Wstałam rano nie wiedząc dokładnie co się dzieje.Usiadłam na kanapie.Podkuliłam nogi pod brodę i zaczęłam myśleć nad tym co wydarzyło się wczoraj.Błądziłam się tłumacząc sobie co to zdrada....moje myśli się odnalazły a ja potrafiłam odpowiedzieć sobie na pytanie.Zdrada to bolesne doświadczenie. Trudno przeżyć, że bliska osoba, którą darzyliśmy zaufaniem, oddala się w ten sposób. Nawet gdy próbujemy zapomnieć i żyć dalej, smutek, żal, złość, rozgoryczenie powracają... Czujemy się rozbici, wciąż pytamy: dlaczego to się stało? Jak to możliwe? W czym ten drugi mężczyzna/ta druga kobieta była lepsza? Czego w nas zabrakło, że miłość wygasła? W sytuacji odrzucenia nietrudno stracić poczucie własnej wartości, obwiniać siebie o to, co się stało i umacniać się w poczuciu krzywdy. Łatwo też o oskarżenia, osądzanie, roztrząsanie kwestii winy partnera, prowadzące często do działań odwetowych.Na ogół prowadzi ona do rozpadu związków. Partnerzy rozstają się w emocjach, nie dając sobie szansy na żadne wyjaśnienia.Siedziałam tak na tej kanapie wpatrując się w krajobraz za oknem.Rozpędzone samochody,ludzie śpieszący się na chodniku aby wrócić jak najprędzej do domu,do rodziny.Może nie każdy ma szczęście ale moje życie wygląda jak zbiorowisko samych nieszczęść.Odkąd skończyłam 15 lat wszystko się sypie.Podeszłam do walizki leżącej gdzieś w korytarzyku.Wyciągnęłam z niej telefon i jakieś ciuchy.Chwyciłam laptopa który na całe szczęście spakowałam.Poszłam do łazienki.Zrzuciłam z siebie ubranie i weszłam pod prysznic.Zawszę lubiłam gdy woda swobodnie spływała po moim ciele.Wtedy zapominałam o problemach i skupiałam się tylko na sobie.W tym momencie czułam jak wszystkie przykrości z tego feralnego dnia spływały ze mnie.Wyszłam i opatuliłam się ręcznikiem.Spojrzałam w lustro.Jak ja wyglądam?-pomyślałam.Zmizerniała nastolatka.Postanowiłam jednak nie pogrążać mojej samooceny.Wysuszyłam włosy i spięłam w wysoki kucyk.Nałożyłam na siebie wcześniej przygotowane ubrania i nadal z beznadziejnym samopoczuciem wyszłam z łazienki.Chwyciłam z półki telefon który przed chwilą tam zostawiłam.Sprawdziłam wszystkie 84 nieodebrane połączenia i 53 wiadomości.Wszystko to Nessi,Harry i Jonathan.Powróciłam na kanapę.Chciałam być teraz sama.Nie odpisałam i nie oddzwoniłam do żadnego z nich.Po prostu siedziałam na kanapie i wpatrywałam się w okno.Tak minęły dwa miesiące.Odwiedzała mnie w tym czasie obsługa hotelowa martwiąc się o mnie że w ogóle nie wychodzę i bardzo się zmieniłam od dnia w którym wynajęłam apartament.Ness i Harry odpuścili z dzwonieniem ale jedna osoba wciąż mnie denerwowała.Postanowiłam zmienić numer i pierwszy raz od dwóch miesięcy wyjść na świeże powietrze.Wyciągnęłam z mojej walizki jakieś przyzwoite rzeczy i ubrałam się.Założyłam okulary na nos i najbardziej zakamuflowana jak to było możliwe wyruszyłam w drogę z nadzieją że nikt mnie nie rozpozna.Wyszłam z hotelu i stanęłam na chodniku przyglądając się osobom biorącym udział w ruchu pieszym jak i samochodowym.Ruszyłam do pobliskiego kiosku.Szłam spokojnie ulicą gdy coś dziwnego przykuło moją uwagę.Na jednym ze słupów wisiało moje z zdjęcie z podpisem że mnie szukają i że zaginęłam.Zignorowałam to ale w głębi serca poczułam że najprawdopodobniej to Ness mnie szuka.Weszłam do małego sklepu i stanęłam w kolejce.Gdy wreszcie dopchałam się do miejsca w którym znajdowała się kasjerka poprosiłam o kartę do telefonu obojętnie jakiej sieci i jakąś gazetę.Postanowiłam jak najszybciej wrócić do hotelu ale zaszłam po drodze do Tesco i kupiłam jakieś banany.Szybkim krokiem powróciłam do mojego obecnego miejsca zamieszkania.Stanęłam przy recepcji i odebrałam klucz.Weszłam na górę i udałam się do moich drzwi zaczytana w gazetę.Stanęłam przed drzwiami i usłyszałam czyjś głos.
-Nicole-usłyszałam czyjeś słowa.Podniosłam głowę i zobaczyłam zatroskaną twarz Louisa.
-Lo...Lo....Louis?-rozszerzyłam oczy-Jak ty mnie...?-Zobaczyłem jak wychodzisz z tego hotelu i spodziewałem się że tutaj wrócisz...teraz się mnie nie pozbędziesz-powiedział lekko uśmiechając się.
-Dobrze więc wejdź-powiedziałam i otworzyłam drzwi.Chłopak staną w korytarzu.Ściągnęliśmy buty i udaliśmy się w głąb mieszkania.Usiedliśmy na kanapie a ja zrobiłam nam herbatę.
-Nicole co się stało?Dlaczego uciekłaś?Dlaczego się ukrywasz?-zapytał z troską w głosie.
-Ja...to przez....Jonath....-nie dokończyłam jego imienia...nie dałam rady.
-Co ten gnojek zrobił?-wzburzył się nieco.Opowiedziałam mu całą historię.Chodził w tą i z powrotem poddenerwowany.Z powrotem usiadł gdy ochłoną.
-Martwiliśmy się o ciebie.Harry jest w ciężkim stanie.Jest mu przykro, mało wychodzi i w ogóle się nie odzywa a Ness jest w tragicznym stanie.Czasami do nas przyjeżdża i pomagamy jej ciebie szukać chociaż to łatwe nie było.W końcu Cię znalazłem-powiedział z błyskiem w oczach.
-Lou wiesz ja nie mam odwagi stanąć przed nimi i spojrzeć im w oczy-powiedziałam.
-Ale dlaczego?Przecież to nie ty zawiniłaś.
-Właśnie że ja.Zniknęłam na tak długo nie dając znaku życia...naraziłam was na zmartwienia i kłopoty...może będzie po prostu lepiej jeżeli już na dobre zniknę.
-Nie mów tak!Harry Cię koch.....Harry bardzo Cię lubi i nie wybaczyłby sobie tego gdybyś odeszła!Nie myśl o samobójstwie!Sens naszego życia nawiązuje do tego abyś została!
-Właśnie nie...W naszym humanistycznym społeczeństwie ludzie uganiają się za wieloma rzeczami sądząc, że w nich znajdą sens. Niektóre z tych rzeczy dotyczą świata biznesu, dobrych związków, seksu, rozrywek, altruizmu, itp. Ludzie często mówią, że kiedy osiągnęli już to, czego chcieli, czyli bogactwo, związek, przyjemność, nadal czuli wielką pustkę, której nic nie mogło wypełnić.Ja straciłam wszystko a pusta bardziej się powiększyła...Louis odpowiedz sobie na te pytania Jaki jest sens życia? Jak mogę odnaleźć cel, spełnienie i zadowolenie ze swojego życia? Czy będę miał w sobie siłę, by osiągnąć coś, co będzie miało znaczenie w wieczności?
-Nicole...Wielu ludzi ciągle się zastanawia, czym jest sens życia. Spoglądają oni na całe swoje życie, i zastanawiają się, czemu ich związki rozpadły się, i czemu ciągle odczuwają pustkę, choć osiągnęli w życiu to, czego pragnęli. Pewien baseballista, gdy znalazł się u szczytu sławy, został zapytany o to, jakiej życiowej mądrości najbardziej brakowało mu, kiedy zaczynał grać, a dziś żałuje, że nikt się nią z nim nie podzielił. Odpowiedział: „ Żałuję, iż nikt mi nigdy nie powiedział, że gdy dotrę do szczytu, nic tam nie będzie. Wiele celów okazuje się płytkimi dopiero całe lata po tym, jak zacząłeś ich pożądać.Wielu ludzi nie ma nic a ty masz!Masz Ness która bardzo się o ciebie martwi,masz Harrego który wyrywa sobie włosy z głowy aby tylko cię znaleźć i wiedzieć że jesteś żywa.....masz nas,nas którzy się o ciebie martwią i chcą abyś wróciła bo bardzo za tobą tęsknimy-powiedział.Przytuliłam go bardzo mocno-Nicole proszę Cię wróć ze mną do domu...nie chcę abyś znów uciekła....jeżeli Cię zostawię będę się bał że znikniesz...po tak długim czasie znalazłem cię i bardzo się z tego cieszę więc proszę Cię wróć ze mną-słowa szybko wypłynęły z jego ust a ja lekko pokiwałam głową.Uśmiechną się do mnie przyjaźnie i pomógł mi pozbierać wszystkie moje rzeczy z zakamarków apartamentu.Zabrał moją walizkę i zeszliśmy do recepcji.Nasunęliśmy na nos okulary przeciw słoneczne.Oddałam kluczyk recepcjonistce i pożegnałam się z nią.Wyszyliśmy tyłem gdzie stał zaparkowany jego samochód.Otworzył mi drzwi a ja usadowiłam się na przednim miejscu pasażera.
-Jutro odbierzemy twój samochód-powiedział a ja kiwnęłam głową.Jechaliśmy w ciszy.W dość szybkim czasie dotarliśmy do domu chłopaków.Wysiadłam z samochodu a Louis chwycił moje walizki.Podeszliśmy do drzwi frontowych.Odwróciłam się do chłopaka.
-Dziękuję Louis-powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
-Nie ma za co po prostu się martwiłem-powiedział i otworzył drzwi.W domu panowała smętna atmosfera.Zostawił moją walizkę w przedsionku a ja skryłam się za jego plecami.Weszliśmy do salonu.Louis staną na środku pokoju wciąż mnie zasłaniając.
-Loueh gdzie byłeś?-zapytał Liam.
-Znalazłem kogoś-powiedział i odsuną się odsłaniając mnie przy tym a oczy wszystkich zgromadzonych zabłysły.Harry podniósł się z miejsca...