niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 4

*Oczami Nicole*
Impreza jak impreza, alkohol lał się strumieniami.Ja i Ness wypiłyśmy po drinku a chłopaki po kieliszku czystej wódki.Zaczęliśmy tańczyć przy czym naprawdę świetnie się bawiliśmy.Około godziny pierwszej postanowiliśmy jednak wracać do domów bo mi i Nessi odpadały już nogi.Wracaliśmy spokojnymi ulicami Londynu.Nogi mi odpadały więc zaczęłam iść wolniej.Naszczęście mój kochany Ji pomyślał i wziął mnie na "barana".Pożegnaliśmy się z Ness i Victorem i poszliśmy dalej.Gdy tylko stanęliśmy pod naszym domem poczułam ulgę że położę się spać.Weszliśmy do środka a ja natychmiast pozbyłam się butów z moich nóg.
-Idę się kąpać-zakomunikowałam żeby nie było że łazienka zajęta.
-A mogę z Tobą?-zapytał Ji ze słodkimi oczkami kierując się za mną do łazienki.
-No nie wiem nie wiem-powiedziałam zatrzaskując mu drzwi przed nosem.Odkręciłam wodę aby wanna napełniła się wodą w tym czasie gdy ja będę rozbierać.Zrzuciłam z siebie sukienkę i bieliznę i powoli zanurzyłam się w gorącej wodzie.Jonathan siedział i marudził pod drzwiami.Po pewnym czasie postanowiłam się nad nim zlitować.
-No wejdź!-krzyknęłam a on odrazu pojawił się w łazience.
-Masz być grzeczny bo jak nie będziesz to odrazu wychodzisz-powiedziałam stanowczo.
-Okej obiecuję będę grzeczny-oznajmił i zrzucił z siebie ubrania po czym wskoczył do wody.Piana szczegółowo nas zakrywała.Siedział przez chwilę bez żadnego ruchu gdy sięgną po paczkę papierosów leżącą na stołeczku obok wanny.Odpalił papierosa i zaciągną się.Przyglądałam mu się.
-Dlaczego tak na mnie patrzysz?-zapytał unosząc brwi.
-Zmieniłeś się...
-Ja?Jak to się zmieniłem?
-Jesteś inny...odkąd pierwszy raz mnie przeprosiłeś jesteś bardziej uczuciowy i otwarty.Podoba mi się to.
-Czyli do perfekcji brakuje mi tylko ramantyzmu?
-No tak troszeczkę-zaśmiałam się.
-Jeżeli chcesz możemy się zabawić-przygryzł wnętrze policzka.
-Na nic dzisiaj nie licz-powiedziałam mrugając do niego okiem.
-Oooo dlaczego?
-Nie mam na to ochoty Jonathan.
-Przed imprezą jeszcze miałaś-pokiwał cwaniacko brwiami
-PRZED imprezą-podkreśliłam pierwsze słowo.
-Co za różnica czy przed czy po?-zapytał próbując dopiąć swego.Kopnęłam go w brzuch pod wodą.
-Okej okej już nie będę nie musisz mnie kopać-powiedział.Wyszłam z wody i sięgnęłam po wiszącą na wieszaczku piżamę.Podniosłam z podłogi bieliznę i zaczęłam ją nakładać.
-Teraz ty mi się przyglądasz...dlaczego?-zapytałam zapinając stanik.
-Masz piękne ciało-przygryzł wargę.
-Dziękuję ale już ci mówiłam że dzisiaj nic z tego nie będzie-łobuziersko się do niego uśmiechnęłam i nałożyłam piżamę.Wyszłam z łazienki a on nadal siedział w wannie, chyba się zamyślił.Na moim telefonie widniała wiadomość od Harrego którą wysłał mi z cztery godziny temu.Chciał wiedzieć czy się z nim jutro no można powiedzieć że dzisiaj bo jest za dwadzieścia druga spotkam.Odpisałam mu że postaram się i że przepraszam że tak późno.Odłożyłam telefon na półkę.W tym samym czasie z łazienki wyszedł Jonathan.Ułożyłam się na łóżku i zakryłam szczelnie kąłdrą patrząc jak mój chłopak stoi przed szafą z ręcznikiem na biodrach i szuka bokserek.Gdy już je znalazł to szybko je założył i chwilę później światło było zagaszone a on leżał obok mnie.Przyciągnął mnie do siebie a ja wtuliłam się w niego.Odpłynęłam do krainy jednorożców w przeciągu kilku minut.Gdy obudziłam się Jonathana przy mnie nie było.Zeszłam na dół ale tam też go nie było.Kilka razy krzyknęłam ale nikt się nie odezwał.Jego kurtki i butów nie było czyli gdzieś wyszedł.Nie zostawił żadnej kartki więc zaczęłam się trochę martwić.Postanowiłam nie myśleć o czarnych scenariuszach i przygotowałam sobie śniadanie.Usiadałam przed telewizorem.Włączyłam na jakieś wiadomości a na ekranie pojawiło się zdjęcie Ji i Vic'a a pod nim napis:"Zatrzymaliśmy dwóch chłopaków którzy próbowali podpalić dom.Są to tylko dwaj z całej grupy."Zatkało mnie jak to zobaczyłam.Po chwili zaczął dzwonić mój telefon.
-Hej skarbie-usłyszałam w słuchawce.
-No heeej...
-Mam do ciebie prośbę.
-Jaką?-zapytałam oschle.
-Przyjedz po mnie i wpłać kaucję to mnie wypuszczą.Ness zaraz przyjedzie po Victora.
-A może pobyt w celi dobrze ci zrobi?
-Słońce proszę nie wytrzymam tutaj.
-Yhymmmm...
-Nie bądź zła
-Jak mam nie być zła skoro budzę się rano a ciebie tutaj nie ma i dowiaduję się z wiadomości że zostałeś zatrzymany a do tego dzwonisz jakby nigdy nic i każesz mi po siebie przyjechać-warknęłam.
-Nie moja wina że w środku nocy mieliśmy akcję.
-Wczoraj też jakąś mieliście ale wam to nie wystarcza więc trzeba robić akcję dwa dni pod rząd tak?
-Proszę cię Nicole przyjedź po mnie.
-Dobrze zaraz będę-ponownie warknęłam do słuchawki i rozłączyłam się.Pobiegłam na górę.Umalowałam się,uczesałam i ubrałam . Wzięłam kluczyki od samochodu z komody i wyszłam z domu.Wsiadłam do samochodu i ruszyłam na komisariat.Dotarłam tam po dziesięciu minutach.Wysiadłam z samochodu.Była zdenerwowana jak nigdy do tond.Weszłam do budynku w którym zastałam zdenerwowaną Ness.Podszedł do nas jeden z komendantów.
-Panie przyjechały rozumiem po tych dwóch chłopaków z próby podpalenia tak?-zapytał.
-Owszem-powiedziałyśmy jednocześnie.
-Muszą panie wpłacić kaucję i wypuścimy ich a teraz zapraszam do biura-powiedział a my udałyśmy się za nim do pomieszczenia.
-Ale tak łatwo ich wypuścicie przecież próbowali podpalić dom-powiedziała oburzona Ness a ja szturchnęłam ją łokciem aby przestała tak mówić.
-Na szczęście nic się nie stało a oni brali w tym udział tylko częściowo.Oni tak zwanie stali na "czatach"-powiedział.
-Dobrze ile mamy zapłacić?-zapytałam zakładając ręce na klatce piersiowej.
-Po 450 zł-powiedział mężczyzna.Wpieniłam się.Za głupstwo Jonathana mam wydawać prawie 500 stów?Wyjęłyśmy portfele i zapłaciłyśmy.Wyszłyśmy na korytarz i po chwili pojawili się tam chłopcy.
-Dziękuję-powiedział Jonathan zbliżając się do mnie aby mnie pocałować.Odsunęłam się i kierowałam się w stronę wyjścia wraz z Nessi.Panowie szli za nami.Przy drzwiach pożegnałyśmy się i ruszyłyśmy w stronę naszych samochodów.Ji złapał mnie za rękę i zatrzymał ale wyrwałam się z uścisku.Nie miałam zamiaru z nim dyskutować na parkingu.Wsiadłam do samochodu i trzasnęłam drzwiami.Jonathan usiadł na miejscu pasażera.
-Nie trzaskaj tak drzwiami-powiedział spokojnie.
-To mój samochód więc mogę robić z nim co chcę-mruknęłam.
-Dlaczego się gniewasz?
-Jak to dlaczego?
-No właśnie nie wiem dlaczego jesteś zła
-Ji jesteś taki głupi czy udajesz?Gdybyś obudził się rano a mnie nie byłoby obok nie zostawiłabym żadnej kartki czy znaku że gdzieś wyszłam i gdybyś dowiedział się z telewizji że mnie policja zatrzymała później gdybym od tak do ciebie zadzwoniła żebyś po mnie przyjechał żebyś wpłacił kaucję to wyjdę to byś nie był wkurzony?Gdyby kazali ci za mnie zapłacić 450 zł to nie zdenerwowałbyś się?-warknęłam mocniej ściskając kierownicę.
-No byłbym wkurzony ale...
-Jest jakieś ale?-mruknęłam
-No nie wyżywałbym się na samochodzie
-No tak wyżyłbyś się na ścianie,oknie bądź na mnie-warknęłam.
-Ku*wa Nicole odpuścisz wreszcie?
-Co ja mam ci do cholery odpuścić?Zdenerwowałeś mnie dzisiaj na maksa.Mówisz żebym się nie martwiła jak jedziesz na te swoje "akcje" a tu nagle łapie cie policja.
-Ale następnym razem...
-Następnym razem to cię za kaucję nie wypuszczą tylko zamkną na kilka lat w więzieniu a ja Jonathan czekać na ciebie nie będę.Myślisz że gdyby zamknęli cię teraz to nie ułożyłabym sobie życia z kimś innym?Po co mam na przyszłość żyć z kryminalistą?Gdyby cię po tych kilku latach wypuścili to myślisz że wszystko byłoby tak samo jak jest teraz?Beztroskie życie?
-Nicole przestań myśleć na zapas-mrukną pocierając twarz dłonią.
-Jonathan ja się poprostu o ciebie martwię.Kocham cię wiesz o tym ale...ja nie będę za każdym razem ratowała ci dupy.Nie chcę abyś wplątywał mnie w ten twój "biznesik"-powiedziałam spoglądając na niego.
-Ja też Cię kocham-powiedział tylko to i resztę drogi spędziliśmy w ciszy.Po jakimś czasie dotarliśmy do domu.Weszliśmy do środka a ja odrazu udałam się na górę.Stanęłam przed oknem w naszej sypialni.Stałam i myślałam gdy poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach.Przyciągnę mnie do siebie i pocałował moją szyję.Robił to z precyzją co powodowało że się odstresowywałam.Obrócił mnie do siebie przodem.Nasze czoła się stykały.
-Przepraszam-wyszeptał.Po raz drugi mnie przeprosił.Patrzył mi w oczy a ja pokręciłam lekko głową na co on się uśmiechną i złączył nasze usta.Nagle mój telefon zawibrował w mojej kieszeni...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz