszym krokiem ponowił to co wcześniej.Stanęliśmy twarzą w twarz.Moje czoło opierało się o jego.Spojrzałam mu głęboko w oczy.
-Tak bardzo za tobą tęskniłem-wyszeptał do mojego ucha.
-Ja za tobą też-powiedziałam i cmoknęłam lekko czubek jego nosa po czym mocno się w niego wtuliłam.Zachłysnęłam się jego zapachem topiąc moją głowę w zagłębieniu jego szyi.Jedna z jego rąk błądziła po moich plecach a druga lekko przytrzymywała moją głowę.Lekko się od niego odsunęłam, z powrotem patrząc w jego błyszczące oczy.Puścił mnie a ja ruszyłam w stronę, lekko oszołomionych chłopaków.Louis stał i wszystkiemu się przyglądał.Podeszłam do każdego z osobna i przywitałam się słowami "przepraszam".Każdy z nich mocno mnie wyściskał mówiąc przy tym "tęskniłem" na co z mojego oka ukradkiem uciekały łzy.Na koniec wtuliłam się w Niallera i zauważyłam na kanapie jeszcze jedną osobę.Rudowłosa,wysoka,szczupła,piękna dziewczyna podeszła do mnie.
-Cześć jestem Eve-podała mi rękę.
-A ja Nicole-uśmiechnęłam się lekko a ona przytuliła mnie.
-Słyszałam co przeszłaś...-szepnęła mi do ucha w uścisku-Jesteś bardzo dzielna.
-Dziękuję-powiedziałam i oddalając się od niej uśmiechnęłam się ciepło.Spojrzałam na Harrego który wpatrywał się we mnie oczami pełnymi troski.Podeszłam do niego.
-Czy mogę wziąć prysznic i wyprać swoje rzeczy?-zapytałam.
-Tak jasne...chodź za mną-powiedział i chwycił moją rękę.Po drodze mijaliśmy się z Louisem, wyszeptałam bezdźwięczne "dziękuję" a on uśmiechną się do mnie i puścił oczko.Harry chwycił moją walizkę a ja podążałam z nim na górę.Byłam w tym domu tylko raz i nie sądziłam że jeszcze wrócę.Podążałam za Harrym.Dotarliśmy do drewnianych drzwi na końcu korytarza.
-Będziesz spać u mnie bo Eve nocuje w gościnnym a ja położę się na kanapie-powiedział.
-Nie Harry...ja mogę spać na kanapie, nie chcę aby z mojego powodu było ci niewygodnie-ścisnęłam mocniej jego rękę.
-Ale ja chcę żebyś to ty czuła się jak księżniczka-uśmiechną się do mnie.Poczułam miłe ciepło w głębi mojego brzucha.
-No więc jest tylko jedna opcja...-powiedziałam.
-No to ty zostajesz tutaj a ja...
-Nie...-przerwałam mu-Śpisz ze mną-pogłaskałam go po policzku-Chyba że Ci to przeszkadza-zaśmiałam się zadziornie.
-Mnie?...Nigdy!-zaśmiał się i weszliśmy do pokoju.Postawił moją walizkę a ja wyjęłam z niej rzeczy w które miałam ubrać się po kąpieli i które miałam zamiar uprać.Popatrzyłam jeszcze na Harrego który wpatrywał się we mnie siedząc na skraju łóżka.Uśmiechnęłam się lekko i ruszyłam w stronę łazienki która podlegała do jego pokoju.Zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod gorącą wodę.Zmyłam z siebie wszystko co mnie smuciło i denerwowało.Czułam się odprężona.Gdy wyszłam z pod prysznica szybko wskoczyłam w piżamę którą sobie przygotowałam i wysuszyłam włosy spinając je następnie w niedbałego koka.Wrzuciłam brudne ubrania do pralki i nastawiłam na szybkie pranie.Wyszłam z łazienki akurat w momencie gdy Harry z ciągał koszulkę.Zarumieniłam się lekko widząc go w takim stanie i szybko ruszyłam w kierunku walizki.Wyjęłam z niej telefon a gdy się odwróciłam Hazz był już w piżamie czyli w bokserkach i jakieś koszulce.Przysiadłam się do niego na łóżko i popatrzyłam na ekran telefonu na którym wyświetlony był numer Ness.
-Zadzwoń do niej...martwi się o ciebie-powiedział patrząc mi prosto w oczy.
-Tęsknie za nią...
-Więc zadzwoń...ona też za Tobą tęskni-zachęcił mnie.Nacisnęłam zieloną słuchawkę która widniała przy numerze a w moim I phonie wydobył się dźwięk sygnału dzwoniącego.
-Haloo?-usłyszałam przestraszony i zrozpaczony głos mojej przyjaciółki.
-Ness...-szepnęłam zakrywając usta.
-Nicole?Nicole to ty?-zapytała.
-Ness...-ponownie wyszeptałam.
-Nic gdzie jesteś?
-Ja...ja jestem w domu chłopaków.
-Nigdzie się z tamtąd nie ruszaj!Zaraz przyjadę!-powiedziała i od razu się rozłączyła.Łza spłynęła po moim policzku od dźwięku jej przestraszonego głosu.Harry natychmiast chwycił mój policzek i kciukiem wytarł łzę.Wtuliłam się w niego lekko i cmoknęłam jego policzek.
-Tak się cieszę że tu jesteś-wyszeptałam.
-Kocham Cię-szepną ledwo słyszalnie.
-Co?-lekko się od niego odsunęłam.
-To znaczy ja też się cieszę że cię tutaj mam-powiedział.Uśmiechnęłam się do niego blado a po domu rozległ się dzwonek do drzwi.Usłyszeliśmy z Harrym że ktoś je otwiera a najprawdopodobniej osoba która zadzwoniła kierowała się schodami na górę.Drzwi od sypialni Harrego momentalnie się otworzyły i stanęła w nich Ness.Poderwałam się z łóżka gdy Ness weszła do pokoju.Stanęłam naprzeciw niej.Patrzyłam prosto w jej zbolałe oczy.
-Nicole!-rzuciła mi się na szyję.
-Ness...-szepnęłam.-Przepraszam...
-Nie masz za co przepraszać...rozumiem cię....ale mogłaś choć raz odebrać lub odpisać!
-Przepraszam-ponownie szepnęłam wtulając się w nią z całą moją siłą.Przycisnęła mnie do siebie a po moim policzku ponownie dzisiaj popłynęły łzy.
-Tęskniłam...
-Ja za tobą też-powiedziałam.Wtuliłam się w nią jeszcze raz i usiadłyśmy na łóżku a Harry nam się przyglądał.
-Victor powiedział mi co zrobił ten idiota...przez niego musieliśmy się rozstać-posmutniała lekko.
-Jak to nie jesteś już z Vicktorem?-wytrzeszczyłam oczy.
-Jesteśmy razem ale prowadzimy związek na odległość...przez Ji...(przeszły mnie ciarki jak usłyszałam jego imię)...on chciał wyjechać z miasta więc przenieśli całą ich grupę więc Vic musiał wyjechać ale przyjeżdża jutro bo zadzwoniłam do niego że się znalazłaś...bardzo się o ciebie martwił-powiedziała chwytając moją dłoń.Victor był moim najlepszym przyjacielem.Zawsze potrafił mi doradzić i pomóc...coś jak starszy brat.Bardzo go sobie cenię i szanuję.Szkoda że muszą prowadzić związek w takich warunkach.
-Cieszę się że cię widzę-uśmiechnęłam się.
-Ja też się cieszę-powiedziała.Pogadałyśmy jeszcze trochę i Ness wracała do domu.Chciała abym jechała z nią ale obiecałam Harremu że zostanę.Pożegnałyśmy się i wróciłam do Harrego.Usiadłam na łóżku i wzięłam telefon do ręki.Sprawdziłam twittera i facebooka.Nic ciekawego jak zawsze.
-Hey Nicole odwróć się-poprosił Hazz.Szybko spełniłam jego prośbę i z lekkim uśmiechem na twarzy odwróciłam się.Zrobił mi zdjęcie głupek.
-Usuń to!-powiedziałam.
-Za późno już jest na twitterze i instagramie-uśmiechną się zadziornie a ja z powrotem chwyciłam telefon do ręki i weszłam na jego profil na TT.Faktycznie widniało tam moje zdjęcie.Wystawiłam lekką podkówkę ale później wzruszyłam ramionami,odłożyłam telefon i weszłam pod pościel.Ułożyłam się wygodnie na jednej połówce łóżka a Harry dołączył do mnie kładąc się na drugiej.Zrobiło mi się troszkę zimno gdy zabrał mi trochę nakrycia więc bardziej przysunęłam się w jego stronę.W pewnej chwili chwycił mnie za biodro i przysuną do siebie a ja poczułam ciepło odbijające się od niego.Objął mnie swoim silnym ramieniem i obydwoje szybko zasnęliśmy.Gdy obudziłam się rano go nie było ale w pewnej chwili otworzyły się drzwi od łazienki i staną w nich prawie nagi Harry.Był owinięty tylko ręcznikiem jak się domyśliłam "tylko".Zasłoniłam lekko oczy udając że nie patrzę a on przemkną przez pokój do szafy.Nałożył coś na siebie i rzucił we mnie poduszką.Odrzuciłam mu ją a on zaczął mnie łaskotać i przekomarzać się ze mną.
-Pójdziesz ze mną na śniadanie do jakiejś restauracji?-zapytał
-Tak tylko daj mi chwilę muszę się przygotować-odpowiedziałam.
-Okey ja też się ubiorę i widzimy się na dole za...?
-Za 15 minut-uśmiechnęłam się.
-Wyrobisz się?
-Tak-powiedziałam a on wygrzebał jakieś lepsze rzeczy niż bokserki i t-shirt i poszedł na dół.Weszłam do łazienki i tam uczesałam się,umalowałam i ubrałam.Wyrobiłam się idealnie w 15 minut więc zeszłam na dół gdzie czekał na mnie gotowy Harry.Chwycił mnie za rękę,pożegnaliśmy się z chłopakami i ruszyliśmy na podbój jakiejś restauracji...

wtorek, 16 kwietnia 2013

Rozdział 12

*Oczami Nicole*
Wstałam rano nie wiedząc dokładnie co się dzieje.Usiadłam na kanapie.Podkuliłam nogi pod brodę i zaczęłam myśleć nad tym co wydarzyło się wczoraj.Błądziłam się tłumacząc sobie co to zdrada....moje myśli się odnalazły a ja potrafiłam odpowiedzieć sobie na pytanie.Zdrada to bolesne doświadczenie. Trudno przeżyć, że bliska osoba, którą darzyliśmy zaufaniem, oddala się w ten sposób. Nawet gdy próbujemy zapomnieć i żyć dalej, smutek, żal, złość, rozgoryczenie powracają... Czujemy się rozbici, wciąż pytamy: dlaczego to się stało? Jak to możliwe? W czym ten drugi mężczyzna/ta druga kobieta była lepsza? Czego w nas zabrakło, że miłość wygasła? W sytuacji odrzucenia nietrudno stracić poczucie własnej wartości, obwiniać siebie o to, co się stało i umacniać się w poczuciu krzywdy. Łatwo też o oskarżenia, osądzanie, roztrząsanie kwestii winy partnera, prowadzące często do działań odwetowych.Na ogół prowadzi ona do rozpadu związków. Partnerzy rozstają się w emocjach, nie dając sobie szansy na żadne wyjaśnienia.Siedziałam tak na tej kanapie wpatrując się w krajobraz za oknem.Rozpędzone samochody,ludzie śpieszący się na chodniku aby wrócić jak najprędzej do domu,do rodziny.Może nie każdy ma szczęście ale moje życie wygląda jak zbiorowisko samych nieszczęść.Odkąd skończyłam 15 lat wszystko się sypie.Podeszłam do walizki leżącej gdzieś w korytarzyku.Wyciągnęłam z niej telefon i jakieś ciuchy.Chwyciłam laptopa który na całe szczęście spakowałam.Poszłam do łazienki.Zrzuciłam z siebie ubranie i weszłam pod prysznic.Zawszę lubiłam gdy woda swobodnie spływała po moim ciele.Wtedy zapominałam o problemach i skupiałam się tylko na sobie.W tym momencie czułam jak wszystkie przykrości z tego feralnego dnia spływały ze mnie.Wyszłam i opatuliłam się ręcznikiem.Spojrzałam w lustro.Jak ja wyglądam?-pomyślałam.Zmizerniała nastolatka.Postanowiłam jednak nie pogrążać mojej samooceny.Wysuszyłam włosy i spięłam w wysoki kucyk.Nałożyłam na siebie wcześniej przygotowane ubrania i nadal z beznadziejnym samopoczuciem wyszłam z łazienki.Chwyciłam z półki telefon który przed chwilą tam zostawiłam.Sprawdziłam wszystkie 84 nieodebrane połączenia i 53 wiadomości.Wszystko to Nessi,Harry i Jonathan.Powróciłam na kanapę.Chciałam być teraz sama.Nie odpisałam i nie oddzwoniłam do żadnego z nich.Po prostu siedziałam na kanapie i wpatrywałam się w okno.Tak minęły dwa miesiące.Odwiedzała mnie w tym czasie obsługa hotelowa martwiąc się o mnie że w ogóle nie wychodzę i bardzo się zmieniłam od dnia w którym wynajęłam apartament.Ness i Harry odpuścili z dzwonieniem ale jedna osoba wciąż mnie denerwowała.Postanowiłam zmienić numer i pierwszy raz od dwóch miesięcy wyjść na świeże powietrze.Wyciągnęłam z mojej walizki jakieś przyzwoite rzeczy i ubrałam się.Założyłam okulary na nos i najbardziej zakamuflowana jak to było możliwe wyruszyłam w drogę z nadzieją że nikt mnie nie rozpozna.Wyszłam z hotelu i stanęłam na chodniku przyglądając się osobom biorącym udział w ruchu pieszym jak i samochodowym.Ruszyłam do pobliskiego kiosku.Szłam spokojnie ulicą gdy coś dziwnego przykuło moją uwagę.Na jednym ze słupów wisiało moje z zdjęcie z podpisem że mnie szukają i że zaginęłam.Zignorowałam to ale w głębi serca poczułam że najprawdopodobniej to Ness mnie szuka.Weszłam do małego sklepu i stanęłam w kolejce.Gdy wreszcie dopchałam się do miejsca w którym znajdowała się kasjerka poprosiłam o kartę do telefonu obojętnie jakiej sieci i jakąś gazetę.Postanowiłam jak najszybciej wrócić do hotelu ale zaszłam po drodze do Tesco i kupiłam jakieś banany.Szybkim krokiem powróciłam do mojego obecnego miejsca zamieszkania.Stanęłam przy recepcji i odebrałam klucz.Weszłam na górę i udałam się do moich drzwi zaczytana w gazetę.Stanęłam przed drzwiami i usłyszałam czyjś głos.
-Nicole-usłyszałam czyjeś słowa.Podniosłam głowę i zobaczyłam zatroskaną twarz Louisa.
-Lo...Lo....Louis?-rozszerzyłam oczy-Jak ty mnie...?
-Zobaczyłem jak wychodzisz z tego hotelu i spodziewałem się że tutaj wrócisz...teraz się mnie nie pozbędziesz-powiedział lekko uśmiechając się.
-Dobrze więc wejdź-powiedziałam i otworzyłam drzwi.Chłopak staną w korytarzu.Ściągnęliśmy buty i udaliśmy się w głąb mieszkania.Usiedliśmy na kanapie a ja zrobiłam nam herbatę.
-Nicole co się stało?Dlaczego uciekłaś?Dlaczego się ukrywasz?-zapytał z troską w głosie.
-Ja...to przez....Jonath....-nie dokończyłam jego imienia...nie dałam rady.
-Co ten gnojek zrobił?-wzburzył się nieco.Opowiedziałam mu całą historię.Chodził w tą i z powrotem poddenerwowany.Z powrotem usiadł gdy ochłoną.
-Martwiliśmy się o ciebie.Harry jest w ciężkim stanie.Jest mu przykro, mało wychodzi i w ogóle się nie odzywa a Ness jest w tragicznym stanie.Czasami do nas przyjeżdża i pomagamy jej ciebie szukać chociaż to łatwe nie było.W końcu Cię znalazłem-powiedział z błyskiem w oczach.
-Lou wiesz ja nie mam odwagi stanąć przed nimi i spojrzeć im w oczy-powiedziałam.
-Ale dlaczego?Przecież to nie ty zawiniłaś.
-Właśnie że ja.Zniknęłam na tak długo nie dając znaku życia...naraziłam was na zmartwienia i kłopoty...może będzie po prostu lepiej jeżeli już na dobre zniknę.
-Nie mów tak!Harry Cię koch.....Harry bardzo Cię lubi i nie wybaczyłby sobie tego gdybyś odeszła!Nie myśl o samobójstwie!Sens naszego życia nawiązuje do tego abyś została!
-Właśnie nie...W naszym humanistycznym społeczeństwie ludzie uganiają się za wieloma rzeczami sądząc, że w nich znajdą sens. Niektóre z tych rzeczy dotyczą świata biznesu, dobrych związków, seksu, rozrywek, altruizmu, itp. Ludzie często mówią, że kiedy osiągnęli już to, czego chcieli, czyli bogactwo, związek, przyjemność, nadal czuli wielką pustkę, której nic nie mogło wypełnić.Ja straciłam wszystko a pusta bardziej się powiększyła...Louis odpowiedz sobie na te pytania Jaki jest sens życia? Jak mogę odnaleźć cel, spełnienie i zadowolenie ze swojego życia? Czy będę miał w sobie siłę, by osiągnąć coś, co będzie miało znaczenie w wieczności? 
-Nicole...Wielu ludzi ciągle się zastanawia, czym jest sens życia. Spoglądają oni na całe swoje życie, i zastanawiają się, czemu ich związki rozpadły się, i czemu ciągle odczuwają pustkę, choć osiągnęli w życiu to, czego pragnęli. Pewien baseballista, gdy znalazł się u szczytu sławy, został zapytany o to, jakiej życiowej mądrości najbardziej brakowało mu, kiedy zaczynał grać, a dziś żałuje, że nikt się nią z nim nie podzielił. Odpowiedział: „ Żałuję, iż nikt mi nigdy nie powiedział, że gdy dotrę do szczytu, nic tam nie będzie. Wiele celów okazuje się płytkimi dopiero całe lata po tym, jak zacząłeś ich pożądać.Wielu ludzi nie ma nic a ty masz!Masz Ness która bardzo się o ciebie martwi,masz Harrego który wyrywa sobie włosy z głowy aby tylko cię znaleźć i wiedzieć że jesteś żywa.....masz nas,nas którzy się o ciebie martwią i chcą abyś wróciła bo bardzo za tobą tęsknimy-powiedział.Przytuliłam go bardzo mocno-Nicole proszę Cię wróć ze mną do domu...nie chcę abyś znów uciekła....jeżeli Cię zostawię będę się bał że znikniesz...po tak długim czasie znalazłem cię i bardzo się z tego cieszę więc proszę Cię wróć ze mną-słowa szybko wypłynęły z jego ust a ja lekko pokiwałam głową.Uśmiechną się do mnie przyjaźnie i pomógł mi pozbierać wszystkie moje rzeczy z zakamarków apartamentu.Zabrał moją walizkę i zeszliśmy do recepcji.Nasunęliśmy na nos okulary przeciw słoneczne.Oddałam kluczyk recepcjonistce i pożegnałam się z nią.Wyszyliśmy tyłem gdzie stał zaparkowany jego samochód.Otworzył mi drzwi a ja usadowiłam się na przednim miejscu pasażera.
-Jutro odbierzemy twój samochód-powiedział a ja kiwnęłam głową.Jechaliśmy w ciszy.W dość szybkim czasie dotarliśmy do domu chłopaków.Wysiadłam z samochodu a Louis chwycił moje walizki.Podeszliśmy do drzwi frontowych.Odwróciłam się do chłopaka.
-Dziękuję Louis-powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
-Nie ma za co po prostu się martwiłem-powiedział i otworzył drzwi.W domu panowała smętna atmosfera.Zostawił moją walizkę w przedsionku a ja skryłam się za jego plecami.Weszliśmy do salonu.Louis staną na środku pokoju wciąż mnie zasłaniając.
-Loueh gdzie byłeś?-zapytał Liam.
-Znalazłem kogoś-powiedział i odsuną się odsłaniając mnie przy tym a oczy wszystkich zgromadzonych zabłysły.Harry podniósł się z miejsca...

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 11

*Oczami Nicole*
Wpuściłam chłopców do domu.Wszyscy przywitali się z Ness i zasiedliśmy do jedzenia.
-A gdzie Jonathan?-przerwał ciszę Harry.
-W pracy-popatrzyłam kurczowo na Ness która powiedziała mi że wcale go tam nie było.
-Ahaa-popatrzył na mnie.Wiedział że coś jest nie tak.Opuściłam wzrok i zapchałam buzię jedzeniem.Chwilę trwała cisza ale zaraz wszystko się rozluźniło i spokojnie rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się.
-Heeej Nic!Gdzie jesteś?-usłyszałam głoś z korytarza.Po chwili do salonu wszedł Jonathan.Zlustrował pokój wzrokiem i uśmiechną się lekko.
-Cześć-powiedziałam i dałam mu soczystego całusa w policzek.
-Cześć jestem Jonathan-przywitał się z resztą chłopaków a z Harrym podali sobie ręce.Chłopcy się przedstawili.Nałożyłam Ji pizzę a on spokojnie zjadł następnie dołączył do nas.Postanowiliśmy obejrzeć jakiś film.Usiedliśmy wszyscy na kanapie a w między czasie dołączył do nas Vic.Siedziałam wtulona w Jonathana i spokojnie oglądaliśmy jakieś badziewie.Niestety chłopcy musieli iść.Odprowadziliśmy ich do drzwi.Zaraz po nich poszli Vic i Ness a my zostaliśmy sami.
-Dlaczego nie było Cię w pracy?-zapytałam.
-Jak to mnie nie było?A gdzie mógłbym być?
-No nie wiem ale w pracy cię nie było!
-A ty co detektyw?
-Nie.Ness mi powiedziała-gestykulowałam rękoma.
-A skąd ona to może wiedzieć?Napierdzieliła ci jakiś głupot i jej wierzysz.
-Wiesz...Victor raczej nie kłamie-założyłam ręce na klatce piersiowej.
-Victor?
-Tak Victor!-krzyknęłam-Gdzie byłeś?!
-Kurwa Nicole co Cię to obchodzi?
-No obchodzi bardzo dużo bo jesteś moim chłopakiem i chyba się o ciebie martwię!
-Oooo martwisz się o mnie na prawdę?
-A co myślałeś?!Na prawdę jesteś takim idiotą czy tylko udajesz?
-Ja idiotą?-zaśmiał się z kpiną.Postanowiłam zakończyć ten dialog.Posprzątałam wszystko ze stołu i postanowiłam przejść się na spacer.Nie powiedziałam mu że wychodzę poza tym siedzi na górze więc nie będę się darła.Wyszłam z domu.Wysłałam smsa do Harrego i zapytałam co robi.Odpisał że właśnie się nudzi więc postanowiłam wyciągnąć go na spacer.Zgodził się.Spotkaliśmy się w parku.Udaliśmy się na spacer nad jezioro.Spokojnie szliśmy po brzegu małej plaży a ja opowiedziałam mu o kłótni z Ji.Pocieszył mnie.Wiedział co mnie bawiło i udało mu się poprawić mój humor.Zrobiło mi się jednak trochę zimno.Harry zauważył to i dał mi swoją kurtkę.Stanęliśmy.
-Lubię Cię wiesz?-powiedziałam patrząc mu w oczy z lekkim uśmiechem na ustach.
-Ja Ciebie też-zaśmiał się przy czym ukazał swoje piękne dołeczki.Patrzyłam w jego głębokie zielone oczy po czym niespodziewanie wpiłam się w jego usta.Całował czule i delikatnie.Podobało mi się to ale oderwałam się od niego i przypominając sobie że nie powinnam tego robić spuściłam głowę w dół.
-Przepraszam-powiedział.
-To ja Cię pocałowałam-popatrzyłam na niego i założyłam kosmyk włosów za ucho.-To ja przepraszam.
-Nie masz za co...podobało mi się to-uśmiechną się zadziornie-To ja już Cię może odprowadzę?
-Jeżeli chcesz-uśmiechnęłam się-Jak coś to mi też się podobało-szepnęłam mu na ucho a on zaśmiał się cichutko.Odprowadził mnie do domu.Pożegnałam go całusem w policzek.Spędziłam z nim cudowny wieczór nie pomijając pocałunku.Weszłam do domu.Jonathana nie było.Na stole leżała karteczka że wróci późno.Zdziwiło mnie to że zostawił telefon.Chyba bardzo się śpieszył.Na jego telefonie pojawiła się wiadomość.Nie ma go i wiem że nie powinnam ale wzięłam telefon do ręki i odczytałam wiadomość.Trochę mnie ona zdziwiła.Postanowiłam przeczytać wcześniejsze.Jakiś adres dzisiaj o 19:30 miał być na miejscu....to za pięć minut.Sms'y od "Kotka".Postanowiłam sprawdzić o co chodzi.Chwyciłam torebkę z komody i naciągnęłam buty na nogi.Wsiadłam do samochodu i udałam się pod adres podany w sms'ie.Dojechałam do jakiegoś domku.Weszłam po schodkach i zapukałam.Otworzyła mi bardzo znana mi postać.
-Nicole?Co ty tutaj....robisz?
-Jaaa....
-Ej Ji kochanie kto przyszedł?-usłyszałam z wnętrza domu.-Ooo to twoja koleżanka?-powiedziała blond włosa dziewczyna całując Jonathana prosto w usta a on nie opierał się.Łzy napłynęły mi do oczy.
-Nicole to nie tak jak....
-Jak myślę?-łza spłynęła po moim policzku.Nie dałam rady nic powiedzieć.Uderzyłam go w twarz a moje policzki zalane były łzami niczym wodospad.Odsunęłam się i uciekłam.Wsiadłam do samochodu.Wołał mnie,krzyczał,prosił abym nie odjeżdżała ale miałam tego dość.Zdradził mnie ponownie.Nacisnęłam pedał gazu i ruszyłam.Dojechałam do domu.Szybko wbiegłam i spakowałam do walizki większość swoich rzeczy.Opróżniłam szafę i wszystkie półki w łazience.Zabrałam dokumenty i spojrzałam na "naszą" sypialnie po raz ostatni bo wydaję mi się że już tutaj nie wrócę.Wybiegłam z walizką z domu.Wciąż płacząc wsiadłam do samochodu.Staną przed maską.Prosił żebym została.Wycofałam samochód z podjazdu i ostatni raz spojrzałam mu głęboko w oczy.
-Zostań proszę....co z nami?-usłyszałam jak krzyczy.Otworzyłam lekko szybę.
-Nie ma nas Jonathan...wszystko spieprzyłeś...wszystko-powiedziałam i ostatni raz spoglądając na niego odjechałam.Dojechałam do jakiegoś hotelu.Miałam ze sobą dość dużą sumę pieniędzy.Wyjęłam walizkę z bagażnika i udałam się do drzwi wejściowych.Wytarłam rozmazany makijaż i weszłam do środka.Doszłam do recepcji i zamówiłam pokój.Szybko dostałam klucze i udałam się na siódme piętro do pokoju numer 69.Weszłam do środka i rzuciłam się na łóżko.Zalałam się łzami......

sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 10

*Oczami Nicole*
Cudowny wieczór,romantyczna kolacja przy świecach a do tego jakiś film.Cudownie mi się tak z nim siedziało ale niestety coś tę chwilę zepsuć musiało.Do Jonathana zadzwonił telefon....jak się domyślam biznes.
-Muszę iść...to z pracy....nie czekaj na mnie wrócę pewnie późno-powiedział i cmokną mnie w usta.
-Okey ale uważaj na siebie-westchnęłam.Wyszedł z domu a ja zadzwoniłam do Nessi.
-Heej...co tam?-usłyszałam głos w słuchawce.
-Victor jest w domu?
-Tak siedzimy sobie i gramy w jakąś grę to chyba monopol.
-Ahaaa bo Ji musiał gdzieś wyjść a skoro on to Victor także-powiedziałam.
-Nie wiem ale Vic jest w domu-powiedziała.
-Ahaa okey.
-A co tam u ciebie Jonathan przeprosił?
-Tak zrobił kolację na dodatek przy świecach i jeszcze oglądaliśmy film....cudowny wieczór ale nam przerwano a on powiedział że idzie do pracy-powiedziałam.
-Oooo to fajnie...szkoda że wam przerwano no ale wiesz ta ich praca....ja niestety muszę kończyć bo Vic się niecierpliwi.
-Okay paaa i pozdrów go-powiedziałam i rozłączyłam się.Usiadłąm zrezygnowana z powrotem na kanapie i wzięłam do rąk laptopa.Sprawdziłam Facooboka,popisałam ze starymi znajomy a następnie weszłam na Twittera.Całe One Direction mnie obserwuje...jej zatkało mnie.Uśmiechnęłam się do monitora i weszłam na profil Harrego.Widniał tam tweet do mnie.Odpisałam mu i zamknęłam urządzenie.Rozsiadałam się wygodniej nakrywając kocem i pogłębiłam się w filmie który oglądałam z Jonathanem.Szybko zmorzył mnie sen.Obudziłam się o 9:20.Dzisiaj mam wolne więc porobię coś w domu.Zaczęłam od góry.Wypolerowałam naszą łazienkę,następnie podłogi w każdym pokoju.Zmieniłam firanki,pościele,wytrzepałam dywany,umyłam okna i poskładałam wszystko w naszej szafie.Jonathana jeszcze nie było ale czasami wracał z pracy dopiero po jednym dniu czasem nawet po dwóch ostatnio.Powycierałam wszystkie kurze a pokoje gościnne lśniły.Nasza sypialnia nie była taka czysta chyba jeszcze nigdy.Na półeczkach poukładałam nasze zdjęcia.Wszystko było idealnie.Następnie wzięłam się za dół.Kuchnia,dwie łazienki i salon.Wysprzątanie całego domu zajęło mi cztery godziny.Skończyłam wszystko o 13:30.Trochę zgłodniałam ale nasza lodówka świeciła pustkami.Poszłam na górę.Umalowałam się,włosy spięłam w wysokiego kucyka i ubrałam się.Pogoda nie była zbyt ładna więc wzięłam ze sobą parasol.Udałam się do pobliskiego TESCO.Kupiłam jakieś rzeczy potrzebne do zrobienia pizzy.Szynka,ser,kukurydza,pepperoni,ketchup i jeszcze jakieś dodatki.Zapłaciłam i udałam się do wyjścia.Zaraz przy sklepie był bankomat więc udałam się do niego aby pobrać jakieś pieniądze.Stał tam jakiś chłopak z dziewczyną a za nimi jeszcze jeden osobnik.Chłopak który stał z dziewczyną na pozór podobny do Jonathana.Ten sam wzrost,identyczne jeansy i bluza a do tego lewy profil.Taki sam.Przez chwilę myślałam że to mój Ji ale pomyślałam że są chłopacy podobni do niego.Gdy się do mnie odwrócił od razu zasłonił twarz co mnie trochę zdziwiło ale odwrócił się do mnie także osobnik kóry stał za nimi.
-Zayn?Co ty tutaj robisz?-zapytałam zdziwiona.
-Hej Nicole....no wiesz Harremu zachciało się bananów,Niallowi kurczaka,Louisowi marchewek,Liamowi lodów ale wziąłem bez łyżek a ja chciałem jakieś chipsy...a ty co tutaj robisz?-zapytał.
-Jaa...ja przyszłam na zakupy.Jonathana nie ma więc postanowiłam zrobić coś na obiad ale nasza lodówka jest pusta więc kupiłam różne rzeczy.
-Oooo a co będziesz gotować?-uśmiechną się do mnie.
-Pizze będę robiła...jak chcecie możecie do nas wpaść za jakąś godzinkę-odwzajemniłam uśmiech.Parka która stała przed mulatem odeszła więc on załatwił swoje sprawy a ja załatwiłam swoje.
-Może cię odwieźć?-zapytał.
-Nie nie trzeba, mieszkam tutaj niedaleko.
-Choć podwiozę cię....-uśmiechną się do mnie.
-No okey-powiedziałam i wsiadłam do samochodu.Miło nam się po drodze rozmawiało ale podróż dobiegła końca.Zayn przywiózł mnie pod dom.
-To widzimy się za godzinkę-uśmiechnęłam się.
-Jasne...będziemy-odwzajemnił uśmiech a ja zamknęłam drzwi od samochodu.Pomachałam mu i odjechał.Weszłam do domu a mojego chłopaka wciąż nie było.Opuściłam ramiona i udałam się do kuchni.Zadzwoniłam do Ness która była w moim domu w niecałe dwie minuty.
-A Vic gdzie?
-Pojechał rano do pracy.Dzwoniłam do niego ale powiedział mi że nie ma tam Jonathana-powiedziała.
-Okłamał mnie.....dobra nie ważne.Chłopaki przyjdą za godzinę więc musimy wyrobić się z pizzą.Ty nakryj stół a ja zacznę wyrabiać ciasto okey?
-Tak jest!-zasalutowała a ja zaczęłam się śmiać.Zaczęłyśmy wszystko przygotowywać.Gdy stół był gotowy Ness pomogła mi pokroić różne składniki i tak w końcu pizza znalazła się w piekarniku a Ness uparła się że musi się przebrać.Ja byłam nadal w tym samym.Jasne jeansy w kwiatki oraz brązowy sweterek w szare paski.Poprawiłam tylko fryzurę i makijaż.Dałam Ness ubranie a ona zmieniła dresy i t-shirt w strój który jej dałam.Zeszłyśmy na dół i wyjęłyśmy pizzę z piekarnika.Wyglądała idealnie.Położyłyśmy ją na wielki talerz a po domu rozległ się głos dzwonka.Poszłam otworzyć drzwi i zobaczyłam w nich roześmiane twarze chłopaków.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Smutno mi :'C

Smutno mi ponieważ nie wiem czy ktoś to w ogóle czyta :'C Nikt nie komentuje i nie wiem czy mam pisać dalej.....Jeżeli czytasz skomentuj! Mam w zanadrzu jeszcze rozdział ale chcę widzieć chociaż jeden komentarz pod tym postem aby wiedzieć że mam chociaż jednego czytelnika ;)

                                                 ~Kinga~

środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 9

*Oczami Nessi*
Obudziłam się o 8:17.Wcześnie.Nicole jeszcze spała.Nie dziwię się jej ale muszę ją obudzić bo spóźni się do pracy.Lekko ją szturchnęłam.
-Mhmm?-przetarła lekko oczy.
-Wstawaj bo spóźnisz się do pracy!
-Oooo nie!Ja dzisiaj nigdzie nie idę!
-No ale masz próbę z chłopakami o dziewiątej a jest już dwadzieścia po ósmej!
-AAAAA!Z chłopakami?!Pójdziesz ze mną?PROSZĘ!PÓJDŹ ZE MNĄ!
-Okey okey pójdę z Tobą ale musisz mi pożyczyć jakiś ciuchy!
-Okey!To ja idę do garderoby coś wybrać a ty idź rób śniadanie-powiedziała i podniosła się z łóżka cała w skowronkach.Zeszłam na dół do kuchni w której zastałam Jonathana.
-Cześć-powiedział.
-Noo-mruknęłam oschle.
-Ty też zła na mnie?!-lekko się zbulwersował.
-A kto jeszcze?
-No Nicole i Victor.
-A widzisz..możesz mnie dodać do tej dwójki.
-Jezu...
-Nie wzywaj imienia Pana Boga na daremno.
-No nie wiem czy tak na daremno.
-Aj...
-Powiesz mi jak się czuje Nicole?
-Ona?No dobrze się czuję...a co zacząłeś się martwić?-syknęłam
-No wiesz martwię się o nią cały czas i chcę aby była szczęśliwa!-podniósł ton głosu.
-Wiesz jakoś tego nie okazujesz-powiedziałam kończąc kanapki.Chwyciłam talerz w rękę i kierowałam się ku schodom.
-Co mam zrobić żeby mi wybaczyła?
-Ona Ci już dawno wybaczyła ale jest przez ciebie zdołowana dlatego nie chce się z Tobą konsultować na razie więc możesz sobie teraz odpuścić.Może będziesz tak mądry i wymyślisz coś zanim wróci z pracy-powiedziałam i poszłam na górę.
-Oooo jesteś już gotowa?-zapytałam wchodząc do pokoju.
-Tak...tutaj są ubrania dla ciebie ubieraj się,zjemy i musimy jechać jest już za dwadzieścia-powiedziała szeroko się do mnie uśmiechając.Wsunęłyśmy w siebie zawartość talerza ja natomiast ubrałam się jeszcze i wysłałam sms-a do Vic'a żeby przyjechał po mnie o 10:30 do studia Nicole.Miałyśmy 10 minut a jeszcze trzeba dojechać.Ji już nie było w domu więc bez żadnych problemów udałyśmy się do studia.
-No ja piernicze!
-Co?
-NESSSSSSSS!!!MAMY 5 MINUT!
-Pewnie się spóźnimy-wzruszyłam ramionami.
-O nie ja się nigdy nie spóźniam!
-Co masz na myśli-zapytałam podnosząc brew.
-Pomyśl-uśmiechnęła się łobuziersko.Powiem szczerze że normalnie jechałybyśmy z dziesięć minut ale dojechałyśmy w trzy.Nie wiem jak ona to zrobiła ale wciskało mnie w fotel.Weszłyśmy do budynku...no sorry nie weszłyśmy a wleciałyśmy jak poparzone.Wjechałyśmy windą na 12 piętro i stanęłyśmy przed drzwiami do sali tanecznej.Chłopaków jeszcze nie było.Nicole dała mi jakieś dresy i luźny t-shirt do tańca.Przebrałyśmy się ale ich nadal nie było.Zaczęłyśmy się wygłupiać.Jak durne biegałyśmy po całej sali gdy wpadłyśmy na kogoś.Obydwie podniosłyśmy wzrok i ujrzałyśmy zdziwioną grupkę One Direction.Wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Ness mówiłaś że nie tańczysz-powiedział Niall.
-Tak ja nie tańczę ale Nicole poprosiła abym przyszła z nią dzisiaj tutaj.Więc jestem.
-Cieszymy się-powiedział Liam.
-Okey widzę że przyszliście od razu ubrani więc zacznijmy próbę-wcięła Nicole.Usiadłam na jednym z głośników i wpatrywałam się w tańczących chłopaków.......śmieszny widok.Napisałam sms-a do Victora że już może po mnie przyjechać więc odpisał że będzie za dziesięć minut.Boże ale ten Harry na nią leci.....chociaż Nic wcale nie jest mu dłużna.Wiem czemu mnie tutaj ze sobą wzięła.Podeszłam do niej i powiedziałam że idę się przebrać ponieważ zaraz przyjedzie Vic.Skinęła głową i tańczyła dalej.Powróciłam do nich już przebrana i czekałam na Victora.Próba się skończyła więc chłopcy i Nicole poszli się przebrać.Wszyscy wrócili na salę prócz Nicole i Harrego.Pewnie ze sobą gadają.....ni ztąd ni zowąd pojawił się Victor.Wpiłam się w jego usta na powitanie i przedstawiłam chłopakom.Byli jacyś tacy można powiedzieć troszeczkę nie mili ale Vic chyba tego nie odczuł.
-Zbieraj się mała jedziemy.
-Okey tylko pójdę pożegnać się z Nic-powiedziałam i udałam się do jej szatni.Zastałam tam cudowną sytuację.Harry przepraszał Nic wręczając jej piękną różę.Nicole ją przyjęła a później mocno przytuliła chłopaka.Stali tak wtuleni w siebie póki im nie przerwałam.
-Yhymmm...-odchrząknęłam.Oderwali się od siebie jak oparzeni.
-Chciałam się pożegnać bo Victor już przyjechał.
-Papa Nicole...do zobaczenia Harry-powiedziałam robiąc zbiorowego miśka i wyszłam z moim chłopakiem z budynku
żegnając się po drodze z chłopakami.
*Oczami Nicole*
Harry cudownie mnie przeprosił ale niestety chłopcy musieli iść a ja miałam jeszcze trzy godziny z innymi grupami.Pracę skończyłam o piętnastej.Wiedziałam że Ji nie ma jeszcze w domu więc spokojnie się tam udałam.Dotarłam do naszego domu.Weszłam spokojnie przez drzwi.Zdjęłam buty ale coś przykuło moją uwagę.Ścieżka z płatków róż.....szłam po wyznaczonej mi trasie gdy dotarłam do jadalni.Pięknie przystrojony stół,Jonathan w garniturze a do tego cudowna atmosfera przy świecach.
-Przepraszam za wczoraj-podszedł do mnie i objął w tali.Kilka łez spłynęło po moim policzku ze wzruszenia.
-Wybaczam-powiedziałam i musnęłam namiętnie jego usta.
-Dziękuję.Ale nie płacz...
-To ze wzruszenia przepraszam.
-Nie masz za co przepraszać....dlaczego się wzruszyłaś?
-Odkąd mnie zraniłeś tamtego dnia jesteś inny.Przepraszasz mnie, bardziej się starasz a co najważniejsze czuję że mnie kochasz-powiedziałam i wtuliłam się w niego jeszcze mocniej......

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 8

*Oczami Nessi*
Szukałam jej po całej górze,w każdym pokoju.Nigdzie je nie było więc zaczęłam się martwić ale w ostatniej chwili poczułam zapach który zaciągną mnie na sam strych.Szłam coraz bliżej małych drzwi na końcu korytarza.Przede mną zaczął się powiększać kłąb dymu.Lekko uchyliłam drzwi i zobaczyłam ją.Siedziała na parapecie lekko wypuszczając z ust idealne kółka z dymu.Podeszłam do niej.Kilka łez na jej policzku a w oczach brak emocji.Ogromne źrenice...coś było nie tak.Przejechałam oczami po całym pomieszczeniu gdy znalazłam.Wzięła jakieś proszki.Ukryłam wszystkie torebki po substancjach aby Jonathan nie znalazł.Jeżeli on by to zobaczył sam zaczął by brać a my dobrze wiemy jak przebiegał proces odzwyczajania go od narkotyków.Podeszłam do niej i przytuliłam.
-Dlaczego to zrobiłaś?-szepnęłam cicho do jej ucha.Odpowiadała mi głucha cisza.
-Nicole dlaczego to zrobiłaś?-powtórzyłam po kilku minutach ciszy.
-Nessi zastanów się...po prostu się zastanów-powiedziała.Wyrzuciła końcówkę papierosa do popielniczki i oparła głowę o szybę.Usiadłam na przeciw niej i razem wpatrywałyśmy się w krajobraz za oknem...zielona letnia trawa,mały placyk zabaw oraz beztrosko biegające dzieci.One jeszcze tak mało wiedzą o życiu-pomyślałam.Już wiem czemu to zrobiła.Owszem nasze życie nie jest jak z bajki ale czasem jej też coś się należy.Związek jej i Jonathana nie jest idealny...on ma niebezpieczną pracę,nic go nie obchodzi a do tego wcale nie stara się ten związek czasami ratować ale jednak coś mnie zadziwiło.Nicole mówiła mi że przeprosił ją.Była tym taka zafascynowana "pierwszy raz to on przeprosił", takie słowa padły wtedy z jej ust.Popatrzyłam na nią.Wiem co teraz czuje.Myślała że wszystko będzie dobrze bo Ji trochę zaczął interesować się tym związkiem po zdradzie...myślała że się postara aby uszczęśliwić ją ale on wszystko zlekceważył.Ona natomiast ciągle robi to samo, pracuje,wraca do domu,robi obiad,sprząta i idzie spać czekając na niego, i tak w koło panie pierdoło.Raz zaprosiła do domu swojego przyjaciela którego Jonathan dopiero miał poznać a on próbuje go zabić.Wiem że Harry też nie był bez winy ale...-moje myśli przerwało to że chwyciła mnie za dłoń.
-Przepraszam...nie mogłam się inaczej uspokoić-powiedziała a ja dopiero teraz dobrze się jej przyglądając zauważyłam siny i lekko spuchnięty policzek.
-Nie masz za co przepraszać...rozumiem Cię-powiedziała i przyciągnęłam ją do siebie mocno przytulając.Wstałam z parapetu i wyciągnęłam do niej rękę.Niepewnie mi ją podała a ja zaciągnęłam ją najpierw do garderoby z której wyciągnęłam dwie pary jakiś dresów,dwie luźne bluzki oraz dwie pary cieplusich skarpet.Następnie zaciągnęłam ją do jednego z trzech pokoi gościnnych.Zamknęłam go na klucz.Na szczęście do każdego pokoju była dołączona łazienka.Nic poszła się wykąpać a ja wyszłam z pokoju i poszłam do ich sypialni po jej i mój telefon oraz laptop.Przy okazji chwyciłam z szafki jakąś paczkę chipsów(zapewne Jonathana).Wróciłam z powrotem do pokoju w którym dzisiaj będziemy nocować.Nic nie wyszła jeszcze z łazienki więc ja na spokojnie usiadłam na łóżku,włączyłam komputer i napisałam smsa do Victora że może iść do domu i że zostaję na noc z Nic w innym pokoju oraz poprosiłam go aby przyjechał po mnie rano.Po chwili z łazienki wróciła Nicole.Następnie ja poszłam się wykąpać.Gdy wróciłam Nicole stała przy oknie i wypalała kolejnego papierosa.Podeszłam do niej i wyciągnęłam z paczki fajkę.Stałyśmy i zaciągałyśmy się dymem.Gdy skończyłyśmy przytuliłam ją jeszcze a ona lekko się uśmiechnęła.Usiadłyśmy na łóżku a ja zaopiekowałam się jej policzkiem.Zostawiłam ją w pokoju i po cichutku zeszłam na dół i wyciągnęłam z lodówki opakowanie z kostkami lodu.Wrzuciłam je do małej foliowej torebki i udałam się na górę.Drzwi do ich sypialni były uchylone.Przez małą szczelinę zobaczyłam Jonathana.Chyba spał.Udałam się dalej.Weszłam do pokoju w którym znajdowała się moja przyjaciółka.Zajmowała się swoim telefonem.
-Co robisz?-zapytałam siadając do niej i chwyciłam ręką za chipsy.
-Harry przeprosił-uśmiechnęła się do telefonu.
-Lubi Cię...
-Haha też go lubię-powiedziała i odłożyła telefon na półeczkę.Dałam jej torebkę z lodem.Przyłożyła ją sobie do policzka.Wyszukałyśmy jakiś film i zaczęłyśmy się wygłupiać.Zawsze lubiłyśmy to robić.Zaczęłyśmy gadać po Polsku.Kiedyś zawsze tak rozmawiałyśmy i nagrywałyśmy to na dyktafon aby pośmiać się z naszego akcentu.Ogólnie to fajnie rozmawia się po Polsku na przykład z babcią.Ona czasem śmiała się z tego że wymawiamy niektóre słowa z błędami.Dawno z nią nie rozmawiałyśmy.Można powiedzieć że mamy jedną babcię.Moja babcia nie żyje a babcia Nicole jest dla mnie taka miła że prosi mnie abym mówiła jej Babciu.Nie rozmawiałyśmy z nią od jakiegoś roku.Odkąd wyprowadziłyśmy się do Londynu.Pogłębiłyśmy się jednak w filmie "Jaja w tropikach".Na prawdę świetna komedia.Dopiero gdy film się skończył zorientowałam się że Nicole już śpi.Wyłączyłam komputer,zgasiłam światło i położyłam się obok niej.Nakryłam nas ciepłą kąuderką i zasnęłam...