środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 9

*Oczami Nessi*
Obudziłam się o 8:17.Wcześnie.Nicole jeszcze spała.Nie dziwię się jej ale muszę ją obudzić bo spóźni się do pracy.Lekko ją szturchnęłam.
-Mhmm?-przetarła lekko oczy.
-Wstawaj bo spóźnisz się do pracy!
-Oooo nie!Ja dzisiaj nigdzie nie idę!
-No ale masz próbę z chłopakami o dziewiątej a jest już dwadzieścia po ósmej!
-AAAAA!Z chłopakami?!Pójdziesz ze mną?PROSZĘ!PÓJDŹ ZE MNĄ!
-Okey okey pójdę z Tobą ale musisz mi pożyczyć jakiś ciuchy!
-Okey!To ja idę do garderoby coś wybrać a ty idź rób śniadanie-powiedziała i podniosła się z łóżka cała w skowronkach.Zeszłam na dół do kuchni w której zastałam Jonathana.
-Cześć-powiedział.
-Noo-mruknęłam oschle.
-Ty też zła na mnie?!-lekko się zbulwersował.
-A kto jeszcze?
-No Nicole i Victor.
-A widzisz..możesz mnie dodać do tej dwójki.
-Jezu...
-Nie wzywaj imienia Pana Boga na daremno.
-No nie wiem czy tak na daremno.
-Aj...
-Powiesz mi jak się czuje Nicole?
-Ona?No dobrze się czuję...a co zacząłeś się martwić?-syknęłam
-No wiesz martwię się o nią cały czas i chcę aby była szczęśliwa!-podniósł ton głosu.
-Wiesz jakoś tego nie okazujesz-powiedziałam kończąc kanapki.Chwyciłam talerz w rękę i kierowałam się ku schodom.
-Co mam zrobić żeby mi wybaczyła?
-Ona Ci już dawno wybaczyła ale jest przez ciebie zdołowana dlatego nie chce się z Tobą konsultować na razie więc możesz sobie teraz odpuścić.Może będziesz tak mądry i wymyślisz coś zanim wróci z pracy-powiedziałam i poszłam na górę.
-Oooo jesteś już gotowa?-zapytałam wchodząc do pokoju.
-Tak...tutaj są ubrania dla ciebie ubieraj się,zjemy i musimy jechać jest już za dwadzieścia-powiedziała szeroko się do mnie uśmiechając.Wsunęłyśmy w siebie zawartość talerza ja natomiast ubrałam się jeszcze i wysłałam sms-a do Vic'a żeby przyjechał po mnie o 10:30 do studia Nicole.Miałyśmy 10 minut a jeszcze trzeba dojechać.Ji już nie było w domu więc bez żadnych problemów udałyśmy się do studia.
-No ja piernicze!
-Co?
-NESSSSSSSS!!!MAMY 5 MINUT!
-Pewnie się spóźnimy-wzruszyłam ramionami.
-O nie ja się nigdy nie spóźniam!
-Co masz na myśli-zapytałam podnosząc brew.
-Pomyśl-uśmiechnęła się łobuziersko.Powiem szczerze że normalnie jechałybyśmy z dziesięć minut ale dojechałyśmy w trzy.Nie wiem jak ona to zrobiła ale wciskało mnie w fotel.Weszłyśmy do budynku...no sorry nie weszłyśmy a wleciałyśmy jak poparzone.Wjechałyśmy windą na 12 piętro i stanęłyśmy przed drzwiami do sali tanecznej.Chłopaków jeszcze nie było.Nicole dała mi jakieś dresy i luźny t-shirt do tańca.Przebrałyśmy się ale ich nadal nie było.Zaczęłyśmy się wygłupiać.Jak durne biegałyśmy po całej sali gdy wpadłyśmy na kogoś.Obydwie podniosłyśmy wzrok i ujrzałyśmy zdziwioną grupkę One Direction.Wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Ness mówiłaś że nie tańczysz-powiedział Niall.
-Tak ja nie tańczę ale Nicole poprosiła abym przyszła z nią dzisiaj tutaj.Więc jestem.
-Cieszymy się-powiedział Liam.
-Okey widzę że przyszliście od razu ubrani więc zacznijmy próbę-wcięła Nicole.Usiadłam na jednym z głośników i wpatrywałam się w tańczących chłopaków.......śmieszny widok.Napisałam sms-a do Victora że już może po mnie przyjechać więc odpisał że będzie za dziesięć minut.Boże ale ten Harry na nią leci.....chociaż Nic wcale nie jest mu dłużna.Wiem czemu mnie tutaj ze sobą wzięła.Podeszłam do niej i powiedziałam że idę się przebrać ponieważ zaraz przyjedzie Vic.Skinęła głową i tańczyła dalej.Powróciłam do nich już przebrana i czekałam na Victora.Próba się skończyła więc chłopcy i Nicole poszli się przebrać.Wszyscy wrócili na salę prócz Nicole i Harrego.Pewnie ze sobą gadają.....ni ztąd ni zowąd pojawił się Victor.Wpiłam się w jego usta na powitanie i przedstawiłam chłopakom.Byli jacyś tacy można powiedzieć troszeczkę nie mili ale Vic chyba tego nie odczuł.
-Zbieraj się mała jedziemy.
-Okey tylko pójdę pożegnać się z Nic-powiedziałam i udałam się do jej szatni.Zastałam tam cudowną sytuację.Harry przepraszał Nic wręczając jej piękną różę.Nicole ją przyjęła a później mocno przytuliła chłopaka.Stali tak wtuleni w siebie póki im nie przerwałam.
-Yhymmm...-odchrząknęłam.Oderwali się od siebie jak oparzeni.
-Chciałam się pożegnać bo Victor już przyjechał.
-Papa Nicole...do zobaczenia Harry-powiedziałam robiąc zbiorowego miśka i wyszłam z moim chłopakiem z budynku
żegnając się po drodze z chłopakami.
*Oczami Nicole*
Harry cudownie mnie przeprosił ale niestety chłopcy musieli iść a ja miałam jeszcze trzy godziny z innymi grupami.Pracę skończyłam o piętnastej.Wiedziałam że Ji nie ma jeszcze w domu więc spokojnie się tam udałam.Dotarłam do naszego domu.Weszłam spokojnie przez drzwi.Zdjęłam buty ale coś przykuło moją uwagę.Ścieżka z płatków róż.....szłam po wyznaczonej mi trasie gdy dotarłam do jadalni.Pięknie przystrojony stół,Jonathan w garniturze a do tego cudowna atmosfera przy świecach.
-Przepraszam za wczoraj-podszedł do mnie i objął w tali.Kilka łez spłynęło po moim policzku ze wzruszenia.
-Wybaczam-powiedziałam i musnęłam namiętnie jego usta.
-Dziękuję.Ale nie płacz...
-To ze wzruszenia przepraszam.
-Nie masz za co przepraszać....dlaczego się wzruszyłaś?
-Odkąd mnie zraniłeś tamtego dnia jesteś inny.Przepraszasz mnie, bardziej się starasz a co najważniejsze czuję że mnie kochasz-powiedziałam i wtuliłam się w niego jeszcze mocniej......

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz