piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 11

*Oczami Nicole*
Wpuściłam chłopców do domu.Wszyscy przywitali się z Ness i zasiedliśmy do jedzenia.
-A gdzie Jonathan?-przerwał ciszę Harry.
-W pracy-popatrzyłam kurczowo na Ness która powiedziała mi że wcale go tam nie było.
-Ahaa-popatrzył na mnie.Wiedział że coś jest nie tak.Opuściłam wzrok i zapchałam buzię jedzeniem.Chwilę trwała cisza ale zaraz wszystko się rozluźniło i spokojnie rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się.
-Heeej Nic!Gdzie jesteś?-usłyszałam głoś z korytarza.Po chwili do salonu wszedł Jonathan.Zlustrował pokój wzrokiem i uśmiechną się lekko.
-Cześć-powiedziałam i dałam mu soczystego całusa w policzek.
-Cześć jestem Jonathan-przywitał się z resztą chłopaków a z Harrym podali sobie ręce.Chłopcy się przedstawili.Nałożyłam Ji pizzę a on spokojnie zjadł następnie dołączył do nas.Postanowiliśmy obejrzeć jakiś film.Usiedliśmy wszyscy na kanapie a w między czasie dołączył do nas Vic.Siedziałam wtulona w Jonathana i spokojnie oglądaliśmy jakieś badziewie.Niestety chłopcy musieli iść.Odprowadziliśmy ich do drzwi.Zaraz po nich poszli Vic i Ness a my zostaliśmy sami.
-Dlaczego nie było Cię w pracy?-zapytałam.
-Jak to mnie nie było?A gdzie mógłbym być?
-No nie wiem ale w pracy cię nie było!
-A ty co detektyw?
-Nie.Ness mi powiedziała-gestykulowałam rękoma.
-A skąd ona to może wiedzieć?Napierdzieliła ci jakiś głupot i jej wierzysz.
-Wiesz...Victor raczej nie kłamie-założyłam ręce na klatce piersiowej.
-Victor?
-Tak Victor!-krzyknęłam-Gdzie byłeś?!
-Kurwa Nicole co Cię to obchodzi?
-No obchodzi bardzo dużo bo jesteś moim chłopakiem i chyba się o ciebie martwię!
-Oooo martwisz się o mnie na prawdę?
-A co myślałeś?!Na prawdę jesteś takim idiotą czy tylko udajesz?
-Ja idiotą?-zaśmiał się z kpiną.Postanowiłam zakończyć ten dialog.Posprzątałam wszystko ze stołu i postanowiłam przejść się na spacer.Nie powiedziałam mu że wychodzę poza tym siedzi na górze więc nie będę się darła.Wyszłam z domu.Wysłałam smsa do Harrego i zapytałam co robi.Odpisał że właśnie się nudzi więc postanowiłam wyciągnąć go na spacer.Zgodził się.Spotkaliśmy się w parku.Udaliśmy się na spacer nad jezioro.Spokojnie szliśmy po brzegu małej plaży a ja opowiedziałam mu o kłótni z Ji.Pocieszył mnie.Wiedział co mnie bawiło i udało mu się poprawić mój humor.Zrobiło mi się jednak trochę zimno.Harry zauważył to i dał mi swoją kurtkę.Stanęliśmy.
-Lubię Cię wiesz?-powiedziałam patrząc mu w oczy z lekkim uśmiechem na ustach.
-Ja Ciebie też-zaśmiał się przy czym ukazał swoje piękne dołeczki.Patrzyłam w jego głębokie zielone oczy po czym niespodziewanie wpiłam się w jego usta.Całował czule i delikatnie.Podobało mi się to ale oderwałam się od niego i przypominając sobie że nie powinnam tego robić spuściłam głowę w dół.
-Przepraszam-powiedział.
-To ja Cię pocałowałam-popatrzyłam na niego i założyłam kosmyk włosów za ucho.-To ja przepraszam.
-Nie masz za co...podobało mi się to-uśmiechną się zadziornie-To ja już Cię może odprowadzę?
-Jeżeli chcesz-uśmiechnęłam się-Jak coś to mi też się podobało-szepnęłam mu na ucho a on zaśmiał się cichutko.Odprowadził mnie do domu.Pożegnałam go całusem w policzek.Spędziłam z nim cudowny wieczór nie pomijając pocałunku.Weszłam do domu.Jonathana nie było.Na stole leżała karteczka że wróci późno.Zdziwiło mnie to że zostawił telefon.Chyba bardzo się śpieszył.Na jego telefonie pojawiła się wiadomość.Nie ma go i wiem że nie powinnam ale wzięłam telefon do ręki i odczytałam wiadomość.Trochę mnie ona zdziwiła.Postanowiłam przeczytać wcześniejsze.Jakiś adres dzisiaj o 19:30 miał być na miejscu....to za pięć minut.Sms'y od "Kotka".Postanowiłam sprawdzić o co chodzi.Chwyciłam torebkę z komody i naciągnęłam buty na nogi.Wsiadłam do samochodu i udałam się pod adres podany w sms'ie.Dojechałam do jakiegoś domku.Weszłam po schodkach i zapukałam.Otworzyła mi bardzo znana mi postać.
-Nicole?Co ty tutaj....robisz?
-Jaaa....
-Ej Ji kochanie kto przyszedł?-usłyszałam z wnętrza domu.-Ooo to twoja koleżanka?-powiedziała blond włosa dziewczyna całując Jonathana prosto w usta a on nie opierał się.Łzy napłynęły mi do oczy.
-Nicole to nie tak jak....
-Jak myślę?-łza spłynęła po moim policzku.Nie dałam rady nic powiedzieć.Uderzyłam go w twarz a moje policzki zalane były łzami niczym wodospad.Odsunęłam się i uciekłam.Wsiadłam do samochodu.Wołał mnie,krzyczał,prosił abym nie odjeżdżała ale miałam tego dość.Zdradził mnie ponownie.Nacisnęłam pedał gazu i ruszyłam.Dojechałam do domu.Szybko wbiegłam i spakowałam do walizki większość swoich rzeczy.Opróżniłam szafę i wszystkie półki w łazience.Zabrałam dokumenty i spojrzałam na "naszą" sypialnie po raz ostatni bo wydaję mi się że już tutaj nie wrócę.Wybiegłam z walizką z domu.Wciąż płacząc wsiadłam do samochodu.Staną przed maską.Prosił żebym została.Wycofałam samochód z podjazdu i ostatni raz spojrzałam mu głęboko w oczy.
-Zostań proszę....co z nami?-usłyszałam jak krzyczy.Otworzyłam lekko szybę.
-Nie ma nas Jonathan...wszystko spieprzyłeś...wszystko-powiedziałam i ostatni raz spoglądając na niego odjechałam.Dojechałam do jakiegoś hotelu.Miałam ze sobą dość dużą sumę pieniędzy.Wyjęłam walizkę z bagażnika i udałam się do drzwi wejściowych.Wytarłam rozmazany makijaż i weszłam do środka.Doszłam do recepcji i zamówiłam pokój.Szybko dostałam klucze i udałam się na siódme piętro do pokoju numer 69.Weszłam do środka i rzuciłam się na łóżko.Zalałam się łzami......

2 komentarze: